jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt

Warchoł


Z rozmowy z Grażyną Preder, Pożegnanie barda, wydawnictwo Nitrotest, Koszalin 1995

G.P. - W każdym razie typ samotnika idącego pod prąd, walczącego w pojedynkę, nie dającego się wciągnąć do spisku, do partii, do grupy, to jest ten typ szczególnie przez ciebie hołubiony, z którym chciałbyś się utożsamiać. Nawet gdy ta niezależność ociera się o warcholstwo?

J.K.- Piosenka "Warchoł" jest dosyć przewrotnie pomyślana, jako swego rodzaju prowokacja. Ale z całą pewnością ten model zachowania jest mi bliższy. W naszej tradycji zaczyna się to gdzieś od Rabelais'go, potem "Colas Breugnon" Rollanda czy "Dyl Sowizdrzał" De Costera.
Ja przyjmuję za swoją postawę samotnika, ale niekoniecznie płynącego pod prąd dla samego płynięcia. To nie jest bunt przeciwko całemu światu, tylko bunt przeciwko temu, co z nim wyprawiają inni, zwłaszcza działający w masie.

Fragment z rozmowy z J. Antczakiem i M. Nikodemskim – Autoportret z kangurem, Słowo Polskie 1998

Dz. - ...ale warcholstwo też pan piętnował

J.K. - I tak i nie. W piosence "Warchoł" są dwie strony warcholstwa: ta niezależność, która jest piękną, pozytywna cechą i to nieliczenie się z nikim i niczym. Nie chodzi o przekorę. Pytano mnie "o czym pan będzie pisał jak upadł komunizm?", jakby bez komunizmu nie mogła istnieć literatura. Jest parę tematów o których się pisze od zarania świata i od początków kultury, życie, śmierć, miłość i Bóg. A w życiu najistotniejsze jest "kim jest człowiek", co sobą reprezentuje. "Wojna postu z karnawałem" odbywa się w każdym z nas w Paryżu. To była wspaniała staruszka, o niesłychanie żywym stosunku do ludzi, która nas - moją żonę i mnie - przygarnęła jak dzieci. Przepięknie opowiadała o Wacie i stwarzała takie poczucie ciepła, jakie mogą okazywać chyba tylko ludzie, którzy bardzo dużo przeszli. No, ale nie ma ideałów. Później okazało się, że ona bardzo pieczołowicie kreowała jednak postać swojego męża, z czym zetknął się mój wykładowca na polonistyce, a później przyjaciel, Krzysztof Rutkowski, który, po przyjeździe do Paryża, dostał od Oli pełnomocnictwa na naukowe opracowanie spuścizny po Wacie. I miał z nią szalone kłopoty, bo ona cały czas cenzurowała jego prace. Ale to nie zmienia faktu, że była to wspaniałą kobietą, niesłychanie dzielną. Moja przyjaźń z jej synem przetrwała do dzisiaj.

Opracował: lodbrok

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj