Z rozmowy z Barbarą Hrybacz - Mury runęły bard wydoroślał - Elle, 04.1997
Dz. - A może najbardziej pasuje do Ciebie "Bajka o głupim Jasiu", który poszedł szukać wody życia, choć przestrzegano go, że ona nie istnieje a w obczyźnie nam zmarnieje. Po drodze kusiło go bogactwo, sława, piękna królewna, ale Jasio uparcie szedł i mógłby dojść gdyby nie odwrócił się spojrzeć na własny dom, za co zamienił się w kamień a morał z bajki brzmiał: "woda życia nie istnieje, ale zawsze warto po nią iść".
J.K. - Pewnie trochę na obczyźnie zmarniałem, ale nie całkiem. Myśl, że nie ważny jest cel tylko samo dążenie do niego, na pewno nie jest nowa, ale każdy musi ją sobie sformułować sam.
Dz. - W Australii też nie znalazłeś "wody życia"?
J.K. - Tam jest sucho... zresztą,... "woda życia nie istnieje, ale zawsze warto po nią iść"...
J.K. - "...Niejedną twarz mi los przyprawił:
Byłem już zdrajcą i pomnikiem,
Degeneratem, bohaterem,
A wszystkie twarze były szczere.
Patrzono na mnie przez soczewki
Miłości, złości, interesu,
Przeinaczano moje śpiewki,
By się stawały tym, czym nie są.
Tak używano mnie w potrzebie
Aż dziw, że jeszcze mam ciut siebie."
Dz. - ... a utwór kończy się stwierdzeniem, że może życie jest do rzeczy!..