jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt

Powrót Sentymentalnej Panny "S".


Z rozmowy z Mirosławem Spychalskim - "Zrozumiałem, że jestem na zachodzie", Brulion" 1999, nr 10, s.102 - 108.

Dziennikarz - W Polsce jest ten sam problem...

Jacek - Otóż to! Te opinie są podzielone i czasami pod wpływem którejś z nich mogę jakiś jeden czy drugi tekst napisać niejako na zamówienie z oddali. Ale wydaje mi się, że to nie wpływa na mój wewnętrzny kierunek twórczości. Ostatnio, na zamówienie z kraju, w czasie strajków sierpniowych, napisałem dwie rzeczy: ciąg dalszy piosenki Kelusa "Powrót sentymentalnej panny S." i "Rozmowa pana, wójta i plebana", czyli Rozmowa Kiszczaka z Wałęsą

Z rozmowy z Markiem Kaczkowskim - "Wołomin - to temat na piosenkę", "Głos Powiatu", 2001

Dziennikarz - A co by zaśpiewał Pan dzisiaj tej pojawiającej się już we wcześniejszych Pana utworach, pannie "S" ( "Solidarności" - przyp. red.)? 

Jacek - Och... Nie mam pomysłu poetyckiego, bo gdybym miał, to bym napisał kolejną wersję Panny S. To jest moim zdaniem bardzo zdezorientowana i bardzo wewnętrznie niespójna - nie chcę użyć mocniejszego słowa, ale tak trochę trąca o schizofrenię - kobieta. 

Dziennikarz - Ale ta kobieta nadal traktuje Pana jako swego wiernego wielbiciela... 

Jacek - O... tylko częścią samej siebie. Dostaję sprzeczne sygnały. 

Z rozmowy z Jolantą Piątek - "Za dużo czerwonego", przeprowadzonej w Radiu Wrocław w 2001, opublikowanej w miesięczniku literackim "Odra", numery nr 481 (XII, 2001), 482 (I,2002 ), 483 (II, 2002), 484 (III, 2002)

Dziennikarka - W "Murach" wszyscy widzieli nadzieję, w 1989 roku nie próbowałeś nawet jej dawać, choć czekano na to. Napisałeś "Rycerzy okrągłego stołu", a dwadzieścia lat później rycerze okrągłego stołu zamienili się w trzech muszkieterów i to już co nieco skapcaniałych ("Dwadzieścia lat później"). Taka wizja samozagłady...

Jacek - Jednak wierzyłem jeszcze wówczas w moc sprawczą tych pieśni. Skoro je pisałem, przestrzegałem ludzi, że jest tak, a nie inaczej, że mają takie, a nie inne skłonności, że w miejsce jednych murów powstają inne. Poza tym zdawaliśmy sobie sprawę w RWE, że ta Solidarność, która doprowadziła do okrągłego stołu, to już nie jest ta "Solidarność" z 1980/81 roku. Śpiewałem o tym w parafrazie J.K. Kelusa "Powrót sentymentalnej panny S", że ona już nie jest tak sentymentalna. Nie była też tak potężna, to już były racjonalne rozgrywki o to, jak wyjść z tej ślepej uliczki, w jakiej się znalazł kraj. Już nie było entuzjazmu.

Dziennikarka - Ale przecież "przyszliśmy my - jej wielbiciele".

Jacek - To było westchnienie do własnej młodości, nawet przyznanie, że jestem pokornym sługą, ale jednak napisałem, że "wróciły pieśni, lecz bez złudzeń i pojęliśmy, że dopiero nowy dramat będzie napisany".

Z rozmowy z Sebastianem Łupakiem z okazji wydania książki "A źródło wciąż bije", Gazeta Wyborcza 13-11-2002. Wywiad ten ukazał się również w Gazecie Morskiej nr 265, wydanie gdg (Gdańsk) z dnia 2002/11/14, dział KULTURA, str. 8

Dziennikarz - Ostatni utwór w tomie to "Powrót sentymentalnej panny S". W 1989 roku wiedział Pan już, że "nowy dramat będzie napisany". Z "Solidarnością" w roli głównej...

Jacek - Napisałem tę piosenkę w Radiu Wolna Europa w Monachium. Kto zna historię, wie, że każde zwycięstwo jest początkiem nowego dramatu. I nowej groteski.

Dziennikarz - Jak dziś nakreśliłby pan wizerunek "subtelnej panny "S"?

Jacek - Raczej "sentymentalnej". Subtelna to ona nie była chyba nigdy. Cóż, dzisiaj jest to bardziej "zrozpaczona pani S", bo już ją paru drani wykorzystało. A rozpacz jest złym doradcą.

Opracował: Lodbrok

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj