Sąd ostateczny

Sąd ostateczny2017-10-10T10:02:16+00:00

Z niebytu nas wydobył ten niepowtarzalny głos
I wszystko było widać równocześnie
Na ziemi płonie czarnym ogniem ludzkich powłok stos
A w jego tłustym wnętrzu walczą bestie
Stłumione Słońce spada w dół nim cichnie pierwsza z trąb
I widać twarz bezkrwistą archanioła
Zastępy białe wypełniają pół nieskończonych łąk
I szatan swoją czarną armię woła

A ja nie widzę swego ciała
Gdzie moja postać ludzka
Jak stanę przed obliczem Pana
Gdy imię moje pustka

Największa z bitew toczy się nim cichnie druga z trąb
I gęsta krew na biel i czerń upada
Z grobowców wstają ciała i szukają swoich dusz
Dla wszystkich zmartwychwstanie i zagłada
Łagodnych dolin gaśnie świt i głosi trzecia z trąb
Zarazę, strach i pomór wszystkich zwierząt
Upalnych pustyń suchy żar wygasza nagły ziąb
I czaszki oblodzone zęby szczerzą

A ja nie widzę swego ciała
Gdzie moja postać ludzka
Jak stanę przed obliczem Pana
Gdy imię moje pustka

Święci mijają w pędzie mnie, bo grzmi już czwarta z trąb
A w każdej twarzy skrzepła wielkość chwili
I ludzie karawaną dusz na Ostateczny Sąd
Po niebie płyną w ciałach w których żyli
Zmurszałe strzępy pięknych skór głos szarpie piąta z trąb
Chciałbym znów czuć ból prawdziwego ciała
Byle ochłapu co nadaje duszy ludzki kształt
I prawo do wyroku trybunału

A ja nie widzę swego ciała
Gdzie moja postać ludzka
Jak stanę przed obliczem Pana
Gdy imię moje pustka

Grzmi szósta z trąb i widać już całego wiru oś
Pośrodku świata Wielki Oskarżyciel
A tłumy wokół Niego mkną i wznoszą się pod strop
Lub z krzykiem przewalają się w niebycie
Grzmi siódma i ostatnia z trąb na każdy ludzki głos
W sądzeniu nie ma setnej części chwili
W miliony dzieli ich na dwa obozy jeden głos
Przed którym dziś się wszyscy ukorzyli

A ja nie widzę swego ciała
Gdzie moja postać ludzka
Jak stanę przed obliczem Pana
Gdy imię moje pustka

Jak znaleźć garść popiołu sprzed nieprzeliczonych lat
Gdy cały świat obrócił się w popioły
Gdy pustoszeje czarna przestrzeń nowy idzie ład
Nowe powołać diabły i anioły
My o spalonych ciałach i imionach startych z kart
Przeszłość jak chmurę unosimy jeszcze
Nim w imię przyszłych czystych i niepokalanych lat
Spadniemy tłustym popielistym deszczem

Jacek Kaczmarski
1979

Informacje dodatkowe

Inspiracja

brak

Jacek o

brak

Rękopis / Maszynopis

brak

Nuty

brak

Nagranie

brak