jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt

Raj


"Przekaz" nr 1, IV 1887r.

Dz. - Można powiedzieć, że rok 1980 nie był dla was, tak jak dla wielu, momentem odblokowania swobodnej wypowiedzi... "Wyzwoliliście" się wszak wcześniej, ale stal się na pewno okazją do poszerzania kręgu odbiorców. Co mieliście do zaproponowania rozpalonej publiczności w nowym klimacie politycznym?

Myśmy wtedy bardzo dużo śpiewali. Ten pierwszy program bardzo nam się udał, jeżeli chodzi o przyjęcie przez publiczność. "Mury" były traktowane w sposób bardzo polityczny, bo taka była atmosfera w kraju. Wpadłem wtedy na pomysł napisania programu zupełnie apolitycznego, w którym każdy jednak odczyta sobie te treści, których pragnie. Był to program "Raj", na wybranych motywach z Pisma Świętego, z użyciem tekstów Zbigniewa Herberta: "Przesłuchanie anioła", "U wrót doliny", "Sprawozdanie z raju". Pozostałe piosenki napisałem sam, przy czym właśnie te trzy utwory Herberta tak pasowały do naszej koncepcji, że to ja się do nich dostosowałem konstruując ten program. Jest to też poniekąd wynik naszej fascynacji Herbertem; obaj z Przemkiem uważamy go za najlepszego żyjącego poetę polskiego. I napisaliśmy do tego muzykę. Ze wszystkich naszych wspólnych programów, ten uważam za najlepszy. Był chyba najgłębiej przeżyty, najprawdziwszy w swojej "podskórnej" treści i najmniej publiczny. Zaprezentowaliśmy go po raz pierwszy na kolejnym festiwalu studenckim w Krakowie w 1980 roku. "Raj" był tam do tego stopnia "ciepły", że moja żona przywiozła tekst z cenzury (graliśmy w Teatrze Starym) dosłownie pięć minut przed występem. Całość była jeszcze nie przećwiczona, teksty gdzieś leżały, Przemek miał je przyklejone na gitarze, ale towarzyszyła temu tak niesłychana atmosfera - ludzie siedzieli po dwie osoby na jednym fotelu, stali w korytarzu i słuchali (były wystawione kolumny) - że jakoś udało nam się ten program zaśpiewać. Niestety "Raj" śpiewaliśmy rzadziej, ponieważ ludzie strasznie pragnęli treści politycznych. Według obliczeń Zbyszka, który notował wszystko w specjalnym notesie - "Mury" zagraliśmy co najmniej 400-500 razy, "Muzeum", które powstało rok później sto kilkadziesiąt do dwustu, a "Raj" tylko trzydzieści parę razy. Trzy miesiące później powstała "Solidarność", ludzie szukali czegoś innego i gdy jeździliśmy po klubach studenckich najczęściej prosili nas właśnie o "Mury". A gdy powstało "Muzeum", to o "Muzeum". "Raj" był takim dzieckiem nieszczęśliwym, porzuconym, co nie zmienia faktu, że uważam ten cykl piosenek za najlepsze nasze wspólne dzieło i za najlepszy okres w mojej twórczości.



Wypowiedzi artystów znajdujące się na wkładce kasety "Raj", wydanej przez Pomaton w 1991 r.

Przemysław Gintrowski:
To był chyba najlepszy nasz program, mimo że zwarty tematycznie, stwarzał bardzo wiele możliwości interpretacji i przemyśleń.

Jacek Kaczmarski:
Myśl przewodnia programu to mechanizm przechodzenia kategorii dobra i zła uznawanych przez jednostkę, w obszar działań spolecznych, ogólnoludzkich. Moralny wymiar buntu, wiara jako obrona przed racjonalną rezygnacją, wybór wobec groźby zagłady. Pointa ("Powrót") wskazała na konieczność szukania odpowiedzi w samym sobie, na skrajnie indywidualną odpowiedzialnośc każdego z nas wobec ludzi i przeznaczenia.

Zbigniew Łapiński:
Pierwszy nasz program o określonym już, a jednocześnie wielobarwnym "stylu" kompozycji i współbrzmień muzycznych pozostawił u mnie uczucie niedosytu. Graliśmy go tak krótko...



Z rozmowy z Grażyną Preder, Pożegnanie barda, wydawnictwo Nitrotest, Koszalin 1995

G.P. - Ten sam walor aktualności zachowuje program "Raj", który powstał po "Murach", a przed "Muzeum".

J.K. - "Raj" planowany był pierwotnie jako ścieżka słowno-muzyczna do spektaklu Leszka Mądzika, ale nie doszło do realizacji. Być może z braku czasu, z braku skupienia, z braku konsekwencji...
W końcu program ten wykonywaliśmy kilkadziesiąt razy zaledwie, podczas gdy "Mury" pokazywaliśmy co najmniej pięćset, sześćset razy. Bardzo lubiłem te teksty, ale muszę stwierdzić, że część z nich jednak się zestarzała, nie wszystko się broni. Była to może - jak dziś mi się zdaje - zbyt jednostronna próba wykorzystania wątków biblijnych do ukazania współczesności. A jeśli niektóre utwory się bronią, jak np. "Walka Jakuba z aniołem" czy "Wygnanie z raju", to przez pewnego rodzaju "młodzieńczą naiwność i wynikającą z niej świeżość spojrzenia. Natomiast żadnych zastrzeżeń nie budzi, także i dzisiaj, utwór "Strącanie aniołów", bardzo dramatyczny i, jak myślę, stale aktualny.

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj