Daniel Wyszogrodzki (z książeczki dołączonej do boxu "Syn Marnotrawny", Pomaton 2004)
Dla tych wielbicieli twórczości Jacka Kaczmarskiego, Przemysława Gintrowskiego i Zbigniewa Łapińskiego, którzy śledzą ich karierę od samego początku, enigmatyczny tytuł MURY W MUZEUM RAJU nie przedstawia trudności w rozszyfrowaniu. Ale - jako że prezentowany tutaj repertuar doczekał się już drugiego pokolenia fanów - nie od rzeczy będzie ów szyfr wyjaśnić. Na początku lat 80. trzej artyści wykonywali na swoich gorących, owianych natychmiastową legendą recitalach, kolejne programy: MURY, RAJ i MUZEUM. Kres ich współpracy położył w 1981 roku stan wojenny.
Musiało minąć 10 lat zanim znów zagrali razem. Różnie układały się ich losy w tym czasie - Łapiński był przede wszystkim muzykiem, Gintrowski - kompozytorem, zaś Jacek Kaczmarski pozostał bardem, więc w zgodzie z bardowską tradycją wędrował po świecie. Trzej przyjaciele spotkali się w 1991 roku w Polsce innej od tej, która próbowała założyć im kaganiec. I po raz pierwszy od dekady wystąpili na żywo.
Na repertuar trasy koncertowej z 1991 roku złożyły się najlepsze, zdaniem artystów, piosenki z ich trzech wspólnych programów sprzed lat. Biorąc pod uwagę tytuły tych programów, rozszyfrujemy MURY W MUZEUM RAJU bez trudu. Jak powiedzieli twórcy: "Z perspektywy czasu [wybrane utwory] traktują właściwie o tym samym: o uwikłaniu człowieka w historię, mitologię, religię i politykę, i o jego poszukiwaniu tożsamości wobec tego uwikłania. Stąd tytuł: wszyscy tęsknimy za jakimś osobistym utraconym rajem, budujemy za życia jego muzeum, w którym natrafiamy na te same ograniczenia i bariery, co w codziennej rzeczywistości." Zapis koncertu utrwalonego na płycie MURY Z MUZEUM RAJU pochodzi z występu w Teatrze Dramatycznym w Białymstoku w listopadzie 1991 roku. Atmosfera była tak gorąca jak przed dekadą.
Nadal najciekawsze pozostaje to, co frapowało publiczność pamiętnych koncertów: jakie piosenki sprzed lat zaprezentują ich twórcy, które utwory oni sami uznali za najbardziej ponadczasowe, uniwersalne, znaczące? Oczywiście autorem większości tekstów jest Jacek Kaczmarski - zazwyczaj do własnej muzyki (Krajobraz po uczcie, Strącenie aniołów, Zesłanie studentów), ale także do kompozycji Łapińskiego (m.in. Hiob) albo Gintrowskiego (m.in. Kanapka z człowiekiem czy Rzeź niewiniątek).
Przemysław Gintrowski intonuje pierwszą strofę Modlitwy o wschodzie słońca - bodaj najbardziej znanej ze swych pieśni - i niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stajemy nagle... murem w muzeum raju. Magia tego koncertu pochłania nas całkowicie już od jego otwierających taktów: "Każdy Twój wyrok przyjmę twardy, przed mocą Twoją się ukorzę - ale chroń mnie Panie, od pogardy, od nienawiści strzeż mnie, Boże". Szturm to motto otwierające program MUZEUM: "Muzeum wszystkich nie pomieści, więc idą przed pamiątek zbiór, a ci, co raz już całość przeszli, z powrotem zamykają sznur". Krajobraz po uczcie jest jedną z najbardziej znanych wczesnych pieśni Kaczmarskiego (1977) i słusznie - wers o polskim królu, który dał na tortach napis "Wiwat Katarzyna!" niechaj będzie dla nas przestrogą i dzisiaj i zawsze. Dramatyczna pieśń Strącanie aniołów - do muzyki Łapińskiego - prezentuje połączone głosy artystów i dowodzi, jak bardzo zyskuje ich repertuar, kiedy wzbogaca go aranżacja wokalna. Bard z gitarą to "klasyka" i niepowtarzalne przeżycie, ale dwóch bardów z gitarami i z fortepianem, to już... szał uniesień!
I tak zbliżyliśmy się do malarstwa. Jacek Kaczmarski pisał piosenki inspirowane działami malarskimi już w latach 70. - m.in. Pejzaż z szubienicą wg Bruegela St. (wyprzedził więc z tym pomysłem Marka Grechutę i jego "Śpiewające obrazy"). Trzy kolejne piosenki tego recitalu powstały na kanwie obrazów i pochodzą z programu MUZEUM: Somosierra, Zesłanie studentów i Wigilia na Syberii. Po Michałowskim i - ulubionym - Malczewskim przychodzi jedna pora na malarzy współczesnych: Gintrowski wykonuje wstrząsającą Kanapkę z człowiekiem wg obrazu Linkego.
Spośród utworów Przemysława Gintrowskiego wybija się Śmiech i Pokolenie do wierszy Sieniawskiego. Ale opus magnum tego artysty - przynajmniej na tej płycie -to epickie Epitafium dla Sergiusza Jesienina ("Wściekła się Wielka Niedźwiedzica i lecą z pyska płaty piany"). Utworem wyjątkowej wagi jest tutaj wspólne dzieło Gintrowskiego (muzyka) i Kaczmarskiego (słowa), Arka Noego, zainspirowana... wawelskimi arrasami - zwraca uwagę "powtórna aktualność" tego wiersza.