Gdy chciałem swą piosenkę śpiewać mojej Marinette
Niewierna, piękna ma w operze czyjś chłonęła śpiew.
I ja ze śpiewem swym - śmiechu byłem wart - o mamo!
I ja ze śpiewem swym - śmiechu byłem wart.
Gdy ciastek słodkich paczkę niosłem mojej Marinette
Niewiernej, pięknej mej ciastka już znudziły się.
I ja z podarkiem swym - śmiechu byłem wart - o mamo!
I ja z podarkiem swym - śmiechu byłem wart.
Gdy rower w dniu urodzin dałem mojej Marinette
Niewierna, piękna ma w automobilu była już.
I ja z rowerem swym - śmiechu byłem wart - o mamo!
I ja z rowerem swym - śmiechu byłem wart.
Gdy biegłem w ogniu szczęścia na spotkanie z Marinette
Niewierną, piękną mą w uściskach rozkosz czerpie jakiś typ.
Ja z bukiecikiem swym - śmiechu byłem wart - o mamo!
Ja z bukiecikiem swym - śmiechu byłem wart.
Gdy dysząc żądzą zemsty biegłem zabić Marinette
Niewierna, piękna zmarła mi na zapalenie płuc.
I ja z rewolwerem swym - śmiechu byłem wart - o mamo!
I ja z rewolwerem swym - śmiechu byłem wart.
Gdy pełen smutku szedłem sam na pogrzeb Marinette
Niewierna, piękna pochowana dawno była już.
I ja z żałobnym wieńcem swym - śmiechu byłem wart - o mamo!
I ja z żałobnym wieńcem swym - śmiechu byłem wart.