Kniazia Jaremy nawrócenie

///Kniazia Jaremy nawrócenie
Kniazia Jaremy nawrócenie2017-10-10T10:02:31+00:00

Drży ze strachu czerń kozacza,
Dęba stają osełedce –
Kniaź Jarema się nawraca,
Prawosławnej wiary nie chce.
Złe przeczucie piersi dusi;
Chłopom – Popy i Ikony,
A on – Pan udzielny Rusi
Księstwo zbliża do Korony.

Lat dwadzieścia duch w nim drzemał
Aż go rzymski Krzyż oświecił:
Kniaź Jarema, Kniaź Jarema
Straszny będzie dla swych dzieci.

Jęczą głośno ruskie pany:
– Zajrzyj w duszę swą, Władyko!
Wszak oddajesz wszystko za nic!
I nas gubisz polityką!
Oczywista próśb daremność –
Kniaź noc całą leżał krzyżem:
– Kto mnie kocha – pójdzie ze mną,
Lub na palik go naniżę!

Lat dwadzieścia duch w nim drzemał
Aż go rzymski Krzyż oświecił:
Kniaź Jarema, Kniaź Jarema
Bogu krwawą Ruś poleci!

– Nie dostaniesz się w pokorze
Na królewskie przedpokoje,
Stanie w ogniu Zaporoże,
Pójdzie w dym dziedzictwo twoje!
– Przed dziedzictwem chcę ojczyzny,
Przed ojczyzną chcę zbawienia.
Niech za chrystusowe blizny
Idą w ogień pokolenia!

Lat dwadzieścia duch w nim drzemał
Aż go rzymski Krzyż oświecił:
Kniaź Jarema, Kniaź Jarema
Dusz żarłoczny żar roznieci.

– Krew dla ciebie, nie zaszczyty!
Wzgarda dla ruskiego księcia!
My dla Rzeczypospolitej
Jak paznokcie do przycięcia!
– Zechce przyciąć, to się sparzy,
Bo ja krzyżem się zasłonię;
Doczekają koroniarze
Wiśniowieckich na swym tronie!

Ku serc pokrzepieniu temat –
Leży w krypcie szkłem przykryty
Kniaź Jarema, Kniaź Jarema
Ojciec dzieci na pal wbitych!

Kniaź Jarema, Kniaź Jarema
Neofita, bo polityk.

Jacek Kaczmarski
16.2.1993

Informacje dodatkowe

Inspiracja

brak

Jacek o

G.P. – Jaki jest twój stosunek do historii? Czy historia jest nauczycielką życia?

J.K. – Nauczycielką życia chyba nie jest. Przede wszystkim dlatego, że podlega najróżniejszym manipulacjom. Każdy ją widzi na inny sposób. W moim przekonaniu jesteśmy skazani na powtarzanie błędów naszych ojców.

G.P. – Jak wobec tego należy rozumieć twoje słowa: “To co ich ułomnością, naszą będzie siłą”?

J.K. – To jest mój postulat, a nie stwierdzenie faktu. Według mnie historia jest raczej pewnym fatum ciążącym na ludziach. Jest tym wszystkim, co pozostaje ponad zdarzeniami, ponad faktografią. Pozostaje pewnym wyobrażeniem, mitologią albo zbiorową podświadomością, która steruje zachowaniami ludzi, bez ich wiedzy na ten temat.
Koronnym przykładem takiego kształtowanią wiedzy historycznej przez cudze okulary jest twórczość Henryka Sienkiewicza, “najwybitniejszego z drugorzędnych pisarzy” jak o nim pisał Gombrowicz.
Sienkiewicz łgał jak z nut, oczywiście w pięknym celu pokrzepienia serc, ale nie da się ukryć, że wypaczył nasze historyczne myślenie na całe pokolenia.
Sam zresztą mam na sumieniu cały szereg nadużyć typu sienkiewiczowskiego. Przede wszystkim w “Sarmatii”, gdzie w sposób bezczelny nadużyłem historię nawrócenia się na katolicyzm Jeremiego Wiśniowieckiego. A zrobiłem to w celu wytłumaczenia współczesnych kontekstów i zależności religii od polityki. Jedynym usprawiedliwieniem jest to, że nie piszę “ku pokrzepieniu serc”, a właśnie “ku przerażeniu serc”, jak to określił prof. Jerzy Jedlicki. Moją intencją jest raczej mącenie, budzenie wątpliwości, a nie uspokajanie i podnoszenie na duchu w błogim przeświadczeniu o naszej wspaniałości.

Opracował: lodbrok

Rękopis / Maszynopis

brak

Nuty

Nagranie