|
Odmiennych mową, wiarą, obyczajem...
Odmiennych mową, wiarą, obyczajem
W świetle tych gwiazd, co wędrowcom się jarzą,
Patrzeć na stopy, dłonie i kostury,
Przy nocnych ogniach odpoczywał pochód -
Dziwny to widok był w błyskach płomieni -
Rysy słabości w grymasach siłaczy,
W źrenicach czujność od zmierzchu do świtu,
Do tego sznury, sztylety i pałki,
Krew, któż wie czyja, przyschnięta do dłoni,
Dusze, jak zbite psy na wątłej smyczy,
Ale wraz z brzaskiem dalej szliśmy razem,
Silniejsi nawet słabszych podpierali,
Długo to trwało i zwątpiło wielu,
Czekał nas widok najzwyklejszy w świecie:
Cud w tym był tylko, że na widok onych -
W tym, że odchodził przejęty tęsknotą. 20.9.1993 |