jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt
Dodatki    [ powieść | obraz | posłuchaj | nuty | wiadomości | Jacek o utworze | ranking ]

Kosmopolak ( Paryż )

Z Europy do Europy podróż trudna, lecz krótka:
W samolocie radzieckim - polska bułka i ser.
A tu już Łuk Tryumfalny pręży Żabie swe Udka
I francuskim cycuszkiem pyszni się Sacre Coeur!

Bouillabaisse wszelkich ras na lotniska półmisku
Gospodarzy wypluwa z ich serdecznym bonjour!
Patrzą na nas ciekawie potomkowie Gwardzistów,
Co od Moskwy po Wersal przeciągnęli ciał sznur.

- Chcecie zrobić to, przed czym ugiął się Bonaparte!
Anyżowy ich wzrok rzekłby nam, gdyby mógł.
- Sympatyczni z was głupcy, albo pakt macie z czartem,
Chociaż światu śpiewacie, że prowadzi was Bóg!

Francja, Polska, historia, Walezjusze, Valeza -
Nim przejdziemy do rzeczy, pójdźmy najpierw coś zjeść!
Po jedzeniu - spotkanie, po spotkaniu - impreza.
Polski duch nas odświeża, a w świeżości jest treść!

Odświeżamy swym duchem, prostodusznie (na migi);
Odświeżeni nam klaszczą - Vive Solidarité!
A świadkami świeżości są świeżutkie ostrygi,
Marsylianka, Mazurek, kawior z CCCP.

Oj, szczęśliwi Polacy! Wkrótce sen wam się ziści!
A ty, Francjo znękana - zęby ściśnij i cierp! -
Solidarnie wzruszają nami się komuniści
Siłą w klapy nam wbiwszy Sierp i Młot, Młot i Sierp.

Dla odmiany - po nocach z Lechem, Czechem i Rusem,
Gdy za oknem świt wstaje i paryski lśni bruk,
Historyczne pretensje gasi się spirytusem
I pomyłki dziejowe łatwo zwala się z nóg.

W chwilach tych, gdy spirytus wszelkie żale już wyżarł
I na głosy śpiewamy - jeszczio raz! Jeszczio raz! -
Zdaje się, że w Paryżu nie ma w ogóle Paryżan
I, że Paryż prawdziwy - żyje już tylko w nas.

A o świcie - w ulice. Twarzą w twarz z wielkim Mao,
Który na nas surowo patrzy z płotów i ścian.
Nagle - wiemy na pewno, że coś złego się stało! -
Loi martiale en Pologne! W Polsce wojenny stan!

W tym momencie napięcia - czas przedstawić się przecież:
W trzech paszportach ojczyzna zdjęcia wbiła nam trzy! -
Twarze całkiem typowe, jakie wszędzie znajdziecie:
Kosmopolak, Patriota i Cwaniaczek - to my!

Czysty traf nas połączył tak, jak tylko potrafi
I co sił w nadsekwański wszystkich trzech wcisnął ił.
Każdy spod innej wierzby, każdy z innej parafii,
Jeśli przyjąć na wiarę, że ktokolwiek go chrzcił.

Dziś chrztu przyszła godzina! Gdy pod Wieszcza pomnikiem
Wodospady Polaków ściąć paryski chce mróz!
Łzy na twarzach rozgrzanych ulatniają się z sykiem
A syk głuszy się krzykiem - para bucha nam z ust!

Gdybyż para ta była jakąś bronią chemiczną -
Cały Paryż tą parą tłum po chwili by struł!
Są Rosjanie i Czesi i Francuzi też krzyczą,
A kto słów nie rozumiał - krzyczał wprost to, co czuł!

Dalej na ambasadę! W rozbudzone ulice
Z Mickiewiczem na wargach brać czerwonych na cel!
Lecz ich strzegą policje, kraty i okiennice,
Które zamknął o świcie przedstawiciel PRL.

Próżno wieszcz się unosi nad tabunem wzburzenia
I poezji pioruny ciska w kamień i szkło!
Mamy wiek dyplomacji (co niczego nie zmienia)
Pospolite ruszenia godzą zaś w status quo!

Więc Cwaniaczek odchodzi wolno w stronę Kościoła.
(Pobyt ciut się przedłuży, trzeba mieszkać i jeść!)
Kosmopolak bezgłośnie po francusku coś woła,
Policjantom Patriota spod krat każe się nieść.

Obroniona placówka Suwerennej Ludowej
W przedświąteczną paryską opatula się mgłę...
Choć dopiero dwunasta, w cieniu flaszki zamszowej
Ambasador się raczy piątym Remy Martin.

Jacek Kaczmarski
1983

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj