jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt

Mury

Z rozmowy zamieszczonej przez "Przekaz" nr1 - kwiecień '87 pt: "Ten pierwszy program nam się udał"
W '79 Pietrzak zaproponował mi uczestnictwo w kabarecie "Pod Egidą" (miał zwyczaj wprowadzać młodych, wcześniej śpiewał u niego Janek Wołek) i tam śpiewałem jakiś czas sam. W tym samym roku Przemek Gintrowski, Zbyszek Łapiński i ja wpadliśmy na pomysł, żeby stworzyć wspólną grupę. Zawsze traktowałem swoje piosenki bardzo poważnie i uważałem, że chodzi nie tylko o występ estradowy, ale też o pewien przekaz - emocjonalny i intelektualny. Wymyśliliśmy, żeby stworzyć formę pewnego oratorium, złożonego z piosenek, nawet luźno ze sobą związanych treścią, ale z pewną wspólną myślą. Akurat powstał wtedy w Warszawie, efemeryczny, jak się później okazało, teatr "Na rozdrożu", prowadzony przez Marcina Idzińskiego (obecnie spiker RWE) i dla teatru przygotowaliśmy nasz pierwszy wspólny spektakl. Włączyliśmy tam to, co mieliśmy najlepszego. Najróżniejsze piosenki: od mojej: "Ze sceny", poprzez "Krajobraz po uczcie", "Casanowa-Fellini", piosenki Przemka, teksty Herberta "Mur", "Cesarz", "Kraj", moje "Źródło", aż do tytułowych "Murów".

jacek kaczmarski

Wypowiedzi artystów znajdujące się na wkładce kasety "Mury", wydanej przez Pomaton w 1991 r.

Przemysław Gintrowski:
Graliśmy "Mury" przez zaledwie kilka miesięcy. Okazało się, zdaniem Wydziału Kultury Urzędu Miasta, że poziom artystyczny teatru "Na rozdrożu" raptownie się obniżył, teatr zlikwidowano...

Jacek Kaczmarski:
"Mury" to coś w rodzaju minioratorium o ograniczeniach jednostki, ograniczeniach wszelkiego rodzaju - od politycznych do egzystencjalnych, od społecznych do indywidualnych - zawartych w samej naturze człowieka.

jacek kaczmarski


Z rozmowy z Grażyną Preder, Pożegnanie barda, wydawnictwo Nitrotest, Koszalin 1995

G.P. - Program "Mury" był pierwszą próbą wypowiedzi artystycznej, pierwszym programem całościowo ujmującym kwestie wolności człowieka.

J.K. - Część piosenek powstała wcześniej jako osobne kompozycje. Po włączeniu ich do całości programu udało się zachować jednoznaczną myśl przewodnią. Chodziło o pokazanie zniewolenia jednostki, tego, co człowieka wiąże, nie tylko w sensie politycznym, ale także egzystencjalnym, społecznym. Widzowie pytali, dlaczego umieściłem tam "Casanovę" według Felliniego. Jest to jeden z moich ukochanych utworów, który traktuję bardzo osobiście, a mówi o tym, jak to społeczeństwo lub otoczenie wymaga od człowieka czegoś innego, niż on sam chciałby dać ludziom. Cały film Felliniego mówi o tym, jak Casanova chciałby uchodzić za naukowca, przyrodnika, podróżnika, geografa, historyka, a wszyscy oczekują od niego popisów seksualnych. I ja dokładnie tak się czułem, pisząc te mniej lub bardziej wysublimowane rozprawki historyczno - filozoficzne, gdy tymczasem oczekiwano ode mnie deklaracji politycznych i w zasadzie ciągłego boksowania się, za pomocą piosenki, z całym systemem. Ludzie lubią wypuszczać takich watażków na harce i patrzeć, czy dostaną w łeb, czy nie dostaną.

jacek kaczmarski

Z rozmowy z Jolantą Piątek - "Za dużo czerwonego", przeprowadzonej w Radiu Wrocław w 2001, opublikowanej w miesięczniku literackim "Odra", numery nr 481 (XII, 2001), 482 (I,2002 ), 483 (II, 2002), 484 (III, 2002)

Dziennikarka - "Mury" (1979) to pierwszy wspólny program waszego tercetu (Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski, Zbigniew Łapiński). Zaczynają się te soczyste wymowne tytuły, bo mur może być silny, gruby, wietrzejący, można stać jak mur, ale też - być przypartym do muru, umawiać się na mur, ale i walić głową w mur. Tych znaczeń, konotacji, i to zupełnie przeciwstawnych, jest dużo. Od początku wiadomo było, że to jest ten mur, o który walimy?

Jacek - Nie, założenie było inne. Ponieważ na tę płytę złożyły się piosenki zarówno moje, jak i Przemka Gintrowskiego do tekstów Herberta, a pierwotnie były tam też, choć ostatecznie się nie znalazły, Krzysztofa Marii Sieniawskiego, to słowo "mury" obejmowało maksymalną ilość skojarzeń. Bo chodziło o mury polityczne, ale też bariery wewnętrzne w człowieku, mury nie do przeskoczenia, mury, o które bije się głową, próbując osiągnąć nieosiągalne. I ja myślę, że na tym polega fascynująca i inspirująca rola poezji, że każde słowo niesie ze sobą multum konotacji i każdy człowiek może z tego wydobyć coś dla siebie, niekoniecznie zgodnie z intencją twórców. Natomiast jest też jeszcze inny powód, znacznie bardziej przyziemny. Mianowicie już wtedy, w 1979 roku, było wiadomo, że jak to się wówczas nazywało: dla cenzury, "piosenka hiszpańskiego anarchisty", czyli "Mury", jest i będzie hitem najbardziej rozpoznawalnym dzięki muzyce Llacha i płytę trzeba było nazwać tytułem najbardziej rozpoznawalnym.
Ale przecież w "Murach", o czym mało kto pamięta, jest piosenka "Pompeja", o bezradności psa, który ostrzega, tam jest piosenka "Encore", o tym oficerze pilnującym Syberii nie wiadomo po co i uczącym psa skakać przez szpadę, i jest piosenka o Casanovie, według filmu Felliniego, dla mnie jedna z najważniejszych piosenek. Później zacząłem się z Casanovą utożsamiać jeszcze bardziej, niekoniecznie ze względu na podboje erotyczne, tylko ze względu na los człowieka publicznego. Tematem filmu jest historia człowieka, który jest wykształcony, mądry, wrażliwy, wiele umie, wiele wie, jeździ po Europie, chcąc sprzedać te swoje umiejętności różnym mecenasom tego świata, ale ich interesuje wyłącznie to, że on jest dobrym kochankiem i chcą oglądać wyłącznie jego popisy erotyczne. Coś takiego jest w stosunku ludzi do artysty, który występuje publicznie, który ich ostrzega, dzieli się z nimi swoimi najgłębszymi obawami, wątpliwościami, lękami, a dla nich to jest po prostu występ cyrkowy, wytrzyma czy nie wytrzyma, zaśpiewa Wysockiego czy nie zaśpiewa. To kwestia nieprzystawalności bogactwa osobowości człowieka do oczekiwań społecznych i nieprzekraczalności tych murów przekazu i odbioru, rozmijania się przekazu i odbioru.

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj