jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt
Dodatki    [ powieść | obraz | posłuchaj | nuty | wiadomości | zapowiedź | ranking ]

Oda do Nieodgadnionej II (Dylematy wolności)

Odkąd Ci otworzyłem klatkę
wspinasz się - jak najwyżej można
by stamtąd zerkać w dół ukradkiem -
i obojętna, i ostrożna,
  wyniosła, swoja własna Pani,
  żywe popiersie, szary granit...

Tam, ponad nami, pióra stroszysz,
wysyłasz tajemnicze trele,
niby donośny krzyk rozkoszy
więźnia, który opuścił celę
  i władać gotów całym światem,
  choć nie wie, czy ma na to patent.

Na razie - jestem wolna! - kwilisz,
ale nas, w dole, to nie wzrusza;
jak żyliśmy - będziemy żyli
w zapaskudzonych kapeluszach...
  Dlatego chowasz łeb pod skrzydło,
  jakby Ci wolne życie zbrzydło!

W końcu na ziemię szumnie spadasz,
gdzie ze złowróżbnym piór szelestem
kroczysz niezdarnie, patrząc jadła,
jak tłusty kurak, którym jesteś,
  nielepszy od kłótliwej wrony,
  choć egzotycznie upierzony.

Drzesz się ze strachu - Ty, pokraka,
Wolność łakomstwem uziemiona,
więc wszyscy chodzą na czworakach,
przed Tobą karki gną w ukłonach
  i podsypują świeżej spyży
  by nie urazić... nie poniżyć...

Nażartej wskażą uniżenie
którędy droga wzwyż bezbłędna,
byś się wdrapała pod sklepienie,
gdzie niedosiężna Twoja grzęda.
  O krok tam od Papuziej Bozi
  Prócz samotności - nic nie grozi.

Bo, żeby kochać, być kochanym -
wśród kochających żywot śmiałka,
co czasem ścierpi, że spętany,
a czasem, zamiast ćwierkać - załka...
  lub tkwij samotnie tam, gdzie wlazłeś,
  gardząc, paskudząc, mając za złe...

Jacek Kaczmarski
Osowa, 30.9.2003

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj