Wiesz, nie dam głowy za to ostatnie jury, bo nawet nie znam jego pełnego składu. Natomiast nie sądzę, aby taki np. Poprawa nie poznał się na indywidualności pokroju Kaczmara, czy Demarczyk. I nawet jesli cały pozostały skład jurorski by go przegłosował to zawsze - o czym mowa była wcześniej - pozostają osobiste prerogatywy Poprawy, który w takim wypadku, wierzę, dałby tej osobie nominację do Krakowa niezależnie od werydktu w Kołobrzegu. Wierzę, bo - jak to ładnie Simon ujął - Poprawa w szczególności preferuje przetwórstwo a nie odtwórstwo ;)44wwww444 pisze:A gdyby na kolejnej nadziei wystąpił w konkursie ktoś kto na swój sposób genialnie zinterpretował utwór Jacka i swój autorski, to też by go jury skreśliło, bo nie interpretuje utworu jak Jacek. Demarczyk nie miałaby szans u jury.
A może jury uważa, że nikt żadnej nowej piosenki nie jest w stanie stworzyć i dlatego promuje odtwórstwo?
VII Nadzieja
-
Niktważny
- Sowizdrzał
- Posty: 6571
- Rejestracja: 09 paź 2009, 22:53
Re: VII Nadzieja
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
-
gosiafar
- Głupi Jaś
- Posty: 3846
- Rejestracja: 21 wrz 2006, 22:20
Re: VII Nadzieja
Całkowicie popieram wypowiedź Simona. Najczęściej właśnie nowa i własna interpretacja utworów JK zwyciężała. W tym roku tego nie było widać, ale najczęściej tak jest.
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
- Luter
- Sowizdrzał
- Posty: 6120
- Rejestracja: 09 lip 2004, 22:09
Re: VII Nadzieja
Nie wiem skąd się wzięła ta teoria, i jeszcze milcząco została uznana za pewnik, że jury premiowało jakieś bliżej niezdefiniowane "jedynie słuszne" interpretacje. Z wypowiedzi Poprawy to, moim zdaniem, nie wynika. Ale już mniejsza z tym! Kiedy dwa lata temu Festiwal wygrała Karolina Cicha (o której można różne rzeczy powiedzieć, ale na pewno nie to, że była kalką oryginału bądź że starała się wiernie odtwarzać), oburzenie i niezadowolenie z werdyktu jury było podobne do tego teraz. Mój wniosek jest taki - ocenami wypowiadających się tutaj nie powodują jakiekolwiek prezentowane przez nich poglądy, a jedynie chęć zaprezentowania się, pokazania swego domniemanego indywidualizmu poglądów, a to oznacza pisanie - przynajmniej we własnym mniemaniu - zdań pod prąd. Drugim motywem wypowiadających się są jakieś koneksje lub sympatie z podmiotami, które nie zostały wyróżnione. Niestety, obydwa wymienione motywy nie sprzyjają sformułowaniu ciekawej lub wartościowej wypowiedzi.
Innymi słowy: gdybym to ja decydował o nagrodzie, dostałyby ją zarówno Kwartet ProForma czy Trio Łódzko-Chojnowskie, jak i Grabaż czy Karolina Cicha, nie dostałby jej natomiast Habakuk czy fałszujący chłopiec, choćby nie wiem jak wiernie próbował odbrzdąkać Kaczmarskiego.
Tyle że zadowalające osiągnięcie któregokolwiek z tych wariantów jest bardzo trudne. Moim skromnym zdaniem problem nie polega na promocji takiego czy innego sposobu interpretacji, a na ogólnym niskim poziomie artystycznym prezentowanym przez uczestników festiwali. Dlatego uważam, że nagradzać należy każde wybicie się ponad tę marną przeciętność - niezależnie czy będzie to świetne artystycznie naśladownictwo czy też wysokiej jakości własna, ciekawa interpretacja. I w drugą stronę - nic niewarte są zarówno siermiężne podróbki oryginału jak i własne, autorskie idiotyzmy.44wwww444 pisze:Uważam, że jeżeli jury będzie promowało osoby, które poprawnie i wiernie odtwarzają utwory mistrza Jacka oraz jedynie słuszną linie interpretacji, to laureatami konkursu będą wierni naśladowcy mistrza. Jak chce tego typu wykonań posłuchać to włączam płytę Jacka Kaczmarskiego. Od wykonawców jego pieśni oczekuje, że do tych utworów wniosą coś od siebie, że zinterpretują je na swój autorski sposób.
Innymi słowy: gdybym to ja decydował o nagrodzie, dostałyby ją zarówno Kwartet ProForma czy Trio Łódzko-Chojnowskie, jak i Grabaż czy Karolina Cicha, nie dostałby jej natomiast Habakuk czy fałszujący chłopiec, choćby nie wiem jak wiernie próbował odbrzdąkać Kaczmarskiego.
Tak, ale linia podziału między "czymś ciekawym" a "przeciętnością" nie przebiega po linii podziału między naśladownictwem a oryginalnością. Moim zdaniem popełniasz tu błąd. Ciekawe może bowiem być świetne podrobienie oryginału, zaś niejedna własna, autorska interpretacja jest po prostu nic niewartymi pomyjami.44wwww444 pisze:Wydaje mi się, że dlaczego ludzie przychodzą na taki festiwal Nadzieja czy inny, gdzie odbywa się konkurs, bo mają nadzieje usłyszeć coś ciekawego, a nie przeciętność.
Po pierwsze - nie wiesz, czy Kukiz nie zostałby wyróżniony, a pisaniem tego w co drugim poście nie spowodujesz, że Twoja hipoteza stanie się faktem. Daruj sobie więc powtarzanie tego jak mantry - kto miał przeczytać, już przeczytał i wie, że tak uważasz. Po drugie - to Twoje zdanie, że interpretacja Kukiza była ciekawa, autorska, wnosząca cokolwiek nowego. Nie wszyscy je podzielają.44wwww444 pisze:A swoją drogą Paweł Kukiz ze swoim wykonaniem Obławy nawet nie zostałby wyróżniony przez jury, a jego interpretacja, jakkolwiek się z nią nie zgadzam była autorska.
Też mam takie wrażenie.Simon pisze:Nie wiem na ilu festiwalach kaczmarowych bywałeś - ale jest dokładnie odwrotnie. Jury preferuje przetwórstwo.
Tak, ale to nie oznacza tego samego, co preferowanie odtwórstwa - to po pierwsze. A po drugie - to była wypowiedź Poprawy, który na przykład mógł mieć poczucie, że pozostali członkowie jury są za mało przetwórczy.44wwww444 pisze:Ja się odnoszę tylko do VII nadziei w Kołobrzegu w 2010 roku i do stwierdzenia,,że jury brało pod uwagę zgodność interpretacji z intencjami jakie owo jury wyczytuje w twórczości JK.
Być może jury uznało, że w tym roku poziom artystyczny prezentowany przez "odtwórców" był wyższy niż ten prezentowany przez "przetwórców".gosiafar pisze:Najczęściej właśnie nowa i własna interpretacja utworów JK zwyciężała. W tym roku tego nie było widać, ale najczęściej tak jest.
-
Michał Wilgocki
- Istotka
- Posty: 19
- Rejestracja: 23 kwie 2008, 0:33
Re: VII Nadzieja
A w nagrodę Trio dostanie laptopa i rejs do Szwecji a reszta po cukierku i dyplom uznania. To utopia. Piękna, ale nierealna, bo nikogo chyba nie stać na to ufundowanie tylu nagród, żeby sprawiedliwie nagrodzić i jednych i drugich. Stąd się biorą nieporozumienia.Luter pisze:Innymi słowy: gdybym to ja decydował o nagrodzie, dostałyby ją zarówno Kwartet ProForma czy Trio Łódzko-Chojnowskie, jak i Grabaż czy Karolina Cicha.
-
Niktważny
- Sowizdrzał
- Posty: 6571
- Rejestracja: 09 paź 2009, 22:53
Re: VII Nadzieja
Do tego można dodać - poza ogólnym jateżem - tylko uwagę jedną, ze - przynajmniej w przypadku "Nadziei" - nie istnieje teraz, jak mi wiadomo, żadna obiektywna, bo oparta na konkurencji podmiotów selekcja wstepna uczestników. Dziwne to trochę (być może i tu znów zadecydowały względy finansowe), bo kiedyś odbywały się eliminacje lokalne kwalifikujące wygranych do udziału w kołobrzeskim konkursie. Ale od tej dobrej praktyki organizatorzy odeszli.Luter pisze:Moim skromnym zdaniem problem nie polega na promocji takiego czy innego sposobu interpretacji, a na ogólnym niskim poziomie artystycznym prezentowanym przez uczestników festiwali.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
-
colt
- Istotka
- Posty: 367
- Rejestracja: 04 wrz 2009, 22:10
Re: VII Nadzieja
tak, są gusta i guściki jak to jeden pedział...
a mnie ciągle frapuje zdanie: "zgodność interpretacji z intencjami jakie my wyczytujemy w twórczości Jacka"
jakimi intencjami?
a mnie ciągle frapuje zdanie: "zgodność interpretacji z intencjami jakie my wyczytujemy w twórczości Jacka"
jakimi intencjami?
Mów mi to co dzień: oni górą
-
Niktważny
- Sowizdrzał
- Posty: 6571
- Rejestracja: 09 paź 2009, 22:53
Re: VII Nadzieja
Smiem twierdzić, że gdyby Trio stanęło do konkursu to, o ile w ogóle przeszłoby wstępną selekcję na ul. Posejdona (bardzo wątpliwe), rozdanie nagród przebiegałoby dokładnie odwrotnie, niż piszesz :DMichał Wilgocki pisze:A w nagrodę Trio dostanie laptopa i rejs do Szwecji a reszta po cukierku i dyplom uznania.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
-
Simon
- Tytan
- Posty: 10458
- Rejestracja: 13 kwie 2005, 20:44
Re: VII Nadzieja
Zlituj się... To oczywizm do kwadratu, niewart oznajmiania go na prawach złotomyślnego aforyzmu.44wwww444 pisze:edni wolą odtwórców, a inni przetwórców i nigdy wszyscy nie będą zadowoleni z werdyktu jury.
Jedno wolą słońce i plażę, inni - chmury i góry. Jedni - pizzę, inni - kebaba. Jedni - browara, inni - żołądkową gorzką.
Do rzeczy: pamiętam taki wywiad z Poprawą, po festiwalu, w którym chłopaki z ProFormy zaśpiewali "Wojnę postu...". Otóż zrównał on w nim (tym wywiadzie) z ziemią robotę, jaką koledzy odwalili - właśnie jako odtwórczą. Oczywiście erudycyjnie, oczywiście uprzejmie i kulturalnie - ale "zjechał" on równo tego typu działalność, kwestionując w ogóle sens jej istnienia.
-
Michał Wilgocki
- Istotka
- Posty: 19
- Rejestracja: 23 kwie 2008, 0:33
Re: VII Nadzieja
Chciałem znaleźć ten wywiad i przez przypadek wpadłem na coś innego. Z datą 29 -07-2010, czyli dzień przed festiwalem.
http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34 ... sfera.html
http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34 ... sfera.html
Większość takich festiwali to konkursy sprawnościowe - liczy się to, jak ktoś jest zaawansowany artystycznie, ile umie. Na "Nadziei" jest trochę inaczej. Zdarza się, że laureatami zostają ludzie, którzy może nie śpiewają doskonale, ale potrafią przekazać jakąś ideę, coś co było bliskie samemu Kaczmarskiemu.
-
Przemek
- Sowizdrzał
- Posty: 7672
- Rejestracja: 09 lip 2004, 18:31
Re: VII Nadzieja
Ale to przecież nie oznacza, że jury preferowało/preferuje tych którzy zaśpiewają identycznie jak Kaczmar! Zgodnośc interpretacji z intencjami wyczytanymi przez jury w utworze, to nie to samo co skopiowanie Kaczmarowego wykonania. Można te intencje przedstawić w inny sposób niż autor...44wwww444 pisze:Ja się odnoszę tylko do VII nadziei w Kołobrzegu w 2010 roku i do stwierdzenia,,że jury brało pod uwagę zgodność interpretacji z intencjami jakie owo jury wyczytuje w twórczości JK.
Powiedzmy sobie szczerze, że gościu jest po prostu w tej kwestii głupi i nie rozumie po co to się robi...Simon pisze:Do rzeczy: pamiętam taki wywiad z Poprawą, po festiwalu, w którym chłopaki z ProFormy zaśpiewali "Wojnę postu...". Otóż zrównał on w nim (tym wywiadzie) z ziemią robotę, jaką koledzy odwalili - właśnie jako odtwórczą. Oczywiście erudycyjnie, oczywiście uprzejmie i kulturalnie - ale "zjechał" on równo tego typu działalność, kwestionując w ogóle sens jej istnienia.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
-
Niktważny
- Sowizdrzał
- Posty: 6571
- Rejestracja: 09 paź 2009, 22:53
Re: VII Nadzieja
Jeszcze raz sobie tę sprawę przemyślałem i sądzę, że ów, nazwijmy to, postulat, który sformułowało jury wcale nie jest taki absurdalny, jak mi się początkowo wydawało. Zupełnie bez sensu utożsamiamy z czymś wyłącznie odtórczym rzeczoną zgodność intencji wykonawcy z intencjami odczytanymi przez jurorów w twórczości samego JK. To wcale nie musi być równoznaczne z odtwórczym wykonywaniem piosenek Kaczmara.44wwww444 pisze: Natomiast swoją wypowiedzią Pan Poprawa spowodował dyskusje i moim zdaniem uzasadnione wrażenie, że przynajmniej na VII nadziei dobrzy, oryginalni wykonawcy, ale niezgodni z tym co jury wyczytuje w twórczości Jacka, a więc przetwórcy nie mieli szans.
Jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację,w której artysta -amator bierze na warsztat nie śpiewany nigdy przez Poetę wiersz i umuzycznia go tak, że wychodzi mu utwór ewidentnie zgodny z intencjami Kaczmarskiego. Nie znaczy to, ze JK napisałby taką samą muzykę, ale że np. mógłby o danym wierszu w taki sam sposób pomyśleć, jak pomyślał amator.
Nie chciałbym zabrzmieć nieskromnie, ale dla lepszego zobrazowania tego, co wyżej napisałem podam przykład napisanej przez siebie piosneczki do wiersza "Pożytek z odmieńców". Otóż, jeśli jakąś piosenkę udało mi się kiedyś zrobić zgodnie z intencjami JK to sądzę, że jest nią właśnie "Pożytek". Tzn. podejrzewam, że Kaczmarski mógłby o tym tekście pomyśleć podobnie. Chociaż bardziej prawdopodobne jest, że to ja, kojarząc mniej więcej metodę JK, pomyślałem o "Pżytku" podobnie, jak Kaczmar. Pewnie JK napisałby inną muzykę, na pewno zrobiłby to lepiej, ale ogólna idea, aby nadać jej dynamiczny rytm fandango, nieco chociaż nawiązać do renesansowej harmonii - to by mu mogło przyjść do głowy. Uważam tak, bo niejednokrotnie wg.podobnego schematu Kaczmar postępował z innymi swoimi wierszami. Przykładów chyba nie muszę podawać?
