--------------------------------------------------------------------------- Transkrypcja zawiera własne interpretacje autora i służy jedynie celom edukacyjnym.Wszelkie uwagi proszę kierować na adres: chabrzyk@wp.pl --------------------------------------------------------------------------- tytuł: Romans historiozoficzno-erotyczny o princessie Doni i parobku Ditku ze wstawką etnograficzną. wykonawca: Jacek Kaczmarski sł./muz.: Jacek Kaczmarski płyta: Dwie skały autor tab.: Adam Chabrzyk e-mail: chabrzyk@wp.pl (Autora prosimy o kontakt) ---------------------------------- Motyw 1 frazy gramy rasqeado motyw 2 tremolo Kapodaster na II progu i lecimy :) intro / ref. -|---------------------|------------------6--------5-5-3-|--------------------|- -|-----3-3---6-6-4-----|-------4-4-3-----6-6-6-----------|-4------------------|- -|---3-----------------|-2-5-5---------------------------|------5---3-2-5-5-3-|- -|-3-----------------3-|---------------------------------|--------------------|- -|---------------------|---------------------------------|--------------------|- -|---------------------|---------------------------------|--------------------|- Motyw1 a Princessa Donia, krwi błękitnej jak sam błękit E Co na kopułach cerkwi tłem dla złotych gwiazd, E7 Od dziecka miała cały świat w zasięgu ręki a I preceptorów zagranicznych też w sam raz. a Jej tatuś jeździł w tajnych misjach do Paryża A7 d Skąd rękawiczek i pachnideł słał jej w bród, a Czym swej wierności Matce Rosji nie ubliżał, E7 a Bo wzorem Lwa Tołstoja kochał prosty lud. motyw 2 A d Paryski atłas cudnie lśnił na smukłych dłoniach H E7 Gdy malowała akwarelą sielskie błonia a Princessa Donia. Parobek Ditko (pochodzenie podejrzane - Przynajmniej twierdził tak prowincjonalny pop) Wyganiał gęsi na pastwisko w boży ranek I raczej nie myl się, bo prosty był zeń chłop. Nie umiał pisać, ani czytać bo i po co, Nie przeszkadzało to nikomu ani mu I tylko gniotąc paznokciami pluskwy nocą Z pamięci to i owo nucić zwykł do snu. Tak podśpiewywał, gonił pluskwy, pachniał brzydko, Zagapią! w chmury się i gęsi gonił witką Parobek Ditko. a Jak się spotkali - cham i kwiat arystokracji - E To jedna z tych niewyjaśnionych nigdy spraw. Zapewne książę bawił znów na delegacji a A córka z pędzlem w dłoni kwitła pośród traw. d Ditko się zbliżył, żeby zajrzeć w Jej obrazek H7 E (Najpierw poczuła, nim dostrzegła na tle pól) A7 d I zgrabnym noskiem powściągnęła swą odrazę - H E a Wszak tatuś mówił jej by kochać ziemi sól. A7 d Nieszczęsny speszył się bo myślał niezbyt szybko, H E Więc jej zaśpiewał tak jak umiał z lekką chrypką a Parobek Ditko: Ref. (jak intro) Kazała meni maty Z chłopcami pohulaty Pohulaj sobi Doniu Ja tobi ne boroniu. A ja sobi hulaju Jak rybka po Dunaju Jak rybka z okuncami Ja moloda z chłopcamy. Nad skutkiem pieśni niech zaszumią traw grzywacze, Wśród których błyska już bez rękawiczki - dłoń. Dość, że się długo niosła z wiatrem w dal przeznaczeń Paryskich perfum i rubachy Ditka woń. Nie potępiajcie zbyt pochopnie płochej Doni, To z obcych nauk wszak wynikło całe zło! Z zachodnich mędrków żaden jej nie uświadomił, Że imię Ditko znaczy Diabeł - tylko tol Nie żałowała tej niewiedzy - ot, ironia! Wdychając Ditki woń siarczystą jak amoniak Princessa Donia... Gdy wyszła na jaw mezaliansu konsekwencja A Ditko zniknął - w końcu to diabelski fach - Wziął do Paryża córkę Jego Ekscelencja Gdzie pozostawił ją z jej grzechem i we łzach. Rozkwitła wkrótce nad Sekwaną jak piwonia, Śpiewając w kabaretach, popijając koniak Princessa Donia... Ref. Aż minął czas błękitnokrwistych darmozjadów I stepem pomknął rączo całkiem inny śpiew, W zawiei dziejów tatuś Doni znikł bez śladu, Bo przyszli tacy, co czerwoną mieli krew. Przyszli położyć kres przesądom i podziałom, Paryskim woniom, akwarelom, itd... Snadż się musiało właśnie stać to, co się stało, A co się stało, to już każdy dobrze wie. Z ukrytą w pasie z nabojami rękawiczką Szedł przeciw cerkwiom, mezaliansom i zabytkom Komisarz Ditko. Zmieniały rzeki bieg i stepy pustynniały, Stóp milionowe ślady zasypywał pył, Stawało hańbą się, co było źródłem chwały I ci na czele - odpadali nagle -w tył. A w Moulin Rouge śpiewała -wciąż Princessa Donia Żeby miał za co ssać ostrygi Ditka syn; W samotne noce rozmyślała z twarzą w dłoniach Co też z jej diabłem zrobić mógł Czerwony Młyn... I nagle zjawił się - jak nagle kiedyś zniknął Sterany bies - ze srebrną na policzku nitką I z nią zaśpiewał - tak jak umiał - z lekką chrypką Emigrant Ditko Ref.