jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt

Świąteczny koncert życzeń


Z rozmowy z Grażyną Preder, "Pożegnanie barda", wydawnictwo Nitrotest, Koszalin 1995

- Czy chcesz powiedzieć, ze twoje wybory były zawsze jednoznaczne ?
- Tak, tylko ze mnie było dużo łatwiej. Nie miałem nic do stracenia. Nic za sobą nie pozostawiałem - ani w sensie materialnym, ani w sensie prestiżu. W końcu mój prestiż związany był z ruchem "Solidarność", a przez to, że "Solidarność" była zdelegalizowana, ja tego prestiżu nie traciłem. To było coś jak aura - istniało wokół piosenek, które mogłem dalej pisać i wysyłać do kraju, zresztą robiłem to, za pośrednictwem "Kontakt" Mirka Chojeckiego.
Niemalże od pierwszych miesięcy stanu wojennego nagrywałem kasety i wysyłałem do kraju. To trwało do 1987, a Mirek z duma informował mnie, ze przesyłki dotarły a to do jednostki wojskowej pod Poznaniem, a to do komitetu partyjnego w Suwalskiem. Ja to trochę lekceważyłem, nie mając absolutnej pewności, czy i gdzie te taśmy naprawdę doszły : dopiero po powrocie do kraju zdałem sobie sprawę, jaki to miało kolosalny zasięg.


Z wywiadu z Joanną Piątek "Za dużo czerwonego", "Miesięcznik Literacki "Odra"", nr 481 (XII 2001r.), nr 482 (I 2002r.), nr 483 (II 2002r.), nr 484 (III 2002r.)

"...po moim powrocie z emigracji w 1990 roku miałem koncert dla kadry oficerskiej Jednostek Nadwiślańskich Wojska Polskiego, które na fali przemian otworzyły się i na moją twórczość. Zagrałem koncert, zapytałem, czy są jakieś prośby o bis i ktoś zawołał "Manewry". Oni brali ten utwór bezpośrednio do siebie, swojej sytuacji, tego ubezwłasnowolnienia i strachu przed śmiercią. Ja powiedziałem, że niestety nie mam ściągawki i w tym momencie wyciągnął się do mnie las rąk z tekstem, w oczywisty sposób przedrukowanym z jakiejś podziemnej prasy w latach osiemdziesiątych. Pamiętam, jak w Paryżu nagrywaliśmy piosenki i drukowaliśmy teksty, które potem przemycaliśmy do Polski, Mirek Chojecki się chwalił, że docierają i do jednostek wojskowych, i do więzień, i do zakładów pracy. Nie bardzo w to wierzyłem, a tu miałem żywy dowód na to, że kadra oficerska Wojsk Nadwiślańskich przeznaczona do ochrony najwyższych władz partyjnych i państwowych, miała w ręku moje nagrania.

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj