|
Rejtan, czyli raport ambasadora"Świąteczny koncert życzeń" (grudzień 1982 r.) Wstęp Witają państwa: Jacek Kaczmarski i Marcin Idziński. Wszystkim tym, którzy po raz trzeci już od pamiętnej daty 13 grudnia, zasiadają do świątecznego stołu z przekonaniem, że, odkąd zabrakło przy nim "Solidarności", niczego już na nim nie brakuje składamy wyrazy serdecznego współczucia i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. Wszystkim tym, którzy mimo wszystko zachowali siłę i jasność myślenia, wiarę w prawdę i godność, życzymy wytrwałości i spokoju, na których opiera się nasza wspólna nadzieja. Jednym i drugim, słuchającym z obowiązku i dla przyjemności, przeciwnikom i przyjaciołom, ludziom o brudnych rękach, ale czystych sumieniach i na odwrót, życzymy dobrego odbioru. Po tym wstępie przystępujemy do lektury listów z życzeniami słuchaczy. Dedykacja do "Rejtana" Posłom Sejmu Rzeczypospolitej Ludowej: - Dalszej pomyślnej działalności na polu twórczości satyrycznej i kabaretowej, stałego składu zespołu nadszarpniętego ostatnio pożałowania godnymi wstrząsami spowodowanymi działalnością określonych kół na Zachodzie, a zwłaszcza izraelskich hegemonistów z południa. - Wytrwałości i orientacji w podnoszeniu rąk na hasło: "Kto za?", gdyż bardziej ospali, którzy są za, zaliczani bywają wbrew ich oczywistym intencjom, do tych którzy się wstrzymali. - 100%-owej frekwencji podczas kolejnych występów; przełamania niezdrowej tradycji klubów poselskich, stwarzających niepokojące wrażenie, jakoby pośród posłów istniała różnica zdań co do zagadnień, które różnicy zdań nie dopuszczają. - Stałego wzrostu dodatku poselskiego, co w naszych ciężkich czasach wydobywania się z kryzysu ma znaczenie fundamentalne. - I w ogóle sukcesów w kraju i zagranicą, byle na innej scenie niż niefunkcjonalny gmach przy ulicy Wiejskiej życzy 99,9% powszechnych i praworządnych wyborców. Wraz z życzeniami - piosenka. Opracował: Zeratul Zapowiedź do utworu z koncertu "Chicago live" Szereg piosenek, które teraz zaśpiewam dotyczy dwustu lat..., ostatnich 200 lat polskiej historii. Są to piosenki omawiające te momenty XIX i XX wieku polskiej historii, które zostały przemilczane przez oficjalną propagandę Polski Ludowej; które zostały zmienione lub wyrzucone z podręczników historii. Część z tych piosenek to opisy obrazów polskich malarzy XIX, XX wieku, którzy również usiłowali komentować historię swojego kraju wbrew przemocy, wbrew chęci unicestwienia tej historii. Pierwszą z tych piosenek jest "Rejtan, czyli raport ambasadora", piosenka, która jest opisem znanego obrazu Jana Matejki. Nie została puszczona przez cenzurę i wywołała protest ambasady radzieckiej jako piosenka antyradziecka, mimo, że dotyczy okresu końca XVII wieku, okresu rozbiorów. Paradoks polega na tym, że obraz, reprodukcja obrazu Matejki wisi w każdej klasie szkoły podstawowej w Polsce. Tyle, że spojrzałem na historię Rejtana z punktu widzenia rosyjskiego ambasadora, który siedzi w loży sejmowej otoczony polskimi arystokratkami, uhonorowanymi jego obecnością i pisze donos do carycy Katarzyny. "Rejtan, czyli raport ambasadora". Opracował: Michal Zapowiedź Jacka Kaczmarskiego do utworu spisana z albumu "Live - Chicago " Piosenka jest opisem znanego obrazu Jana Matejki. Nie została dopuszczona przez cenzurę i wywołała protest ambasady radzieckiej, jako piosenka antyradziecka, mimo, że dotyczy okresu końca XVIII wieku, okresu rozbiorów. Paradoks polega na tym, że reprodukcja owego obrazu wisiała w większości szkół podstawowych wówczas w Polsce, tyle, że ta piosenka ukazuje Rejtana z punktu widzenia rosyjskiego ambasadora, który siedzi w loży sejmowej otoczony polskimi arystokratkami uhonorowanymi jego obecnością - i pisze donos do carycy Katarzyny. Rejtan, czyli raport ambasadora.Opracował: Petrvs Z rozmowy z Natalią Gorbaniewską - "Solidarność z Polska powinna mieć swój odrębny wyraz" - Miesięcznik "Kontakt" - Paryż 1982 Jacek - ...Natomiast przez dłuższy czas nic nowego nie napisałem, próbowałem się wobec tego znaleźć i pierwsza rzecz, którą napisałem to był program "Muzeum". Napisałem to na wiosnę 81 roku. To było 20 piosenek, które były opisami obrazów polskich, malowanych w XIX i. XX wieku, na tematy tzw. narodowe i polityczne, czyli paradoksalnie, kiedy wszystko można było powiedzieć wprost, ja postanowiłem znowu sięgnąć do metafory i do dystansu historycznego, żeby starać się przekonać ludzi, że to co przeżywają nie jest czymś nadzwyczajnym i jedynym, tylko pewnym wydarzeniem w szeregu innych, że takich zrywów, rewolucji, momentów nadziei i klęsk w każdym pokoleniu zdarza się przynajmniej jeden czy dwa, że ocaleniem największych zdobyczy Solidarności warunkiem ocalenia jest przede wszystkim zdanie sobie sprawy, że należy o tym myśleć w sposób historyczny. Jest nie nam dane żyć w wyjątkowym momencie podczas tysiąclecia istnienia polskiej państwowości, nie my akurat jesteśmy najważniejsi na świecie, tylko uczestniczymy w czymś co ma swoje odpowiedniki, nie mówię analogie, dlatego, że przy wszelkich podobieństwach i łatwości aluzji Rosja a Związek Radziecki to zupełnie cos innego. Natomiast w sensie ludzkim to są mechanizmy bardzo podobne i powtarzające się, I po to sięgnąłem nie tyle po historię ile po obrazy o historii. Chciałem pokazać, że już było tylu artystów, którzy patrzyli na takie same rzeczy i zostawili po sobie pewne dzieła, które przetrwały do naszych czasów, ale w międzyczasie zmieniły znaczenie, albo je straciły czy znowu odzyskały i naprawdę trzeba o tym myśleć w sposób perspektywiczny, historyczny. Najlepszym przykładem tej sytuacji jest "Rejtan" Matejki. Ten obraz wisi w każdej klasie szkoły podstawowej w Polsce. Na stu uczniów, 99-ciu w ogóle na to nie patrzy bo jest to dla nich coś co się zdarzyło w końcu XVIII w. O czym się mówi bohater, patriota, a tamci to zdrajcy, ale po prostu nie przychodziło im do głowy, do momentu, w którym myśmy nie zaczęli o tym śpiewać, po Sierpniu, że to byli ludzie tacy, jakich oni widzą na co dzień. Tylko, że coraz mniej jest Rejtanów a coraz łatwiej być zdrajcą. Opracował: Lodbrok Zapowiedź do utworu z Kwadransa Jacka Kaczmarskiego z 23.04.1989. Obrady Sejmu PRL były i są nadal tematem żartów i pobłażliwych krytyk ze strony tych, którzy jeszcze się komunistycznym parlamentaryzmem interesują. W ciągu ostatnich dziesięciu lat posłowie tak często zmieniali skórę zależnie od okoliczności że, rzeczywiście wydaje się, iż nowa forma parlamentu jest konieczna, by przywrócić tej instytucji choć część przynależnej jej godności. Przyszły senatorom i posłom dedykuję piosenkę pt. Rejtan czyli raport ambasadora Opracował: Zbrozło Z rozmowy z Jolantą Piątek w cyklu audycji w radiu Wrocław - "Za dużo czerwonego", opublikowanej w miesięczniku "Odra" , 483 (II, 2002) Dziennikarka - Ty akurat jesteś przykładem