Trwam bez ruchu. Patrzę.
(Twarz cała z kamienia
kuta dłutem cienia,
zacierana wiatrem).
Z przodków przerażenia
przed laty powstały,
ludzki odprysk skały -
pełnię straż w przestrzeniach.
Strzegę Wyspy. Przed czym?
Pytanie daremne.
Lśni czoło kamienne
pod mieczem słonecznym.
Od wypatrywania
wzrok pod czołem skryty:
blok bezruchu lity
na krawędzi trwania.
Wpatrzony, jak inni
w bezkresną żywotność -
Niezłomny Wiarochron,
stały i bezczynny -
spoglądam z wyższością
ponad oceanem,
ślepy na fal pianę,
głuchy na ich złość.
Mówią, że poczęło mnie
Bóstwo Bezduszne...
- tylko ludzkie dzieło
bywa tak posłuszne.
Z nakazu człowieka
stoję sam - na straży.
Głaz - pomiędzy głazy -
Jestem Tym, Co Czeka.