|
Autoportret WitkacegoZ rozmowy z Grażyną Preder, Pożegnanie barda, wydawnictwo Nitrotest, Koszalin 1995 G.P. - Jeśli napiszesz tekst, któremu nadajesz kształt piosenki, to jakich środków muzycznych szukasz, aby wzmocnić efekt? J.K. (...) Jeśli chodzi o muzykę komponowaną przez Przemka Gintrowskiego, zauważa się, że ma ona swój bardzo charakterystyczny, typowy ton, niezmienny od lat dwudziestu. Nauczyłem się pisać dla niego specyficzny rodzaj tekstów. Po napisaniu od razu wiedziałem, czy spodoba się Przemkowi, czy nie. Tak było w przypadku dwóch piosenek z "Wojny postu z karnawałem", dwóch najlepszych kompozycji Przemka: "Ja" i "Kantyczki z lotu ptaka". Kiedyś nawet przeprowadziłem swoisty eksperyment: wiedząc jaką on pisze muzykę, podsunąłem mu mojego "Witkacego", spodziewając się, że ów histeryczny, żołądkowy sposób śpiewania, plus ostra muzyka Przemka, będzie bardzo dobrze współbrzmieć z przekorą Witkacego, z jego straszliwym szyderstwem. Spodziewałem się, że całość nabierze dramatycznego wymiaru, co zresztą w pełni się potwierdziło. Z rozmowy z Jackiem Kowalewskim - "Zawsze po stronie człowieka", przeprowadzonej 24 .11.2000 , który ukazał się na łamach "Klepsydry", gazety szkolnej XIII LO w Szczecinie, w lutym 2001 roku. Dziennikarz - "Widzę kształt rzeczy w ich sensie istotnym\ I to mnie czyni wielkim oraz jednokrotnym (...)\ Zagłady świata się boję". Zakładam, że to także pana autoportret... Jacek - To jest portret Witkacego. Dziennikarz - Ale wydaje mi się, że pan się z tym utożsamia... Jacek - No jasne, jeśli piszę o jakiś twórcach, to dlatego, że widzę w ich życiu czy twórczości coś mi bliskiego, staram się nie udawać, że to nie ja wymyśliłem, a daję odbiorcy znak, jaki jest mój rodowód artystyczny. Ale to nie jest związane tylko z komunizmem. Witkacy nie żył w czasach komunistycznych. Tu chodzi raczej o manifest wyjątkowości jednostki, na którą Witkacy był bardzo uwrażliwiony. Jeżeli coś jest oczywiste w tym świecie, to na pewno to, że każdy człowiek jest niepowtarzalny. Natomiast większość ludzi wartość niepowtarzalności ignoruje. Z rozmowy z Justyną Tawicką - "Mucha w szklance wody", która odbyła się we wrześniu 2000 r. po koncercie w ogrodach Muzeum Archeologicznego w Krakowie a ukazała się drukiem już po śmierci artysty w "Tygodniku Powszechnym" 16.05.2004. Dziennikarka - Dzieje się więc tak jak w Twej pieśni - patrzy się na świat "z nawyku". Co wówczas traci się najpierw? Jacek - Wrażliwość. Nagle przestajemy postrzegać wielorakość tego, co nas otacza. Dlatego każdy człowiek powinien szczególną dbałością otaczać dziecko, które ma w sobie. Dziecko potrafi się wszystkim bezinteresownie zachwycać, bawić się "na poważnie". Niczemu się nie dziwi, ponieważ jego aparat pojęciowy nie zna pojęcia "niespodzianka". Bo niby czymże ona jest? Zaskoczeniem wobec rutyny. A dziecko jest jej pozbawione. To, co istotne dla mojego "wewnętrznego dziecka", to niezwykle trudna umiejętność, by zachwycać się światem - lecz nim się nie dziwić. Zadziwienie oznacza bowiem, że z góry przewidujemy w naszym umyśle miejsce na pewne ograniczenia. A przecież zarówno świat, jak i my jesteśmy bezgraniczni. Opracował: Lodbrok
|