|
Strącanie aniołówZ rozmowy z Grażyną Preder, Pożegnanie barda, wydawnictwo Nitrotest, Koszalin 1995 G.P. - Ten sam walor aktualności zachowuje program "Raj", który powstał po "Murach", a przed "Muzeum". J.K. - "Raj" planowany był pierwotnie jako ścieżka słowno-muzyczna do spektaklu Leszka Mądzika, ale nie doszło do realizacji. Być może z braku czasu, z braku skupienia, z braku konsekwencji... W końcu program ten wykonywaliśmy kilkadziesiąt razy zaledwie, podczas gdy "Mury" pokazywaliśmy co najmniej pięćset, sześćset razy. Bardzo lubiłem te teksty, ale muszę stwierdzić, że część z nich jednak się zestarzała, nie wszystko się broni. Była to może - jak dziś mi się zdaje - zbyt jednostronna próba wykorzystania wątków biblijnych do ukazania współczesności. A jeśli niektóre utwory się bronią, jak np. "Walka Jakuba z aniołem" czy "Wygnanie z raju", to przez pewnego rodzaju "młodzieńczą naiwność i wynikającą z niej świeżość spojrzenia. Natomiast żadnych zastrzeżeń nie budzi, także i dzisiaj, utwór "Strącanie aniołów", bardzo dramatyczny i, jak myślę, stale aktualny. Z rozmowy z Justyną Tawicką - "Mucha w szklance wody", która odbyła się we wrześniu 2000 r. po koncercie w ogrodach Muzeum Archeologicznego w Krakowie a ukazała się drukiem już po śmierci artysty w "Tygodniku Powszechnym" 16.05.2004. Dziennikarka - 15 lutego 1982 r. wydałeś w Sztokholmie pierwszą emigracyjną płytę, "Strącanie Aniołów". Wiele musiałeś ich wówczas strącić? Jacek - Napisałem tę piosenkę w roku '80, nie mogąc uciec od przewrotnej wizji, że człowiek staje się człowiekiem dopiero wówczas, gdy zostaje strącony. Czernieje w locie. Nabiera kształtów po upadku. Jednak w dążeniu do sukcesu niezwykle łatwo to z trudem zdobyte "wszystko" utracić. Człowiek znajduje się w samym środku swego człowieczeństwa dopiero wtedy, gdy naprawdę spada. To wszystko zresztą znalazło potwierdzenie w moim własnym życiu. Dziennikarka - Ale o tych aniołach to już innym razem... Opracował: Lodbrok
|