Opowieść o Eugeniuszu, sławnym poecie i jego dobrym menedżerze – wątpliwe

///Opowieść o Eugeniuszu, sławnym poecie i jego dobrym menedżerze – wątpliwe
Opowieść o Eugeniuszu, sławnym poecie i jego dobrym menedżerze – wątpliwe2017-10-10T10:02:10+00:00

Inni poeci piszą tomy całe,
Lecz życie ich przechodzi bez szczególnej chwały.
Czasem im order wpadnie, lecz nie są weseli,
Bo przede wszystkim rzędu dusz by chcieli.
Bywa i taki, co cichy i blady,
Chowa przecudne wiersze do szuflady.
Lecz mój bohater to co innego,
Bo ma menedżera bardzo dobrego
Choć lepiej powiedzieć – menedżer ma jego.
Co tylko napisze, już wszyscy to znają
I chwalą i ganią, cytują, śpiewają…
Poeta się dziwi i puszy, lecz z czasem
Już bywa zmęczony nadmiernym hałasem.
–Ty geniusz – ktoś mówi (wątpliwe, choć miłe,
Raczej Geniuś, bo mama tak do mnie mówiła).
–To zero, co rwie się na Olimpu szpice,
Choć zwykły podrzutek z knajackiej ulicy
(Nie lepiej miast królem, być tylko wice?).
Lecz dobry menedżer rozdmuchuje sprawę
–Reklama to dźwignia każdej wielkiej sławy –
Czuje się u poety jak we własnym domu,
Szarogęsi w papierach, nie mówiąc nikomu.
Zatrudnił świetnych specjalistów biuro,
Nie dosyć na tym, sam chwyta za pióro.
Miesza i skleja różne poematy,
Bo dzisiaj modne są awangardy
(Śmiałe, że można dostać się za kraty).
Szczególnie lubi wątki skandaliczne
Aluzje, seksy i satyry bicze,
Roznosi plotki o życiu artysty,
To, że zboczeniec, to pustelnik czysty.
Publiczność wokół faluje jak zboże
(Peany, albo złorzeczeń noże),
Wszyscy zazdroszczą żywo Geniusiowi,
Lecz on ma sławę za kamień nagrobny
(I kością w gardle mu menedżer dobry).
Chętnie by uciekł tam, gdzie rosną pieprze,
Ale paszportu nikt mu dać nie zechce.
Schować chce wiersze swoje w mysią dziurę,
Ale menedżer łupi z niego skórę.
Oj, nie pozbędziesz się tego flika,
Trzeba go polubić (lub dostać bzika).

1.9.1979

Informacje dodatkowe

Inspiracja

brak

Jacek o

brak

Rękopis / Maszynopis

brak

Nuty

brak

Nagranie

brak