jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt
Dodatki    [ powieść | obraz | posłuchaj | nuty | wiadomości | zapowiedź | ranking ]

Mroźny trans metafizyczny

Człek w metafizycznym transie
  Z medytacji wraca.
Jedną ręką trzyma ścian się,
  Drugą otchłań maca.
Pies go trąca, kot nań parska,
  Chwieje nim trotuar,
Upływ czasu znikł z nadgarstka,
  Czeka żona czuła...

Miejże litość piesku, kotku!
Na pyskówki zawsze czas...
Tłumię błyski słów w zarodku -
Ty roztaczasz blask!

W lodowatych taflach okien
  Wychuchane szybki.
Krok mój - medalionów wzrokiem
  Śledzą emerytki.
Ptaki wytrącone ze snu
  Na bezlistnych drzewach
Mróz z piór otrzepują pieśnią -
  Jak się na nie gniewać?

Miejcie litość miłe moje,
Po źrenicach dźga mnie dzień.
Ja się ptasich szeptów boję,
- Co dopiero - pień?

Jadą czarne limuzyny,
  Oponami syczą,
Rozjechane koleiny
  Kołyszą ulicą.
Byle pomnik kroczy godnie
  Oblodzonym placem;
Mnie podnosić chcą przechodnie -
  Jak się im wypłacę?

Miejcie litość dobrodzieje!
Tnie po oczach brzytwą brzask.
Jak od ptasich pień szaleję,
Z was - paruje wrzask!

Serce krew gorącą trwoni
  By miłością szastać.
Wali w bęben moich skroni
  Zawrotny puls miasta.
Zamieć - mózgu pajęczynę
  Z pleśnią myśli zmiotła.
Jedną ręką życie trzymam,
  Drugą macam otchłań.

Jest gdzieś konfesjonał muszli -
Klęknę nad nim pełen skruch.
Nim się wcisnę w gips poduszki -
Spowiedź puszczę w ruch.

Jacek Kaczmarski
11.2.1995

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj