Ballada o spotkaniu

Ballada o spotkaniu2017-10-10T10:02:35+00:00

Spotkaliśmy się w przyjaznej atmosferze
Wzajemnego zrozumienia, zaufania.
On postawił po trzy piwa, ja bigosu dwa talerze,
Na wiele spraw wymieniliśmy swoje zdania.

Poglądów pełną zbieżność dialog nasz wykazał,
Dołożyliśmy więc dwa schaby i pół litra.
Na dalszy rozwój tych kontaktów nadzieję każdy z nas wyrażał,
Obca była nam gra argumentów chytra.

A potem – nie wiem, co się nagle stało…
Czy może ktoś podpuścił nas czy co?
Że wygarnąłem wszystko mu, co na wątrobie mi leżało,
On mnie w pysk i w ryk, że obrażono go!

Odskoczyliśmy jednocześnie od stolika,
W mej dłoni lśniło wprawnie utrącone szkło.
On chwycił nóż i pośród osób trzecich krzyku – rzekł:
– Rusz się tylko, a ci w gardło wtłoczę to!

Jasne było, że zdemolujemy lokal;
Wszyscy w knajpie zbledli czując zagrożenie…
Kiedy nam, pijanym, przeszła do rozróby już ochota
I objęliśmy się z wielkim rozrzewnieniem.

Przeniknął lokal wspólny wszystkim ulgi oddech,
A potem radość, klepy w plecy, pozdrowienia.
Otoczeni kibicami wypiliśmy na odchodne
W atmosferze ogólnego odprężenia.

– Do zobaczenia – mówię ja…
– Do zobaczenia – mówi on…
Korzystny zawarliśmy pakt dla obu stron!

Jacek Kaczmarski
1977

Informacje dodatkowe

Inspiracja

brak

Jacek o

Z kolei piosenka stylizowana na folklor miejski, która w swoim czasie służyła jako komentarz do rozmów Amerykańsko – Radzieckich. Obecnie, może mieć niejakie odniesienie do sytuacji w kraju. “Ballada o spotkaniu”.

Opracował: Zbrozło

Rękopis / Maszynopis

Nuty

brak

Nagranie