Program "Pochwała łotrostwa" powstał w znacznej części dwa i pół roku temu w lutym w pałacyku w Śmiełowie, jest to taki dworek w zasadzie, część Muzeum Narodowego w Poznaniu, którego kustosze, państwo Kostałowscy pozwolili mi tam się schować i pracować.
Z rozmowy z Grażyną Preder, Pożegnanie barda, wydawnictwo Nitrotest, Koszalin 1995
G.P. - Jak dzisiaj widzisz nasze - Polaków predyspozycje do budowania demokratycznego społeczeństwa?
J.K. - Nie wiem. Ja się tym nie zajmuję, zresztą nigdy właściwie tym się nie zajmowałem. To, co zawarłem w "Pochwale łotrostwa", te dwa albo trzy utwory dadzą się podsumować jednym zdaniem, że łotrostwo musi się przetoczyć przez nasz kraj. Że nawet kompromitacje ludzi czy społeczeństw czemuś służą. Służą obnażeniu naszych ograniczeń, śmieszności, słabości, niemocy wszechmocnej.
Kilka stron dalej:
J.K. - Innego rodzaju wysiłkiem, zmierzającym do osiągnięcia zwięzłości, jest "Pochwała łotrostwa". Jest wprawdzie kilka tekstów w moim starym, rozbuchanym stylu, ale przeważają bardzo krótkie i treściowo gęste przypowieści, w których "prawdy, co nie nowe" nazywam w miarę współcześnie, osobiście i bez zbędnych ozdobników