Nagrań dokonano podczas spektakli w Teatrze Rozrywki w Chorzowie w dniach 24 – 25 listopada 2004 roku.

“KRZYK według Jacka Kaczmarskiego” – to swoista lekcja historii współczesnej, opowiadająca o prawdzie i zakłamaniu, buncie i rezygnacji, zbrodniczym cynizmie i bolesnej bezsilności. Także o skomplikowanych zachowaniach tłumu, który kreuje przywódcę duchowego, by najpierw go wielbić, by znudzić się nim i na koniec zniszczyć go. Wtłoczony w ramy systemu (i nie chodzi tu tylko o system komunistyczny). Artysta, swoim buntem zapala tłum do walki o własne marzenia – taka donkiszoteria pojawia się co jakiś czas, i co jakiś czas miażdży ją przetaczające się właśnie koło Historii. Kanwę przedstawienia stanowią mądre i gorzkie piosenki, mówiące o sprawach znacznie wykraczających poza ramy jednej sytuacji czy jednego okresu historycznego, mimo, iż pisane były zwykle jako komentarz do konkretnego wydarzenia lub określonej postawy moralnej. Ze scenicznej opowieści wyłania się więc nie tragiczna postać samotnego Barda, a raczej jego niepokoje i przemyślenia na temat wydarzeń bliskich nam i bardziej odległych. Ich ponadczasowość przeraża i skłania do refleksji o niedoskonałości ludzkiej natury, wszechobecności tchórzostwa, podłości, chciwości i żądzy władzy. (…)Tu ruch stanowi integralny element interpretacji poezji Kaczmarskiego. Ekspresyjny, wzbogacony o elementy pantomimiczne, idealnie współgra ze słowem i muzyką. Zaskoczenie drugie to nowe aranżacje Hadriana Filipa Tabęckiego, łamiącego schematy, jakie zwykliśmy przykładać do melodii sprzężonych z poezją Kaczmarskiego. (…). W Teatrze Rozrywki ta sama muzyka, rozpisana na inne instrumenty, na piękne solówki (np. skrzypcowe) wydobywa z piosenek głębię metafory i refleksji. W tę poetycką przestrzeń, nieznaną czy raczej przez lata nie odkrytą przez słuchaczy, aktorzy Teatru Rozrywki wpisują swoje głębokie interpretacje. Przejmujące prawie bez wyjątku!
(Dziennik Zachodni)

Katarzyna Aleksander-Kmieć stworzyła fenomenalną choreografię, precyzyjnie operując tłumem, jednocześnie szukając indywidualnych rozwiązań dla każdej z osób na scenie. W połączeniu z reżyserską wizją Roberta Talarczyka udało się stworzyć spójną, przenikliwą historię wszystkich tych, którzy czekają na peronach na pociąg, który nie nadjedzie (…) Nowe aranżacje rozpisane na wiele instrumentów okazały się niezwykle drapieżne i interesujące (m) Przede wszystkim cenię w tym przedstawieniu różnorodność w warstwie muzycznej – od brzmienia rockowej gitary elektrycznej po ciche, łagodne, liryczne tony. (Gazeta Wyborcza)
Atutem przedstawienia jest muzyka, jej nowe aranżacje autorstwa Hadriana Filipa Tabęckiego, a przede wszystkim kunszt wykonawców. (Raport)

Krzyk według Jacka Kaczmarskiego