Zatem to jest możliwe, aby z jednej strony podejść do materii od strony takiej właśnie, aby piosenka była zgodna intencją JK a z drugiej, by nosiła cechy właściwe dla indywidualizmu kompozytora czy wykonawcy.
Osobną sprawą jest, czy ekipa jurorów potrafiłaby ową zgodność dostrzec w utworze częściowo chociaż autorskim? Ale nie sądzę, by w przypadkach ewidentnych ktokolwiek miał z tym kłopot. W każdym razie nie podejrzewam, aby Poprawa miał z tym problem. Tu akurat opieram się na własnym doświadczeniu, bo owym zespołem, który JP podczas XXIII Spotkań Zamkowych "Śpiewajmy Poezję" zaprosił do konkursu w Krakowie było, nie chwaląc się, T Ł-Ch. Akurat wówczas nie za "Pożytek", tylko za "Łazienki zimą" to zaproszenie dostaliśmy. Nie piszę tego, aby się tu sadzić na Bóg wie kogo. Ostatecznie do Krakowa i tak nie pojechaliśmy, udział w tym konkursie wciąż przed nami i pewnie trzeba będzie zaliczyć któreś z eliminacji. Piszę to raczej w obronie postulatu jurorów, gdyż skutkiem zgodności intencji wykonawcy z intencją JK wcale nie musi być odtwórczość i wtórność.
I być może bywają przypadki, kiedy jedno z drugim jest równie dostrzegalne i cenne dla tych, którzy wolą przetwórstwo, jak i dla tych, którzy preferują odtwórstwo.
Podejrzewam, ze to rozumie natomiast tego nie ceni. Jego prawo. Takich, jak on jest zresztą wielu, podobnie jak jest wielu, którzy w odtwórczości dostrzegają wartość. Bo ta wartość istnieje. Natomiast jest kwestią indywidualnej oceny i indywidualnych potrzeb ocena wagi owej wartości. Ja np. mam potrzebę żywego kontaktu z odtwórczością, zwłaszcza w sytuacji obiektywnego braku możliwości kontaktu z oryginałem. Sądzę nota bene, że tylko w takich okolicznościach odtwórczość ma sens.Przemek pisze:Powiedzmy sobie szczerze, że gościu jest po prostu w tej kwestii głupi i nie rozumie po co to się robi...
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
-
Przemek
- Sowizdrzał
- Posty: 7672
- Rejestracja: 09 lip 2004, 18:31
Re: VII Nadzieja
Przede wszystkim wartością jest umożliwienie osobom nie znającym Kaczmarskiego kontaktu z koncertowymi wykonaniami jego piosenek. I chodzi tu o właśnie w miarę wierne wykonania, tak by zachęcic do sięgnięcia do oryginału. A że bezpośredni kontakt podczas koncertu jest dużo lepszą metodą zainteresowania twórczością danego artysty od najlepszych wykonań na płytach, to chyba nie trzeba nikogo przekonywac. I to jest właśnie chyba główny powód dla którego takie odtwórcze wykonania są potrzebne i są bardzo ważne.Niktważny pisze:podobnie jak jest wielu, którzy w odtwórczości dostrzegają wartość. Bo ta wartość istnieje. Natomiast jest kwestią indywidualnej oceny i indywidualnych potrzeb ocena wagi owej wartości. Ja np. mam potrzebę żywego kontaktu z odtwórczością, zwłaszcza w sytuacji obiektywnego braku możliwości kontaktu z oryginałem. Sądzę nota bene, że tylko w takich okolicznościach odtwórczość ma sens.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
-
colt
- Istotka
- Posty: 367
- Rejestracja: 04 wrz 2009, 22:10
Re: VII Nadzieja
to dlaczego niezauważony przemknął ten utwór?:Michał Wilgocki pisze:Większość takich festiwali to konkursy sprawnościowe - liczy się to, jak ktoś jest zaawansowany artystycznie, ile umie. Na "Nadziei" jest trochę inaczej. Zdarza się, że laureatami zostają ludzie, którzy może nie śpiewają doskonale, ale potrafią przekazać jakąś ideę, coś co było bliskie samemu Kaczmarskiemu.
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=rXsmZUKU ... v=rXsmZUKU ... re=channel</a><!-- m -->
tu mam innego giganta jurajskiego :)
Piotr Szauer: Jakimi kryteriami kieruje się Pan jako juror wielu festiwali piosenki literackiej?
Jerzy Satanowski: To jest selekcja. Spośród młodych ludzi, którzy zazwyczaj przyjeżdżają na eliminacje z niewielkim doświadczeniem, wybieramy tych, którzy są
w stanie pokazać się publiczności, która kupiła bilety i oczekuje dobrego występu. Proporcje między wykonawcami są zazwyczaj ogromne. Czasami są to osoby młodziutkie, debiutujące, którymi należy się zaopiekować i które trzeba pokierować. Pojawiają się też wykonawcy bardzo dojrzali, z którymi nie bardzo jest nawet nad czym pracować.Trzeba ich jedynie przesunąć do finału, by tam pokazali na co ich stać. Innym kryterium jakie bierze się pod uwagę jest oczywiście osobowość sceniczna, umiejętność przykucia uwagi widza.
W takich wypadkach często przymykamy oko na fałsze, czy inne wpadki, natomiast zastanawiamy się, czy jest to osoba, na której koncert za kilka lat będziemy chcieli się wybrać. Należy też zwrócić uwagę, czy ludzie nie śpiewają głupot. Dlatego bezpieczniej jest zaśpiewać utwór Osieckiej, czy Kofty, niż eksperymentować z własną, często nieudolną poezją.
Czyli uważa Pan, że nie warto prezentować własnych przemyśleń, własnej twórczości?
Jeżeli przeciwstawimy sobie bardzo dobre wykonanie utworu z owej 'klasyki' piosenki literackiej i zupełny bełkot (zarówno muzyczny jak i tekstowy) będący twórczością własną, to ja preferuję oczywiście utwór klasyczny. Natomiast jeśli mamy na równi zestawić bardzo dobre wykonanie czegoś zupełnie nowego i bardzo dobre wykonanie czegoś klasycznego, to będę się oczywiście opowiadał za czymś nowym. Ale sama nowość nie jest żadnym kryterium wartości. Nie można promować kogoś jedynie z tego tytułu, że sam napisał piosenkę.
i jeszcze Czyżykiewicz o piosence autorskiej w skrócie:
A nie brakuje Panu tutaj w tych ostatnich latach świeżego autorskiego słowa?
Rzeczywiście przed laty więcej było tutaj wykonawców, którzy próbowali radzić sobie sami - na przykład przy gitarze...Te Spotkania obfitowały w tzw. piosenkę autorską. Wygrywali tutaj ludzie, którzy pisali aktualne teksty... Było to faktycznie miejsce, gdzie swoją pracę konfrontować mogli śpiewający autorzy. Potem oscylowało to w kierunku piosenki literackiej, wreszcie aktorskiej... Wydaje mi się, że dziś powinno to znaleźć odpowiednie proporcje. Ale nie jest to chyba kwestia zamiarów czy intencji organizatorów - po prostu takich ludzi jest coraz mniej... Choć żal, bo to jest bardzo dobre miejsce do prezentacji takiej autorskiej pracy. Czy ktoś śpiewał sam przy fortepianie, czy przy gitarze - zawsze miało to taki osobisty, indywidualny wyraz, gdy było utkane z autorskiej materii. Natomiast świetnie też wypadały tutaj interpretacje wierszy wybitnych polskich poetów, wspaniałe kompozycje - również kompozytorów zawodowych. Choć na początku był to rodzaj takiego amatorskiego ruchu. Ludzie, którzy tutaj przyjeżdżali - również ja - traktowali siebie jako amatorów, pasjonatów. Dużo było natomiast wykonawców z tzw. iskrą Bożą - to jest taki rodzaj naturalnego talentu samouka. Dziś Spotkania obfitują w zawodowe wykonania ludzi, którzy mają już za sobą szkoły - teatralne bądź muzyczne... I w tym sensie są to bardzo profesjonalnie przygotowane i stojące na wysokim poziomie spotkania dotyczące szeroko pojętej piosenki literackiej. Myślę, że miejsce dla autorów czy autorek śpiewających będzie tu zawsze. I jeśliby się ktoś taki pojawił - będzie tu na pewno mile widziany...
Mów mi to co dzień: oni górą
-
Niktważny
- Sowizdrzał
- Posty: 6571
- Rejestracja: 09 paź 2009, 22:53
Re: VII Nadzieja
No, ja się też z takim podejściem zgadzam. I chyba to samo, co Satanowski, mniej więcej napisał w którymś poście Luter.44wwww444 pisze:I z takim podejściem zgadzam się w 100%.
Tyle, że jeśli o Satanowskiego chodzi to, jakby to powiedzieć, teoria swoją drogą a praktyka swoją. O ile znam gust pana Satanowskiego, o ile znam jego wybory z różnych konkursów, w praktyce promuje on przede wszystkim mocne głosy dobywające się z kształtnych piersi. Woli te wszystkie wyedukowane w konserwatoriach damy o wokalach jako dzwony, niż bardów śpiewających może nieco słabiej, ale za to całkowicie od siebie, często mądrze.
Poza tym, co to znaczy, że trzeba zwrócić uwagę, czy ludzie "nie śpiewają głupot"?. Czy konkurs poezji śpiewanej/piosenki literackiej jest dyskusją panelową publicystów i komentatorów życia publicznego, gdzie ocenia się spójność i logikę wypowiedzi lub jej ideologiczną poprawność? A jeśli nawet to nie sądzę aby muzyk Satanowski był najodpowiedniejszym w tym zakresie sędzią.
Śmiem przypuszczać że np. Leszek Czajkowski zdaniem wielu pisał totalne głupoty, ale w kategoriach konkursowo ważnych niczego mu nie można było odmówić - zwłaszcza talentu. A przede wszystkim w swoich śpiewanych politycznych wypowiedziach był absolutnie zgodny z tym, co myślał. Jeśli dodamy te elementy, mianowicie tekściarski talent i, niech już będzie, szczerość, z jaką LC pisał i śpiewał to w zasadzie mamy komplet cech, które powinny dać Leszkowi laury na wszystkich ważnych festiwalach - zwłaszcza w Krakowie i Olsztynie. A jednak tak się nie stało. Nie wiem, jakie dokładnie nagrody zgarnął Czajkowski, ale zdaje się, że żadnej głównej w liczących się imprezach. Albo kiedyś wspominany już przeze mnie Krzysztof Ruciński - ostatnio goszczący na festiwalu w Bydgoszczy. Nie wiem, jak teraz, ale w drugiej połowie lat 90 to był facet, który robił na mnie wielkie wrażenie. Skormny, poturbowany przez życie człowiek opowiadał o tym, co go - zwłaszcza złego - od losu spotkało. I wygrywał w Sieradzu, w Tychach, we Włocławku. Ale w głównych konkursach nie miał szans. Pierwsze miejsca zdobywał wówczas inny alkoholik - Szymon Zychowicz, który śpiewał równie pięknie, co zupełnie bez sensu. Ale Zychowicz był z Krakowa, był dośc przystojny, miał ponoć piwniczną charyzmę. Tylko, kurwa, nic do powiedzenia nie miał - w przeciwieństwie do Rucińskiego, który był krępy, łysiejący, głos miał taki sobie. W zasadzie jedyną wartością, jaką dysponował to waga przeżyć, które go spotkały i cudowny do nich dystans. I gitarę miał fajną z elektronicznym efektem.
O! Jeszcze był Kasprzycki pisząc piosenki równie piękne (w sensie całości kompozycji), co często głupie, płytkie, treściowo miałkie a i w sensie warsztatu poetyckiego mocno średnie. Z jego tekstów zazwyczaj nic trwałego nie pozostaje. A jednak w połowie lat 90 to on i Zychowicz wygrywali festiwale a nie Czajkowski.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
-
colt
- Istotka
- Posty: 367
- Rejestracja: 04 wrz 2009, 22:10
Re: VII Nadzieja
dlatego tak się nie stało ponieważ LC głupot nie pisał tylko szczerą prawdę. A że prawda w oczy kole - to oni mu figę z makiem.Niktważny pisze:44wwww444 pisze:Śmiem przypuszczać że np. Leszek Czajkowski zdaniem wielu pisał totalne głupoty, ale w kategoriach konkursowo ważnych niczego mu nie można było odmówić - zwłaszcza talentu. A przede wszystkim w swoich śpiewanych politycznych wypowiedziach był absolutnie zgodny z tym, co myślał. Jeśli dodamy te elementy, mianowicie tekściarski talent i, niech już będzie, szczerość, z jaką LC pisał i śpiewał to w zasadzie mamy komplet cech, które powinny dać Leszkowi laury na wszystkich ważnych festiwalach - zwłaszcza w Krakowie i Olsztynie. A jednak tak się nie stało. .
Mów mi to co dzień: oni górą
-
Simon
- Tytan
- Posty: 10458
- Rejestracja: 13 kwie 2005, 20:44
Re: VII Nadzieja
Krzysztof Ruciński nie zawitał do Bydgoszczy.
-
gosiafar
- Głupi Jaś
- Posty: 3846
- Rejestracja: 21 wrz 2006, 22:20
Re: VII Nadzieja
Kocham ProFofmę i bardzo ich cenię. Ale jeśli w przyszłym roku ma być Mitologia, to bez TŁCh i CIebie, Pawle, jakoś sobie to kiepsko wyobrażam... Zwłaszcza po poprzednich Marszowicach.
Odtwórczość ma sens. Ale np ja chętnie słucham JK w różnych własnych interpretacjach i przeróbkach na inne formy muzyczne, nie jestem tzw "kaczmarofilskim betonem".
A co do jury, fakt, powinno się jeszcze bardziej zmienić, a Poprawa może sobie odpocząć...
Tylko Majka bym nie zaangażowała na to miejsce, bo "by odwalił" wszystkich... :)
Odtwórczość ma sens. Ale np ja chętnie słucham JK w różnych własnych interpretacjach i przeróbkach na inne formy muzyczne, nie jestem tzw "kaczmarofilskim betonem".
A co do jury, fakt, powinno się jeszcze bardziej zmienić, a Poprawa może sobie odpocząć...
Tylko Majka bym nie zaangażowała na to miejsce, bo "by odwalił" wszystkich... :)
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
-
Kuba Mędrzycki
- Sowizdrzał
- Posty: 6584
- Rejestracja: 11 wrz 2005, 13:13
Re: VII Nadzieja
No zaraz, ale jeśli 'kochasz ProFormę', to nie wierzę, że nie wyobrażasz sobie tego, że nie udźwigną tego pomysłu. Chyba, że miałoby to byc na zasadzie rodzaju plebiscytu kto lepiej odegra dane utwory. No, ale to już faktycznie wówczas byłoby bez sensu.gosiafar pisze:Kocham ProFofmę i bardzo ich cenię. Ale jeśli w przyszłym roku ma być Mitologia, to bez TŁCh i CIebie, Pawle, jakoś sobie to kiepsko wyobrażam...
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
-
dauri
- Szaławiła
- Posty: 5235
- Rejestracja: 11 sie 2005, 22:47
Re: VII Nadzieja
To jest dla mnie dość zaskakujące. Rozumiem, że można nie lubić zarazem autorskich wykonań i Wysockiego, i Kaczmarskiego. Ale zważywszy, że śpiewali manierą dość podobną, nie bardzo rozumiem, jak można jedno lubić (zakładam, że wykonania autorskie Kaczmarskiego lubisz), a drugiego szczerze nie cierpieć. Czy problemem u Wysockiego jest dla Ciebie język rosyjski, czy gra na nie do końca nastrojonej gitarze, czy co innego?Niktważny pisze:Natomiast bardzo lubię np. piosenki Wysockiego w wykonaniu Machalicy, albo Opanii, czy nawet Raz, Dwa, Trzy, w przeciwieństwie do wykonań autorskich, których szczerze nie cierpię. Gdyby ktoś dzisiaj śpiewał Wysockiego tak, jak Wysocki to był go równie nie znosił, jak samego Wysockiego, ale nie dlatego, że jest odtwórczy tylko dlatego, że słuchanie samego Wysockiego nie sprawia mi absolutnie żadnej przyjemności.
-
gosiafar
- Głupi Jaś
- Posty: 3846
- Rejestracja: 21 wrz 2006, 22:20
Re: VII Nadzieja
Jasne, że nawet nie wierzę, ale wiem, że dadzą radę. Ale Pawła w części mitologicznej słyszałam...Kuba Mędrzycki pisze:No zaraz, ale jeśli 'kochasz ProFormę', to nie wierzę, że nie wyobrażasz sobie tego, że nie udźwigną tego pomysłu. Chyba, że miałoby to byc na zasadzie rodzaju plebiscytu kto lepiej odegra dane utwory. No, ale to już faktycznie wówczas byłoby bez sensu.gosiafar pisze:Kocham ProFofmę i bardzo ich cenię. Ale jeśli w przyszłym roku ma być Mitologia, to bez TŁCh i CIebie, Pawle, jakoś sobie to kiepsko wyobrażam...
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
-
Niktważny
- Sowizdrzał
- Posty: 6571
- Rejestracja: 09 paź 2009, 22:53
Re: VII Nadzieja
Oczywiście Kaczmarski śpiewał podobnie, zwłaszcza w pierwszym okresie swojej publicznej twórczej aktywności, natomiast na gitarze (nastrojonej) grał już dużo lepiej a i w wielu momentach po prostu inaczej. Jego piosenki z oczywistych względów bywają podobne do piosenek Wysockiego, ale to podobieństwo mnie nie razi. U Wysockiego nie lubię w zasadzie wszystkiego: nienastrojonej gitary z metalowymi strunami, barwy głosu, maniery wokalnej. Bariera językowa nie jest problemem. Dla porównania, lubię Okudżawę albo Żannę Biczewską. O! Biczewska śpiewa i gra pięknie.dauri pisze:To jest dla mnie dość zaskakujące. Rozumiem, że można nie lubić zarazem autorskich wykonań i Wysockiego, i Kaczmarskiego. Ale zważywszy, że śpiewali manierą dość podobną, nie bardzo rozumiem, jak można jedno lubić (zakładam, że wykonania autorskie Kaczmarskiego lubisz), a drugiego szczerze nie cierpieć. Czy problemem u Wysockiego jest dla Ciebie język rosyjski, czy gra na nie do końca nastrojonej gitarze, czy co innego?
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
-
DX
- Istotka
- Posty: 951
- Rejestracja: 06 sie 2004, 20:46
Re: VII Nadzieja
Dla mnie teoria spiskowa 9/11 to był overkill, ale też zwróciłem uwagę na tę piosenkę. Duży postęp warsztatowy w porównaniu z tekstem, który ten wykonawca zaprezentował rok temu.colt pisze:mi się np.: bardzo podobała ta piosenka:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=rXsmZUKU ... v=rXsmZUKU ... re=channel</a><!-- m -->
-
Torrentius
- Przedszkolak
- Posty: 1284
- Rejestracja: 22 mar 2006, 10:51
Re: VII Nadzieja
ProFormy chyba ma nie być za rok.gosiafar pisze:Kocham ProFofmę i bardzo ich cenię. Ale jeśli w przyszłym roku ma być Mitologia, to bez TŁCh i CIebie, Pawle, jakoś sobie to kiepsko wyobrażam... Zwłaszcza po poprzednich Marszowicach.
"Gdy czasem ogarnia cię uczucie dziwnego przygnębienia - nie przejmuj się. Pewnie jesteś głodny."
-
piotrek
- Istotka
- Posty: 934
- Rejestracja: 25 maja 2006, 20:42
Re: VII Nadzieja
Tyle że o ile interpretacja Justyny Panfilewicz była w ogólności rockująca (może z bluesową nutką – miałem skojarzenia z Dżemem), o tyle zakrzyk Obława pasował do niej jak pięść do nosa. To był ozdobnik z zakresu piosenki, nazwijmy to – aktorskiej, w której Karolina Cicha się specjalizuje. W wersji Karoliny Cichej był elementem przemyślanej (przeczutej? – mniejsza z tym), spójnej całości. Całości współgrającej z tym, co wykonywała ona w tym czasie tak w ogóle i na Nadziei, czyli z jej projektem Różewiczowym w eklektycznej, awangardowej stylistyce. Takie okrzyki jednak wcale nie są aż tak typowe dla rocka i w tej piosence w ogóle nie pasowały do reszty. Druga piosenka, autorska, zresztą jeszcze bardziej to wrażenie mi utrwaliła. W związku z tym nabieram podejrzeń, że może i pomysł na rockową wersję piosenki JK był naturalną konsekwencją drogi artystycznej Justyny Panfilewicz, ale akurat wybór Obławy i wplecenie konkretnego ornamentu mógł być próbą pójścia drogą jednej z poprzednich zwyciężczyń (zwłaszcza że Karolina Cicha w środowisku muzyki alternatywnej zaczyna wyrastać na gwiazdę).Michał Wilgocki pisze: Nie słyszałem nigdy wykonania Karoliny Cichej, ale gdybym sam miał kombinować z "Obławą" (osobiście nie widzę w tym sensu, ale nie w tym rzecz) to odruchowo poszedłbym w stronę "rockującą". Tak, jak to zrobiła Justyna.
Panfilewicz jednak to jedno, a jej akompaniator to drugie. Dla mnie to on mógłby wygrać festiwal. ;-)
A strażak także był Sam
-
rosa
- Istotka
- Posty: 206
- Rejestracja: 20 lip 2005, 19:24
Re: VII Nadzieja
Cześć Kochani :)44wwww444 pisze:Ale sugeruje, że inaczej interpretujesz utwór niż jury wyczytuje w twórczości JK, to nawet jak dobry jesteś, to odpadasz. I sugeruje, że jury preferuje odtwórców.
Szanuje werdykt jury i go akceptuje.
Podejrzewam, że jury zależało, żeby interpretacja wykonawcy świadczyła o zrozumieniu tekstu. Kładą na to szczególny nacisk na maturze;P
Zrobienie np. z Rzezi niewiniątek radosnego ecie-pecie (słyszałam kiedyś coś podobnego- niestety możliwe) byłoby moim zdaniem dowodem na zupełny brak zrozumienia piosenki.
Zdobywczyni 3 miejsca przesadziła w moim odczuciu w drugim kierunku. Bardzo poważnie, emocjonalnie akcentowała słowa tak, że osobiście poczułam się przytłoczona, miast oczarowana. Relacja nadawca-odbiorca winna charakteryzować się dobrowolnym, intymnym kontaktem. Zabrakło mi tego.
Większe wrażenie wywiera na mnie wykonanie Kaczmara, który część tekstu śpiewa beznamiętnie, lekko, bo wie, jaki jest ciężar samych słów w tej piosence. Pani Gałach jakby wiedziała, a jednak nie byłam tego pewna. Techniki śpiewu nie komentuję, gdyż nie czuję się kompetentna.
Na przestrzeni lat słyszeliśmy kilka doskonałych, nowatorskich aranżacji piosenek JK. Niektóre były perfekcyjne i mistrzowskie, jak "Ofiara" Tria Ł-Ch, inne swobodne i urokliwe jak "Ballada o Hidalgu..." w wykonaniu Antka Gustowskiego i przy akompaniamencie PKM na łyżki. Przetwórstwo, ale nie partactwo.
Buziaki,
Wasza rosa Na Trawie
szkoła tańców karaibskich: <!-- w --><a class="postlink" href="http://www.sho.pl">www.sho.pl</a><!-- w -->
-
lc
- Głupi Jaś
- Posty: 2212
- Rejestracja: 10 maja 2006, 13:55
Re: VII Nadzieja
Pawle
Czterokrotnie bylem nominowany do Krakowa - jako zwyciezca pomniejszych przegladów - z czego raz nie pojechałem, dwa razy moj wystep zakończyl się skandalem, raz dostalem wyroznienie.
JK powiedzial mi kiedys, ze gdybym zaspiewal piosenki liryczne - pewnie dostalbym te główna nagrodę, ktora w latach 90-tych miala jeszcze jakies szczątkowe znaczenie. Leszek Wójtowicz rowniez potwierdzil, że za lirykę bym pewnie wygrał SFP - ale zaraz potem dodal - i co bys z tego miał? Chyba lepiej oplacilo Ci się wyprodukować Śpiewnik€ Oszołoma? - tak mowil Wojtowicz, który mojej tworczosci politycznej szczerze nienawidził. I nie dziwię mu się.
Ale faktycznie - dochodze do wniosku, że Śpierwnik Oszołoma byl lepszym przedsięwzięciem niz pojękiwania wlasnych pseudopoetyckich tekstów o bolu istnienia.
Bo choć zabrakło wygranej Krakowa, to była przecież Nagroda Gazety Polskiej, byl medal od śp. Lecha Kaczyńskiego i byla niemała ilość koncertów - także zagranicą. Jednym słowem - bilans jest dodatni.
Zresztą na Krakówku zemściłem się rozbijając im krajowy wiec Unii Wolności na Rynku w 1997 r.
Podsumowując - uważam dzis, że wybralem wtedy dobrze.
Czterokrotnie bylem nominowany do Krakowa - jako zwyciezca pomniejszych przegladów - z czego raz nie pojechałem, dwa razy moj wystep zakończyl się skandalem, raz dostalem wyroznienie.
JK powiedzial mi kiedys, ze gdybym zaspiewal piosenki liryczne - pewnie dostalbym te główna nagrodę, ktora w latach 90-tych miala jeszcze jakies szczątkowe znaczenie. Leszek Wójtowicz rowniez potwierdzil, że za lirykę bym pewnie wygrał SFP - ale zaraz potem dodal - i co bys z tego miał? Chyba lepiej oplacilo Ci się wyprodukować Śpiewnik€ Oszołoma? - tak mowil Wojtowicz, który mojej tworczosci politycznej szczerze nienawidził. I nie dziwię mu się.
Ale faktycznie - dochodze do wniosku, że Śpierwnik Oszołoma byl lepszym przedsięwzięciem niz pojękiwania wlasnych pseudopoetyckich tekstów o bolu istnienia.
Bo choć zabrakło wygranej Krakowa, to była przecież Nagroda Gazety Polskiej, byl medal od śp. Lecha Kaczyńskiego i byla niemała ilość koncertów - także zagranicą. Jednym słowem - bilans jest dodatni.
Zresztą na Krakówku zemściłem się rozbijając im krajowy wiec Unii Wolności na Rynku w 1997 r.
Podsumowując - uważam dzis, że wybralem wtedy dobrze.
- Zbrozło
- Głupi Jaś
- Posty: 3456
- Rejestracja: 23 paź 2007, 21:12
Re: VII Nadzieja
Jak to zrobiłeś?lc pisze: Zresztą na Krakówku zemściłem się rozbijając im krajowy wiec Unii Wolności na Rynku w 1997 r.
My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"
-
Kuba Mędrzycki
- Sowizdrzał
- Posty: 6584
- Rejestracja: 11 wrz 2005, 13:13
Re: VII Nadzieja
Przypomnij mi, proszę - to wtedy Piekarczyk szarpał się z Kaczmarkiem? :Dlc pisze:Zresztą na Krakówku zemściłem się rozbijając im krajowy wiec Unii Wolności na Rynku w 1997 r.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
-
lc
- Głupi Jaś
- Posty: 2212
- Rejestracja: 10 maja 2006, 13:55
Re: VII Nadzieja
Obok sceny UW została ustawiona jeszcze większa scena UPR/LR a zagłuszający ryk Śpiewnika Oszołoma uniemożliwił prowadzenie wiecu wyborczego (pamiętam, że Bartoszewski krzyczał coś o agentach SLD a młodzieżówka UW wysyłała mnie do gazu) Ech, to byla jazda. Nawiasem mowiac, w rogu Rynku zaczepil mnie jeden ze znanych tworcow piosenki poetyckiej, ktory powiedzial ze przyszedl obejrzec moj wystep ale teraz musi juz leciec by go nikt nie zauwazyl ze znajomych bo sie na niego obrazą.
A z Kaczmarkiem mialem drobna przepychanke ja - a nie Piekarczyk. Podczas wiecu wyborczego w Otwocku.
A z Kaczmarkiem mialem drobna przepychanke ja - a nie Piekarczyk. Podczas wiecu wyborczego w Otwocku.
-
Niktważny
- Sowizdrzał
- Posty: 6571
- Rejestracja: 09 paź 2009, 22:53
Re: VII Nadzieja
Czyli Palikot Ameryki nie odkrył, żadnym nowym w prowadzeniu publicznego sporu nie był, bo wszystko dekadę wcześniej wypraktykowała z powodzeniem Liga Republikańska :)lc pisze:Obok sceny UW została ustawiona jeszcze większa scena UPR/LR a zagłuszający ryk Śpiewnika Oszołoma uniemożliwił prowadzenie wiecu wyborczego (pamiętam, że Bartoszewski krzyczał coś o agentach SLD a młodzieżówka UW wysyłała mnie do gazu) Ech, to byla jazda.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
-
MacB
- Szaławiła
- Posty: 5040
- Rejestracja: 09 lip 2004, 22:33
-
lc
- Głupi Jaś
- Posty: 2212
- Rejestracja: 10 maja 2006, 13:55
Re: VII Nadzieja
Palikot jest taką samą popłuczyną po LR jak ja po Kaczmarskim
Stąd - nie ukrywam - moja kilkuletnia sympatia dla niego, ktora wygasła dopiero z chwilą "żartu" o żyjącym Gosiewskim - ale wygasła bezpowrotnie, bo są rzeczy ktorych się nie wybacza i za które tylko leje się w mordę.
Stąd - nie ukrywam - moja kilkuletnia sympatia dla niego, ktora wygasła dopiero z chwilą "żartu" o żyjącym Gosiewskim - ale wygasła bezpowrotnie, bo są rzeczy ktorych się nie wybacza i za które tylko leje się w mordę.
-
MacB
- Szaławiła
- Posty: 5040
- Rejestracja: 09 lip 2004, 22:33
Re: VII Nadzieja
Ale pamiętasz, na co odpowiedzią był ten tekst o "żyjącym" Gosiewskim?lc pisze:...moja kilkuletnia sympatia dla niego, ktora wygasła dopiero z chwilą "żartu" o żyjącym Gosiewskim...
Znajdzie się słowo na każde słowo
-
lc
- Głupi Jaś
- Posty: 2212
- Rejestracja: 10 maja 2006, 13:55
Re: VII Nadzieja
Pamiętam że dotyczyła wypowiedzi Gosiewskiej, sugerującej iż Rosjanie powkładali przypadkowo szczątki ludzkie do poszczególnych trumien - tak więc trumna oznaczona nazwiskiem jej męża mogła zawierać zupełnie inne ciało/ciała. Wypowiedź dotyczyła więc tylko rażącego niedbalstwa Rosjan - wypowiedź Palikota była więc manipulacją.
Ale manipulacje są dopuszczalne w polityce - pod warunkiem wszakże, iż nie przekraczają pewnych granic. A Palikot te granice przekroczył. Dlatego uważam go za dno.
Ale manipulacje są dopuszczalne w polityce - pod warunkiem wszakże, iż nie przekraczają pewnych granic. A Palikot te granice przekroczył. Dlatego uważam go za dno.
-
MacB
- Szaławiła
- Posty: 5040
- Rejestracja: 09 lip 2004, 22:33
-
Niktważny
- Sowizdrzał
- Posty: 6571
- Rejestracja: 09 paź 2009, 22:53
Re: VII Nadzieja
No widzisz, moim zdaniem lać w mordę można i powinno się równie dobrze za żerowanie na ludzkiej tragedii. Takiego np. Macierewicza biegającego od kamery do kamery ze instrukcją obsługi Tupolewa powinno się lać za każdym razem, kiedy udaje, że zależy mu na wyjaśnieniu zawiłości tragedii lub kiedy usiłuje wykreować wrażenie, że chce pomóc zrozpaczonym po stracie bliskich rodzinom ofiar. Bo przecież pomóc nie chce i niczego nie wyjaśni. Mami ich i oszukuje trochę na takiej samej zasadzie, jak Zygmunt B. mamił i oszukiwał swoich klientów, obiecując wyleczenie raka mieszaniną peruwiańskich ziół i soku z kiszonej kapusty. Kompetencje Macierewicza w zakresie badania wypadków lotniczych są zresztą też porównywalnie nikłe z kompetencjami Doktora B. w zakresie leczenia chorób nowotworowych.lc pisze: bo są rzeczy ktorych się nie wybacza i za które tylko leje się w mordę.
"Żart" o Gosiewskim był przegięty mocno - tu się zgadzam - ale nie wiem, czy bardziej od rozważań na temat możliwości roztrzaskania skrzydła o brzózkę przez pędzący 300 km/h samolot.
Różnica między Palikotem a Macierewiczem polega jednak na tym, że Palikot miał odwagę za swój "żart" publicznie przeprosić.
A Macierewicz kiedy zaprasza do Sejmu rodziny ofiar nie przekracza granic, obiecując cuda wianki?lc pisze:le manipulacje są dopuszczalne w polityce - pod warunkiem wszakże, iż nie przekraczają pewnych granic. A Palikot te granice przekroczył. Dlatego uważam go za dno.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
-
lc
- Głupi Jaś
- Posty: 2212
- Rejestracja: 10 maja 2006, 13:55
Re: VII Nadzieja
Pawle,
myślę że dyskusje w tym temacie o wyższości Macierewicza nad Palikotem /czy odwrotnie/ nie mają sensu. Przepraszam, że w ogóle podjąłem temat swojej "kariery" artystycznej sprzed kilkunastu lat - bo żadna z niej nie płynie nauka na czasy dzisiejsze.
Chciałbym kiedyś tylko pogadać z Poprawą o mojej - jak to on określił - niezdarnej prawicowości. Ciekawy jestem jego wiedzy na te tematy - a zakładam że jego wiedza jest ogromna, bo jakże by inaczej - bez gruntownego przygotownia politologicznego - odważył się postawić ową tezę. Mam nadzieję, że kiedyś się przekonam... najchętniej przy świadkach.
myślę że dyskusje w tym temacie o wyższości Macierewicza nad Palikotem /czy odwrotnie/ nie mają sensu. Przepraszam, że w ogóle podjąłem temat swojej "kariery" artystycznej sprzed kilkunastu lat - bo żadna z niej nie płynie nauka na czasy dzisiejsze.
Chciałbym kiedyś tylko pogadać z Poprawą o mojej - jak to on określił - niezdarnej prawicowości. Ciekawy jestem jego wiedzy na te tematy - a zakładam że jego wiedza jest ogromna, bo jakże by inaczej - bez gruntownego przygotownia politologicznego - odważył się postawić ową tezę. Mam nadzieję, że kiedyś się przekonam... najchętniej przy świadkach.
-
Niktważny
- Sowizdrzał
- Posty: 6571
- Rejestracja: 09 paź 2009, 22:53
Re: VII Nadzieja
A ja uważam, ze między Palikotem a Macierewiczem jest sporo podobieństw. Np. takie, że zarówno z działań jednego, jak i drugiego polityka płynie bardzo mało korzyści przy jednocześnie sporej ilości całkowicie zbędnego zamieszania, jakie wywołują. :)
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
-
colt
- Istotka
- Posty: 367
- Rejestracja: 04 wrz 2009, 22:10
Re: VII Nadzieja
"niezdarnej" :Dlc pisze:Chciałbym kiedyś tylko pogadać z Poprawą o mojej - jak to on określił - niezdarnej prawicowości.
rozumiem, że jak już wie jaka jest niezdarna to tym bardziej powinien wiedzieć jaka jest zdarna! Koniecznie przed śmiercią powinien podzielić się tą wiadomością ze światem! I pomyśleć ile prawica może zawdzięczać J. Poprawie....
Mów mi to co dzień: oni górą
-
gosiafar
- Głupi Jaś
- Posty: 3846
- Rejestracja: 21 wrz 2006, 22:20
Re: VII Nadzieja
A może te dyskusje o Palikotach i Macierewiczach toczyć raczej w te,macie Polityka?
Ostatnio w temacie VII Nadziei zrobiło się jakoś beznadziejnie!
Ostatnio w temacie VII Nadziei zrobiło się jakoś beznadziejnie!
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
-
lc
- Głupi Jaś
- Posty: 2212
- Rejestracja: 10 maja 2006, 13:55
Re: VII Nadzieja
Colcie, właśnie ta "niezdarna" jest dla mnie inspirująca do pogaduszki z J.Poprawą, która - mam nadzieję - nastąpi przy jakiejś okazji. Ale nie denerwujmy Gosifar.
Gosiu - Ciebe przepraszam, ale co ja poradzę, że polityka dużo bardziej pasjonuje mnie niż piosenki - nawet te JK. I co ciekawe, chyba nie tylko mnie...
Gosiu - Ciebe przepraszam, ale co ja poradzę, że polityka dużo bardziej pasjonuje mnie niż piosenki - nawet te JK. I co ciekawe, chyba nie tylko mnie...
-
dauri
- Szaławiła
- Posty: 5235
- Rejestracja: 11 sie 2005, 22:47
Re: VII Nadzieja
Skoro punknięto w stół, to nożyce muszą się odezwać:lc pisze:I co ciekawe, chyba nie tylko mnie...
