List miłosny

List miłosny 2017-10-10T10:02:30+00:00

(wg obrazu Vermeera)

Udział biorą:

Pani
Służąca

To scena w brązach i żółcieniach,
W ukośnym świetle, bardzo ostrym,
W powietrzu, niby nurt strumienia –
Gdzie w przejrzystościach – wodorosty…

P – Co tu robisz z tym koszem nie upranej bielizny?
S – To najlepsza kryjówka na list od mężczyzny.

Oto on, proszem Paniom! Gruby, wonny, nie powiem…

P – Wolne żarty, figlaro! Co ci łazi po głowie?

Chyba widzisz, że właśnie ćwiczę gamy na lutni?

S – Ech, ci ćwiczom, co tęskniom, albo którzy som smutni!
P – Smutna? Ja? Ja stęskniona? Patrzcie mi, jaka wróżka!
S – A kto nie jadł śniadania? A kto nie chciał wstać z łóżka?

Kto tu się od tygodni wciąż wpatruje w obrazek,
Gdzie się z falom mocujom muskularni żeglarze?
Pan nasz raczej nie żeglarz. Pan nasz groszem grosz płodzi.
Jego zysk – nasze łzy, że na morzach som młodzi…
Niech sie Pani nie krempi, niech kopertę otworzy!

P – A gdzie Pan?
S – Tam, gdzie zwykle. Od świtania w kantorze!

P – Ależ mi się trafiła powiernica uniesień!

Kosz z bielizną w salonie, mokre szmaty na krześle!
Kto tu jest zakochany? W drzwiach chodaki i miotła,
Nie trzepane dywany pajęczyna oplotła,
A i piłaś coś, czuję! Pana dżin?

S – Tylko krzyne…
P – Tak! Karafka puściutka! I nietknięty kominek!
S – Ba, w kominku żar jeszcze… i niezgorzej się żarzy,

Aż się Pani rumieni… z żarem Pani do twarzy;
Tylko lwa żem przemyła, tego co tu rzeźbiony,
Lew – kochanka przedstawia, z męża raczej już chomik!
I co winien ten gryzoń, że lwa nie przypomina?
I że Pani jest lwica – też nie jego to wina!
Niech tak Pani nie patrzy i koperte otworzy!

P – A gdzie Pan?
S – Przecie mówie, że w kantorze grosz mnoży!

P – Nie otworzę, aż powiesz, czy znasz serca zgryzoty?
S – Pani! Na co mnie miłość? Mało ja mam roboty?

Skąd mam wiedzieć czy kocham i czy on ma sie ku mnie
Kiedy cięgiem żegluje, a i pisać – nie umie?
A tak z Pani miłości moja miłość pożyje
I jak Pani list czyta – to i mnie serce bije…

Czas ucieka! Niech Pani przełamuje pieczęcie,
Nim z kantorka Pan wróci – będziem miały zajęcie…

Wszystko to w brązach i żółcieniach,
W ukośnym świetle, bardzo ostrym,
W powietrzu, niby nurt strumienia –
Gdzie w przejrzystościach – wodorosty…

Jacek Kaczmarski
Osowa, 21.4.2003

Informacje dodatkowe

Inspiracja

brak

Jacek o

brak

Rękopis / Maszynopis

brak

Nuty

brak

Nagranie

brak