twórcy, który stale czerpie z malarstwa z elementem polonistycznego, jak ja to nazywam, spaczenia, czyli wszystko, co widzę, musi być nazwane. Zatem nazywasz to, co widzisz, ożywiasz świat namalowany, ale też projektujesz ciąg dalszy, bo np. "Pejzaż z szubienicą" - na obrazie Bruegla nie ma procesu wieszania, te ludziki tylko prowadzą skazańca, dopisałeś dalszy ciąg tego obrazu. - Różnie z tym bywa, każdy obraz inaczej działa i niektóre z tych piosenek o obrazach są wiernym opisem tego, co jest na obrazie, nawet bardzo szczegółowym, tak jest w wypadku "Rejtana", tak jest w znacznej mierze w "Wojnie postu z karnawałem", a niektóre są tylko pretekstem do przekazania jakichś historii, nastroju, wrażeń, przemyśleń. Jeśli chodzi o "Pejzaż z szubienicą", to było to pisane w 1978 roku na zapleczu kabaretu Pietrzaka. Ja miałem wtedy przemyślenia, typowe dla początkującego artysty, że my robimy w tym kabarecie za kozły ofiarne i to, że jesteśmy, w cudzysłowie, noszeni na rękach przez publiczność, jest wywyższeniem, ale może się skończyć stryczkiem, bo płaci się za wywyższenie. Znacznie później przeczytałem u Girarda, że lud wybiera kozła ofiarnego i przystraja mu rogi w kwiaty i karmi go, i pieści, i opiekuje się nim po to, żeby go zarżnąć. Wówczas jedynie przeczuwałem te prawdy o zachowaniu tłumu i sytuacji artysty. - W "Muzeum" są dwa teksty do obrazów najbardziej chyba klasycznego, monumentalnego ilustratora polskiej historii, Jana Matejki - to "Rejtan" i "Stańczyk". - Oczywiste było dla mnie, gdy wpadłem na pomysł, żeby opisać scenę sprzeciwu Rejtana oczami ambasadora, który siedzi w loży z polskimi damami, że to jest jak najbardziej współczesna historia, bo bezustannie się mówiło o tym, jak ambasador ZSRR strofuje polskich władców i polskie społeczeństwo, grożąc braterską pomocą. I to była jednoznacznie polityczna intencja, ale jednocześnie ta piosenka się obroniła, bo jest to bardzo wierne opisanie obrazu tak, jak to namalował Matejko. I tu była pewna przekora z mojej strony, bo reprodukcja tego obrazu wisiała w latach siedemdziesiątych w prawie każdej szkole w Polsce, ale traktowano to jako staroć, taką dekorację akademicką, nauczyciele nie zajmowali się tłumaczeniem uczniom o co tam chodzi, a jeżeli nawet - to w ściśle przestrzeganej perspektywie historycznej. Chodziło więc o pokazanie, że to jest jak najbardziej dotycząca nas rzeczywistość. Scena historii polsko-rosyjskiej, która trwa od 200 lat. Natomiast Stańczyk to cały czas ten wątek, który się pojawia też w "Arce Noego", a który jest w ogóle zjawiskiem typowym w historii ludzkości, że katastrofa przychodzi w sposób niezauważalny i katastrofa kończy świat, który się wydaje absolutnie bezpieczny i normalny. W momencie kiedy wszystko wydaje się w porządku, to jest moment, kiedy należy się spodziewać, że coś rąbnie i to skończy. I to jest głośna scena, kiedy Stańczyk dowiaduje się, że Smoleńsk zostaje zajęty i rozumie, że jest to początek końca Polski, jaką znał, ale tylko on to rozumie, natomiast tam za plecami, w otwartych drzwiach, widać, że w najlepsze trwa bal dworski i nikt tego nie traktuje poważnie i on sam uczestniczy w tej grze dworskiej. Wiadomo z przekazów, że był w konflikcie z królową Boną i to pogłębia jego bezsilność. I stąd ten obraz dzwoneczków na błazeńskiej czapce, których nikt nie weźmie za dzwony bijące na trwogę. To jest ten głos Kasandry, w który nikt nie wierzy.
|