Krzysztof Masłoń, "Spowiedź dziecięcia wieku", "Rzeczypospolita", 08 VII 1994r.
W gruncie rzeczy i w "Autoportrecie z kanalią", i w tym, co napisałem w "Człowieku śmiechu" i w zrobionym ze Zbyszkiem Łapińskim programie "Sarmatia", miałem jeden cel: podkreślić, że nadal stoję przy etosie "Solidarności". Choćby brzmiało to anachronicznie.
Czy anachronicznie - nie wiem, ale czy prawdziwie?
To zależy, co przez "Solidarność" rozumiemy, bo dla mnie to nie jest nazwa związku pisana gdańskim gotykiem, tylko solidarność z ludźmi zagubionymi, nieszczęśliwymi, pokrzywdzonymi. I to nie pokrzywdzonymi przez komunizm czy jakikolwiek inny system polityczny, ale przez to przede wszystkim, że są ludźmi.
Z rozmowy z Jolantą Piątek - "Za dużo czerwonego" - Miesięcznik Literacki "Odra" , nr 481 (XII, 2001), 482 (I,2002 ), 483 (II, 2002), 484 (III, 2002).
Dziennikarka - "Sarmatia", kolejny program z 1993 roku, już tylko w duecie z Łapińskim. Teksty nostalgiczne i prześmiewcze, ale program bardzo ciepły. Choć słyszę "Według Gombrowicza narodu obrażanie" ("Polak to embrion narodziarski") to mitologia "terra felix", nostalgia, tęsknota za Arkadią zwycięża. Przypadek czy tak miało być?
Jacek - Tak nie miało być, ale też to nie przypadek. Ten program miał być początkowo bardzo krytyczny wobec naszego współczesnego widzenia sarmackich źródeł świadomości, naszej mentalności. Potem, w trakcie pisania, zdałem sobie sprawę, że to jest dyskutowanie z faktami, czego się nie robi. Źródła są, jakie są, i potępianie ich w czambuł to potępienie samego siebie. Trzeba zanalizować język i poszukać tych prawd, które dla nas są szalenie istotne i, jak śpiewam w jednej z piosenek, "ze słabości uczynić siłę". Bo i w wymiarze indywidualnym i społecznym na tym polega dojrzewanie i mądrość ludzka: poznać siebie, zdać sobie sprawę ze swoich słabości i z tych słabości uczynić siłę. Tylko polski problem - na co nie wpadłem ja pierwszy, przede mną było wielu - polega na tym, że Polacy nie chcą siebie znać, natomiast bardzo siebie kochają i to też w tym programie napisałem. Nie zgłębiają istoty twoich porażek i zwycięstw, swojej tożsamości. Wolą miry, wolą wyobrażenia, zarówno te piękne,
jak i te tragiczne, uchylają się przed rzeczywistością.