|
Bob DylanZapowiedź pochodzi z nagrań dokonanych prywatnie. Miało to miejsce najprawdopodobniej w 1986 r. Do kolejnej piosenki jest potrzebny mały wstęp. Nosi ona tytuł: Bob Dylan i jest naśladownictwem twórczości wielkiego pieśniarza amerykańskiego. Napisana została po jego występie, w czasie szesnastogodzinnego koncertu na rzecz głodującej Afryki, Dylan zamykał ten koncert, o czwartej nad ranem czasu europejskiego. Był to dla ludzi, dla jego wielbicieli przynajmniej w Polsce czy z Polski, którzy wiązali z jego pieśniami autentyczne wartości szok, bo Dylan wyglądał na półprzytomnego człowieka, zmęczonego, chorego, pijanego - trudno powiedzieć, nie słyszał się ze swoimi gitarzystami, zapominał tekstu, zapominał grać na harmonijce tam, gdzie grał, w swoich największych trzech przebojach, trzech piosenkach, które zaśpiewał, a mimo to 100 000 ludzi na stadionie w Filadelfii biło mu brawa, owacyjnie go witało, po prostu nie słuchali tego co śpiewa, wystarczyło im, że śpiewa, transcendentny Bob Dylan jak go zaśpiewał Jack Nicholson. I ta scena absolutnego braku kontaktu między artystą a odbiorcą, kontaktu, który polega wyłącznie na mechanicznym kojarzeniu faktów, na reklamie, skłoniła mnie do napisania tej piosenki, która jest naśladownictwem, jak powiedziałem, jego twórczości Opracował: Zeratul Zapowiedź Jacka Kaczmarskiego do utworu spisana z albumu "Bankiet" "Teraz piosneczka, którą napisałem w '85 roku, po występie Boba Dylana, który był jednym z bogów mojej młodości. Na koncercie na rzecz głodującej Afryki wystąpił totalnie nieprzytomny. Palił sobie na scenie, co było dla mnie kolosalnym szokiem, bo nie znam tego rodzaju samooszołomienia, a jednocześnie było to tragiczne, bo śpiewał mądrze, tylko nie wiedział, że śpiewa mądrze. Pomyślałem tą piosenkę jako epitafium dla Dylana, Bogu dzięki jeszcze żyje, a jednocześnie jako wskazówkę dla siebie, bo ja się oszałamiam inaczej. I miałem okazję przedstawić mu ten utwór w Australii, nasze tourne się nałożyły na siebie. Nagrałem kasetę, razem z tłumaczeniem przekazałem mu to i miałem zaszczyt być przyjęty przezeń, już po wysłuchaniu tej kasety. Powiedział: Hi man. I'm glad I've heard your song. Solidarity! Koniec komentarza. Dylan." Opracował: tomekzemleduch Zapowiedź Jacka Kaczmarskiego pochodząca z nieoficjalnego albumu "Godzina z Jackiem Kaczmarskim" "To jest piosenką która napisałem po występie Boba Dyla na 18-godzinnym koncercie na rzecz głodującej Afryki. Tam Dylan o 4-tej godzinie nad ranem czasu europejskiego śpiewał. Był dosyć mało przytomny - zapominał tekstu, zapominał grać na harmonijce. Jego oczy obracały się w swoich łożyskach. Lionel Richie sprowadzał go ze sceny. I ponieważ Bob Dylan był moim bożyszczem, nie tylko moim - mojego pokolenia i kilku innych pokoleń, był to jedyny raz, kiedy byłem szczęśliwy, że to nie było transmitowane do krajów socjalistycznych. Bowiem rzeczywiście było to żenujące, ale jednocześnie szalenie jakieś ważne dla mnie. W związku z czym napisałem piosenkę pt. "Bob Dylan", która jest pastiszem z jego utworów i próbą opisania tego, co on czuł. Ponieważ grał na rozstrojonej gitarze, więc ja też swoją rozstroję." Opracował: plazmonik Z rozmowy z Anną M. Erecińską - "Na początku jest konkret", 1997 Dziennikarka - I żeby jeszcze legenda żyła. Jacek - Jak w piosence o Dylanie, ludzie przychodzą zobaczyć żywą krew i czekają na to, czy padnie, czy nie. Miałem zresztą taki przypadek w 84 roku w USA. Męcząca trasa i podczas śpiewania "Obławy" poszła mi krew z nosa. Oczywiście dokończyłem utwór. Później przychodzili ludzie i mówili: "To rewelacyjnie wyglądało, jak Pan to zrobił?". Opracował: Lodbrok Z wywiadu z Jackiem Kaczmarskim, który ukazał się w miesięczniku "Świat gitary klasycznej i akustycznej" nr 4 (4) sierpień/wrzesień 1997, str. 56. Dziennikarz - Przez jakiś czas byłeś zafascynowany również twórczością Boba Dylana?! Jacek - Tak, ale Dylanem z pierwszego okresu jego działalności, samotnym, z harmonijką ustną i gitarą. Potwornie działał na wyobraźnię. Tłumaczyłem jego piosenki i muszę przyznać, że śpiewał o rzeczach bliskich Wysockiemu. Gorzko przeżyłem jego przeniesienie się w świat gitary elektrycznej. Nawet napisałem nieudaną piosenkę na ten temat. On mi zawsze towarzyszył. Opracował: Lodbrok
|