|
Ballada o spalonej synagodzeZ rozmowy z Grażyną Preder, Pożegnanie barda, wydawnictwo Nitrotest, Koszalin 1995 G.P. - Czy domieszka krwi żydowskiej utrudniała ci określenie własnej tożsamości? J.K. - W sensie życiowym - nie. Nie bardzo się nad tym zastanawiałem. Interesowało mnie to natomiast w twórczości, poczynając od .Ballady o spalonej synagodze., gdzie podejmuję problem zagłady Żydów. W ogóle problem zagłady ogromnie mnie intrygował. Wręcz fascynował. Byli - i nie ma ich między nami. Dlaczego? Jak mogło do tego dojść? Kiedy dzisiaj czytam ten utwór. widzę. że "Ballada o spalonej synagodze" była moją refleksją na temat wiersza Miłosza "Campo di Fiori". Tu się odbywa coś straszliwego, niemalże biblijnego w swym wymiarze, a obok jest jakiś pijaczek. który mówi: "Cóż się stało? Że jeden Żyd się spalił?" G.P. - Ale czy ta konstatacja wytworzyła w tobie, przypisywany Żydom, triumfalizm bólu? J.K. - Nie sądzę! Triumfalizm bólu czy chlubienie się cierpieniem, klęską to raczej cecha Polaków. Żydzi być może to mieli, ale przez doświadczenia dwóch tysięcy lat wygnania skutecznie nad tym zapanowali. Często wykorzystują mękę, zagładę swego narodu, w bardzo doraźnych celach. Ale Holocaust z pewnością nie jest dla nich powodem do chwały. Jeśli na ten problem spojrzeć z dystansem, można by wręcz powiedzieć, że jest to jedna z przyczyn konfliktu polsko-żydowskiego, ponieważ obydwa narody uważają się za wybrane. Z rozmowy z Anną Napiórkowską w III Programie Polskiego Radia, w audycji "Sekrety - konkrety", wrzesień 1999 Jacek - ...A z niemieckim było tak, że dobry przekład "Ballady o spalonej synagodze", którego nauczyłem się śpiewać, został, na szczęście, w charakterze próby zaśpiewany w prywatnym mieszkaniu dla grona znajomych. Przy słowach: "Juden, Juden stehen auf, die Synagoge brennt" ci wszyscy porządni Niemcy, którzy z uczuciem i sympatią przyszli do mnie, pobledli jak bibuła. Zrozumieliśmy, że w tym języku to brzmi tak strasznie, że przestaje mieć wymiar artystyczny i po prostu nie wolno tego śpiewać. Z rozmowy z Jolantą Piątek w cyklu audycji w radiu Wrocław - "Za dużo czerwonego", opublikowanej w miesięczniku "Odra" , 483 (II, 2002) Dziennikarka - Jeśli wojna, to i temat Żydów. Już w "Krzyku" pojawia się "Ballada o spalonej synagodze". Jacek - Ona nie ma nic wspólnego z wojną, wcześniej też palono synagogi. Ballada powstała pod wpływem dwóch piosenek, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie: "Ballady o Brunonie Schulzu" Jacka Kleyffa i "Ballady o Jankielu" Staszka Klawego, przepięknej piosenki, której nie wiem dlaczego, on nie chce śpiewać za często ."Co ty robisz Jankiel w tym kraju wśród tej pijanej szlachty", a refren - "a Jankiel gra, mazurka Dąbrowskiego". I miałem potrzebę przyłączenia się i zrobienia z tego tryptyku. I nawet przez jakiś czas na koncertach śpiewałem wszystkie te trzy piosenki. Kwestia Żydów w Polsce i zagłady Żydów jest według mnie probierzem myślenia o współczesnej cywilizacji. Do tej hekatomby odnosi się wszystko, co się działo w XX wieku, i to, co uważamy za swoją świadomość cywilizacyjną. Zresztą potem to się u mnie jeszcze rozwinęło w tryptyk. Jest "Kara Barabasza" - sanhedryn miał do wyboru uwolnić Jezusa lub Barabasza i zdecydował, że Barabasz jest mniej groźny Opracował: Lodbrok
|