Czy LR popiera eutanazję, liberalizację aborcji, legalizację związków partnerskich, parytety, edukację seksualną w szkołach, in vitro i zniesienie kar za obrazę prezydenta? To ostatnie może tak, ale mam pewne wątpliwości co do reszty.lc pisze:Palikot jest taką samą popłuczyną po LR jak ja po Kaczmarskim
-
MacB
- Szaławiła
- Posty: 5040
- Rejestracja: 09 lip 2004, 22:33
Re: VII Nadzieja
"Popłuczyna po LR" w moim rozumieniu nie oznacza zgodności programowej dawnej Ligi z dzisiejszym Palikotem.
Znajdzie się słowo na każde słowo
-
colt
- Istotka
- Posty: 367
- Rejestracja: 04 wrz 2009, 22:10
Re: VII Nadzieja
@lc - summa summarum artysta "prawicowy" ma zagwarantowany ciemny głuchy kąt w odróżnieniu od "lewackiego" gdzie media, estyma i gaaaże. Wydaje się że pan Poprawa doskonale sobie zdaje sprawę skąd wieje wiatr...niewykluczone że mu się freudowsko pomyliło "niezradnie" z "niezaradnie"??
Mów mi to co dzień: oni górą
-
Niktważny
- Sowizdrzał
- Posty: 6571
- Rejestracja: 09 paź 2009, 22:53
Re: VII Nadzieja
Ad. colt.
myślę, że posądzając Poprawę o to antypatie polityczne, które miałby wpływać na jego oceny dotyczące walorów artystycznych twórczości Leszka, popełniasz błąd.
Sądzę, że gdyby Leszek był np. śpiewającym Palikotem a nie śpiewającym Macierewiczem, ocena jego zaangażowanej twórczości byłaby podobna.
Trzeba sobie po prostu powiedzieć, że Leszkowa twórczość polityczna jest ewidentnie słabsza od apolitycznej. Nie chcę przez to powiedzieć, że twórczość polityczna nie miała i nie ma wartości. Sam ją cenię, momentami nawet bardzo.
myślę, że posądzając Poprawę o to antypatie polityczne, które miałby wpływać na jego oceny dotyczące walorów artystycznych twórczości Leszka, popełniasz błąd.
Sądzę, że gdyby Leszek był np. śpiewającym Palikotem a nie śpiewającym Macierewiczem, ocena jego zaangażowanej twórczości byłaby podobna.
Trzeba sobie po prostu powiedzieć, że Leszkowa twórczość polityczna jest ewidentnie słabsza od apolitycznej. Nie chcę przez to powiedzieć, że twórczość polityczna nie miała i nie ma wartości. Sam ją cenię, momentami nawet bardzo.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
-
colt
- Istotka
- Posty: 367
- Rejestracja: 04 wrz 2009, 22:10
Re: VII Nadzieja
no cóż - mamy różne zdania , jak widzę nie tylko na temat Palikota i Macierewicza. Nie znam antypatii i sympatii Poprawy, jedynie domyślam się w świetle wspomnianej wypowiedzi. Zresztą - nie wiem - może Poprawa gdzieś "wyłonił", "nagrodził" kogoś , nazwijmy go umownie "prawicowym"?Niktważny pisze:Ad. colt.
myślę, że posądzając Poprawę o to antypatie polityczne, które miałby wpływać na jego oceny dotyczące walorów artystycznych twórczości Leszka, popełniasz błąd.
Sądzę, że gdyby Leszek był np. śpiewającym Palikotem a nie śpiewającym Macierewiczem, ocena jego zaangażowanej twórczości byłaby podobna.
Trzeba sobie po prostu powiedzieć, że Leszkowa twórczość polityczna jest ewidentnie słabsza od apolitycznej. Nie chcę przez to powiedzieć, że twórczość polityczna nie miała i nie ma wartości. Sam ją cenię, momentami nawet bardzo.
Mów mi to co dzień: oni górą
-
lc
- Głupi Jaś
- Posty: 2212
- Rejestracja: 10 maja 2006, 13:55
Re: VII Nadzieja
Dauri
Maciek wyręczył mnie w odpowiedzi w 100 proc.
Colcie i Pawle
kiedy jako emerytowany bard prawicy studiowałem politologię na Uniwersytecie Warszawskim przyszło mi zdawać egzamin ze wspołczesnych doktryn politycznych. Gdy profesor wziął mój indeks i spojrzał na nazwisko coś mu się chyba skojarzyło i pytając pozostałych dwóch nieszczęśników cały czas na mnie patrzył. Gdy przyszła moja kolej, odbyliśmy krótka ale treściwą rozmowę na temat liberalizmu
Ponieważ mam w zwyczaju że jak cos zwalczam to przede wszystkiem najpierw to coś gruntownie poznaję - rozmowa nawet się kleiła.
Na koniec profesor stwierdził, że nie może mi postawić piątki bo byłoby to niesprawiedliwe - i wstawił mi "celujący" co na UW nie zdarza się często.
I tym rożni się profesor od palanta. Ocenia nie poglądy - a ich uzasadnienie.
To miłe wspomnienie - bez aluzji do kogokolwiek - popadając w samozachwyt na zakończenie tematu kreślę.
Maciek wyręczył mnie w odpowiedzi w 100 proc.
Colcie i Pawle
kiedy jako emerytowany bard prawicy studiowałem politologię na Uniwersytecie Warszawskim przyszło mi zdawać egzamin ze wspołczesnych doktryn politycznych. Gdy profesor wziął mój indeks i spojrzał na nazwisko coś mu się chyba skojarzyło i pytając pozostałych dwóch nieszczęśników cały czas na mnie patrzył. Gdy przyszła moja kolej, odbyliśmy krótka ale treściwą rozmowę na temat liberalizmu
Ponieważ mam w zwyczaju że jak cos zwalczam to przede wszystkiem najpierw to coś gruntownie poznaję - rozmowa nawet się kleiła.
Na koniec profesor stwierdził, że nie może mi postawić piątki bo byłoby to niesprawiedliwe - i wstawił mi "celujący" co na UW nie zdarza się często.
I tym rożni się profesor od palanta. Ocenia nie poglądy - a ich uzasadnienie.
To miłe wspomnienie - bez aluzji do kogokolwiek - popadając w samozachwyt na zakończenie tematu kreślę.
-
colt
- Istotka
- Posty: 367
- Rejestracja: 04 wrz 2009, 22:10
Re: VII Nadzieja
lc pisze:Ocenia nie poglądy - a ich uzasadnienie.
.
bardzo trafnie, jak jeszcze dodamy że "Nikt nie jest zadowolony ze swojej fortuny, każdy – ze swego rozumu” to w równaniu możemy otrzymać czerwonobrunatną pięść...
Mów mi to co dzień: oni górą
-
dauri
- Szaławiła
- Posty: 5235
- Rejestracja: 11 sie 2005, 22:47
Re: VII Nadzieja
Może wyręczył, ale niewiele wytłumaczył :(lc pisze:Dauri
Maciek wyręczył mnie w odpowiedzi w 100 proc.
-
Niktważny
- Sowizdrzał
- Posty: 6571
- Rejestracja: 09 paź 2009, 22:53
Re: VII Nadzieja
Ale co tu tłumaczyć?dauri pisze:Może wyręczył, ale niewiele wytłumaczył
Ja rozumiem Leszka wypowiedź o popłuczynach i Maćka rozumienie tej wypowiedzi w ten sposób, że Palikot jest popłuczyną po LR w sensie metod i dynamiki postępowania, a nie w sensie poglądów, jakie reprezentuje. Po prostu to, co robi Palikot już było w polskim życiu publicznym ostatnich 20 lat -tylko na innym froncie, że się tak wyrażę, ideologicznym.MacB pisze:"Popłuczyna po LR" w moim rozumieniu nie oznacza zgodności programowej dawnej Ligi z dzisiejszym Palikotem.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.