Ballada o ladacznicy

///Ballada o ladacznicy
Ballada o ladacznicy2017-10-10T10:02:11+00:00

Nasz zaułek nie jest długi i ma narożniki dwa,
Dwie ogromne sobą łączy on ulice.
Z nich przenika w nasze mury wielkomiejski szum i gwar,
Od nas zaś wychodzi na nie ladacznica.
Wielu z nas wspomina jeszcze jej dziewczęcych flirtów dni.
Była wielu uczuć celem i dziewicą
Ale jej bezbronną cześć zabrały kiedyś draby trzy,
Ktoś przygarnął ją i posłał na ulicę.

No i dziś już wie jak ubrać się
Blue-jeans dziewczyna z twarzą niewzruszoną.
Do swego pana mówi – kocham cię –
Dla niego usta swe maluje na czerwono.

On jej też nie kocha chociaż to powtarza dzień po dniu,
Łączy ich wspólnota dobrych interesów.
On pilnuje jej dokładnie, bo się czasem zdaje mu
Że zbyt śmiałe są klientów jej karesy.
Przez jej ciało jeszcze młode przeszło kilku takich już
I pamiątki po nich różne ono nosi,
Lecz maskuje je skutecznie kolor ust i pudru róż;
Alfons bije ją za ślady namiętności.

Więc ona wie jak pokazywać się,
Kryjąc siniaki gładkie eksponować łono.
Na pokaz śmiać się, milczeć kiedy źle,
Dla pana swego usta swe malować na czerwono.

Czasem tylko gdy przed lustrem spojrzy na zmęczoną twarz,
W której wśród pudrów znika twarz dziewczyny,
Coś w jej duszy się zaciska, mówi – mała w ciemno grasz,
Skończysz licząc w myślach skutki i przyczyny.
Nie szanuje cię już dzisiaj nikt, współczuje mało kto,
Bo się przyzwyczajasz puszczać z własnej woli.
Teraz rajfur twój ma siłę ale gdy szlag trafi go –
Kto cię zechce uszanuje i obroni?

Wyeksploatowane ciało twe
Bez krzty godności, myśli – kogo ujmie ono?
Usta zbyt mdłe by pożądać je
Zostaną ci umalowane na czerwono.

Jacek Kaczmarski
1977

Informacje dodatkowe

Inspiracja

brak

Jacek o

brak

Rękopis / Maszynopis

brak

Nuty

brak

Nagranie

brak