jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt

Przedszkole


Z rozmowy z Grażyną Preder, Pożegnanie barda, wydawnictwo Nitrotest, Koszalin 1995

G.P. - Mówiąc o postaciach mających największy wpływ na początkowy okres twojej twórczości piosenkarskiej, najczęściej wymieniasz nazwisko Okudżawy, Brela, Brassensa, Dylana.

J.K. - Przede wszystkim był Wysocki, a dopiero potem pozostali wymienieni przez ciebie. To się brało z tego, że w ich piosenkach najważniejsze były słowa. Uczyłem się języków poprzez te piosenki i przede wszystkim nabierałem umiejętności nazywania i opisywania rzeczywistości.
Na początku było słowo. Poprzez nazwanie świata stwarza się ten świat. I to od początku było dla mnie najważniejsze. Również ten rodzaj wyrazistości, którym posługiwał się Wysocki. Oglądając go po raz pierwszy "na żywo", uświadomiłem sobie, jakie wrażenie wywołuje twarz, pełna najwyższego wysiłku i ekspresji, kiedy artysta wydobywa z siebie ten niezwykły głos. Pomyślałem sobie: to jest dla mnie rola, ja chcę tak samo przeżywać to, co robię. I o ile moje pierwsze piosenki, takie jak "Przedszkole", "Przybycie tytanów" czy "Istotki", były inspirowane twórczością Wojciecha Młynarskiego, czyli taką lekko satyryczną przypowieścią, tak od tego czasu wszystko się zaczęło skupiać wokół egzystencjalnego pojmowania problemów.

Z rozmowy z Jackiem Kowalewskim - "Zawsze po stronie człowieka", przeprowadzonej 24 .11.2000 , który ukazał się na łamach "Klepsydry", gazety szkolnej XIII LO w Szczecinie, w lutym 2001 roku.

Dziennikarz - "W przedszkolu naszym nie jest źle,\ Szczególnie, gdy się śpi." Dlaczego pan "nie chciał spać"? Dlaczego był pan "krnąbrny oraz zły"?

Jacek - Taki miałem temperament, może tak zostałem wychowany.

Z rozmowy z Natalią Gorbaniewską - "Solidarność z Polska powinna mieć swój odrębny wyraz" - Miesięcznik "Kontakt" - Paryż 1982

Dziennikarka - Co śpiewałeś w 77 roku?

Jacek - W 77 roku, kiedy pierwszy raz się pojawiłem na festiwalu, zaśpiewałem "Przedszkole", to była taka piosenka bardzo inspirowana Młynarskim, w stylu bardzo kabaretowym lat 60-tych, i śpiewałem "Obławę" wg Wysockiego. W międzyczasie, w 74 roku, Wysocki był w Polsce, i ja się znalazłem przypadkiem na jego domowym koncercie u jego przyjaciół, i tam oczywiście, jak bardzo wielu ludzi, natchnął mnie i napędził swoim temperamentem i siłą wyrazu, tym bardziej, że znałem te piosenki jeszcze z taśm, które rodzice przywozili dużo wcześniej. I tak to się stało, że po prostu w momencie, kiedy zacząłem śpiewać publicznie, byłem już w jakiś sposób określony, ukształtowany.

Kilka akapitów dalej:


Dziennikarka - Jaką odczuwałeś różnicę zarówno w swoich wystąpieniach, jak i w możliwościach twórczych przez Sierpniem i po Sierpniu? Teraz jeszcze nie mówimy o tym co stało się po Grudniu.

Jacek - Do sierpnia 80-tego roku funkcjonowałem, powiedziałbym, dosyć intuicyjnie. To znaczy nie miałem tak bardzo wstrząsających i dramatycznych przeżyć związanych z życiem w takim, a nie innym systemie politycznym, żebym mógł pisać to wszystko, co pisałem, na podstawie własnych doświadczeń. Ogromna większość wszystkich informacji, wszystkich nastrojów, które są zawarte w moich piosenkach, była wzięta z intuicji, z lektur, z rozmów z ludźmi, z tego co ktoś już przeżył, co ktoś opowiedział. W związku z tym do 80-tego roku, było mi pisać szalenie łatwo i, chcąc nie chcąc, intuicyjnie przyjąłem najprostszą w Polsce postawę artysty, mianowicie postawę Kasandry. Strasznie łatwo jest być złym prorokiem na Wschodzie, ale jednocześnie, miałem poczucie wielkiej swobody, ponieważ, przyjmując tę postawę, mogłem traktować całą kulturę europejską od zarania jej istnienia jako materiał. Pisałem pieśni według Nowego Testamentu, Starego Testamentu, mitów greckich, malarstwa europejskiego nowożytnego, wszystko było dla mnie materiałem do wykorzystania . Starałem się walczyć o to, żeby podkreślić, że największą wartością, największym sensem istnienia jest jednostka, indywidualność, jej świadomość, niezależność myślenia i największą zbrodnią jest właśnie unicestwianie jednostki, ale problem ten umieszczałem w kontekście historyczno-kulturowym. Polityczne piosenki, które wtedy pisałem, miały charakter kabaretowy. To były metafory trochę w stylu Wysockiego; pomysły takie jak: autobus, który jest Polską; czy poczekalnia dworcowa, która jest Polską; czy przedszkole które jest Polską. Pomysły dosyć mechaniczne.

Opracował: Lodbrok

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj