|
|
W najwszawszym z wszystkich wszawych miast
Wszawo się szwenda wszawy czas
I nie dba nikt o wszawych nas
We wszawym Monnahill.
Na wszawą jotę z wszystkich gór
Wszawego deszczu, wszawych chmur,
Bo nie ma wszawych roku pór
We wszawym Monnahill.
We wszawy żar - szał wszawych much,
Zdechł w ciele wszawym wszawy duch,
Bo pocisz się za wszawych dwóch
We wszawym Monnahill.
Na wszawej stacji wszawy wiek,
Nie wysiadł żaden wszawy człek,
A jeśli - to się wszawo spiekł
We wszawym Monnahill.
Wszawo kosztowny wszawy szynk:
Za wszawy papier - wszawy drink _
To jest nasz wszawy Mayerling
We wszawym Monnahill.
Wszawych rozrywek, wszawych gier,
Ni wszawych sztuk, ni wszawych ścier
Na wszawy męsko - damski żer
We wszawym Monnahill.
Miejscowy - wszawy świr czy kiep
Na próżno czochra wszawy łeb:
Nie spadnie wszawa manna z nieb
We wszawym Monnahill.
Najlepiej w wyrze wszawym lec,
Kłaść wszawy lód na łeb, jak piec,
Na wszawą śmierć się wszawo wściec
We wszawym Monnahill.
|
|