jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt

Testament '95


Z rozmowy z Grażyną Preder, Pożegnanie barda, wydawnictwo Nitrotest, Koszalin 1995

G.P. - Jednak marzysz podobno o napisaniu własnej wersji "Koni"?

J.K. - Tak, bo to jest pieśń o życiu i śmierci. Takie epitafium dla siebie samego. Choć w moim przypadku nie jest to łatwe. bo moje życie tak się potoczyło (życie w kontekście spraw polskich), że poczułem konieczność odejścia od historii i patosu, nawet od szyderstwa, w kierunku dystansu i takiego lekko francuskiego myślenia. Stąd w programie "Pochwała łotrostwa", zamiast napisać "Konie", napisałem "Testament" wzorowany na Villonie. bo to mi się wydaje zdrowsze, bardziej otrzeźwiające i dla mnie, i dla moich odbiorców. Teraz patrzę na świat z dużo większym dystansem. a z takim dystansem "Koni" napisać się nie da.

G.P. - Czy więc "Testament" zastąpi "Konie"?

J.K. - Trudno powiedzieć. Bardzo dużo zależy od tego, gdzie będę żył i czego doświadczę. Dramatycznym, pełnym napięcia i emocji okresem był dla mnie rok 1987, kiedy rozstałem się z żoną; wpadłem w alkoholizm, walczyłem z depresjami. Wtedy właśnie powstał "Konfesjonał", "Przeczucie". "Norwid", słowem wiele ważnych, acz ponurych moich tekstów. I choć niespecjalnie tęsknię do powtórki, być może zdarzy się jeszcze coś takiego w moim życiu, że wrócę do pomysłu "Koni". Ale pewnie będą to kangury, a nie konie...

Z rozmowy z Barbarą Hrybacz - Mury runęły bard wydoroślał - Elle, 04.1997

Dz. - A jak było z przyjaźnią? Przed laty Twoje nazwisko kojarzyło się z tercetem - Jacek Kaczmarski, Zbyszek Łapiński, Przemek Gintrowski. Po koncertach wiedliście wspólne życie rozrywkowe, obowiązki dzieląc sprawiedliwe: Zbyszek odpowiadał za kasę, Przemek za panienki, ty dbałeś o alkohol.

J.K. - Kasa była śmiesznie mała, alkohol tani ale panienki cudowne. Tamtych czasów studenckich nie da się już powtórzyć. Na przebalowane noce, nikt z nas nie miałby już zdrowia.

Dz. - Kiedy w 90. roku pierwszy raz przyjechałeś do Polski na koncerty, cieszyłeś się, że znowu możecie razem grać, ale już kilka lat potem wyznałeś, że jesteście dorośli i nie odczuwacie potrzeby obcowania ze sobą.

J.K. - To była wielka przyjaźń artystyczna i jak wszystkie wzniosłe uczucia miała swój początek, środek, apogeum i koniec. Normalne. Dwóm osobom ciężko dogadać się przez całe życie, a co dopiero trzem. W twórczości dochodzą jeszcze problemy indywidualnego rozwoju artystycznego, różnice światopoglądowe, ambicje... Zbyszek pewnie napisze melodie do moich kolejnych tekstów, z Przemkiem też może jeszcze coś zagramy...

Dz. - W Testamencie śpiewałeś: "ciąży przyjaźni kamień młyński, :niezbyt wysilał się Gintrowski, nazbyt wysilał się Łapiński. Tyleśmy wspólnie wznieśli modlitw -rozeszliśmy się bez melodii"...

J.K. - Przed kilkoma laty we trójkę nagraliśmy program "Wojna postu z karnawałem", gdzie pokazaliśmy rozterki człowieka z podarowaną mu wolnością. Następnym razem odezwiemy się dopiero wtedy, kiedy będziemy mieli znowu coś ważnego do powiedzenia. Nie zależy nam na corocznym lansowaniu kolejnych przebojów. Trudno zresztą podtrzymywać legendarną grupę trzech młodych i gniewnych bardów. Starzejemy się. Zbyszkowi rośnie brzuch, Przemek dla odmiany wysechł na wiór, wszyscy powoli łysiejemy.

Kilka akapitów dalej:

Dz. - Ostatnio "głupi Jasio" napisał "Testament"

J.K. - "...Niejedną twarz mi los przyprawił:
Byłem już zdrajcą i pomnikiem,
Degeneratem, bohaterem,
A wszystkie twarze były szczere.
Patrzono na mnie przez soczewki
Miłości, złości, interesu,
Przeinaczano moje śpiewki,
By się stawały tym, czym nie są.
Tak używano mnie w potrzebie
Aż dziw, że jeszcze mam ciut siebie."

Dz. - ... a utwór kończy się stwierdzeniem, że może życie jest do rzeczy!..

Z rozmowy z Justyną Tawicką - "Mucha w szklance wody", która odbyła się we wrześniu 2000 r. po koncercie w ogrodach Muzeum Archeologicznego w Krakowie a ukazała się drukiem już po śmierci artysty w "Tygodniku Powszechnym" 16.05.2004.

Dziennikarka - ... w "Testamencie" śpiewasz: "Co duszy wstrętne - ciału miłe". Gdzie Twoje serce, gdzie zaś dusza?

Jacek - Jestem na etapie całkowitej zgody z samym sobą. Zajmuję się twórczością i teraz właśnie to jest dla mnie najważniejsze. Dosyć późno zrozumiałem, że w szukanie dobra trzeba włożyć sporo wysiłku, a zbuntowana młodość po trosze nakierowana jest na poszukiwanie zła. Młody człowiek z masochistyczną przyjemnością obnaża "całe" zło tego świata i z dumą obnosi ten "swój" wynalazek. Tymczasem okazuje się, że szukanie dobra jest o wiele trudniejsze, ale i większą może dać satysfakcję.

Opracował: Lodbrok

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj