Między Nami

Między Nami2017-10-10T10:02:06+00:00
Jackowi Kaczmarskiemu towarzyszli:
Janusz Strobel – gitary
Piotr Biskupski – perkusja
Mariusz Bogdanowicz – kontrabas
Zbigniew Jaremko – saksofon
Andrzej Jagodziński – akordeon
Jacek Urbaniak – rożek angielski
Marzena Jaremko – obój

Nagrań dokonano w studio HARD, w marcu 1998 roku.

Krzysztof Masłoń, “Encore!”, “Rzeczypospolita” 22 IV 1998r.

“Między nami” — taki tytuł nosi najnowsza płyta Jacka Kaczmarskiego, której oficjalna premiera odbędzie się niebawem, a piosenki na niej nagrane artysta już wykonuje na nielicznych na razie występach, które wkrótce przekształcą się w regularną trasę koncertową.
Jednocześnie ukażą się dwie, ważne w dorobku autora “Murów”, książki: powieść “Plaża dla psów” i zbiór jego blisko pięciuset (! ) tekstów wydanych pod tytułem “A śpiewak także był sam”. Ukoronowaniem tego kolejnego pobytu w ojczyźnie “naszego człowieka w Australii” będzie koncert w warszawskiej Sali Kongresowej, na którym ponoć znów usłyszymy “jedyne takie trio”, a więc Jacka Kaczmarskiego do spółki z Przemysławem Gintrowskim i Zbigniewem Łapińskim. O ile dobrze pamiętam, ostatnio taki występ miał miejsce sześć lat temu po nagraniu “Wojny Postu z Karnawałem”.
(…)
Swoją nową płytą ” Między nami”, powieścią “Plaża dla psów”, jakże różną od całej dotychczasowej twórczości, i zbiorem “A śpiewak także był sam” przypomina się nam Jacek Kaczmarski. Jeszcze raz.

Daniel Wyszogrodzki (z książeczki dołączonej do boxu “Syn Marnotrawny”, Pomaton 2004)

To jest najbardziej “inna” płyta Jacka Kaczmarskiego, ale tylko ze względu na udział muzyków, którzy akompaniowali mu w nagraniach. Utożsamiamy zwykle brzmienie barda z głosem i gitarą, w porywach z drugą gitarą i fortepianem, kiedy to towarzyszą mu wierni kompani, Przemysław Gintrowski i Zbigniew Łapiński. Tymczasem album MIĘDZY NAMI rozbrzmiewa dźwiękami – co za niespodzianka – akordeonu i oboju, saksofonu i perkusji… Funkcję gitarowego mistrza i zarazem aranżera tej niezwykłej płyty przejął Janusz Strobel, towarzyszą mu zaś wytrawni instrumentaliści ze świata jazzu, m.in. Zbigniew Jaremko i Andrzej Jagodziński. Oto więc “nowy Kaczmarski”.
Ale czy rzeczywiście? Tematyka pieśni barda, ponownie historyczno-mitologiczna, nie stroni od bezpośrednich związków z rzeczywistością, ale opisywaną już nie tak dosłownie i gorzko jak w programie POCHWAŁA ŁOTROSTWA, poprzedzającym w dyskografii artysty album MIĘDZY NAMI. Powodem tej zmiany wektora był bez wątpienia rok dzielący obie płyty – rok spędzony przez Kaczmarskiego w Australii. Jeżeli nawet przeżył rozczarowanie i nie znalazł w krainie kangurów iluzorycznego raju, to niewątpliwie nabrał dystansu do “spray polskiej” i dystans ów doskonale mu zrobił. Płyta MIĘDZY NAMI – na chwilę odłóżmy na bok jej atrakcyjne brzmienie – zawiera wyjątkowo satysfakcjonujący repertuar, zaś balans utrzymany pomiędzy tematami historycznymi i utworami osobistymi jest tutaj wręcz doskonały.
Zacznijmy od tradycji europejskiej, na którą – z perspektywy szóstego kontynentu – Kaczmarski musiał spojrzeć wyostrzonym okiem. Mamy lamentującego Prometeusza (Lament Tytana), który choć “własnym pomnikiem stał się za życia, już nieoddzielny od skały”, lecz jednak nie doczekał się wdzięczności od ludzi, których dobroczyńcą postanowił zostać. Pyta poeta: “Więc skąd z ust jego nieludzkie wycie, któremu świat jest za mały?”. Mamy Św. Jerzego z nierozłącznym smokiem (Przyczynek do legendy o Św. Jerzym), ale prawdziwym tematem tego wiersza jest nasz stosunek do relikwii: “Święty Jerzy, Święty Jerzy – liczą kości buchalterzy…” Pytanie Kaczmarskiego tym razem brzmi “Ile w nich [rzekomych kościach świętego] się wiary zmieści?” Mamy krzyżowców przywożących herezje ze swoich świętych wojen (Pochwała człowieka), ale opisana w pieśni wizja człowieka jest doprawdy przerażająca. Na szczęście bard potrafi odnaleźć w nas i liryzm, jak w wierszu Przechadzka z Orfeuszem, chociaż jego bohater nie przypomina on kataryniarza, zaś pytanie jak wrócić z żyjącą Eurydyką pozostaje – niezmiennie – bez odpowiedzi. Ale zostawmy już legendy i mity.
Sąsiadują tu ze sobą dwa bardzo ważne teksty współczesne: Źródło wszelkiego zła (filozoficzna diagnoza klęsk targających ziemskim padołem) i przewrotny, zabawny Postmodernizm (utwór ten ozdobił lekko rozkołysany akordeon w klimacie zydeco). Ta ostatnia piosenka to krzywe zwierciadło naszej “zakręconej” – jak byśmy dzisiaj postmodernistycznie powiedzieli – epoki: “Wszystkie mody, wszystkie style, równie piękne są i tyle. (“Lub jak chcesz, równie szkaradne – konsekwencje tego żadne”).
Do głębi poruszają wersy z pięknego Pożegnania Okudżawy: “to wcale nie jest mało, tak żegnać całe życie” (rosyjski bard zmarł na rok przed ukazaniem się tego albumu). Prowokują nas słowa takich pieśni jak O krok (a do tego ten marszowy rytm perkusji): “O krok od źródła konają z pragnienia, o krok od piekła szaleją z rozkoszy.” Inny zaś utwór, Zegar, pulsujący biciem “nakręcanego codziennie zegara” prowadzi słuchacza coraz głębiej w paradoks (niewątpliwie paradoks jest dla Kaczmarskiego znamieniem naszych czasów, jeżeli nie całej ludzkiej egzystencji). Posłuchajmy: “Krzyczący: Wolność! – kręcą pęta; krzyczący: Męstwo! – drżą ze strachu; kto woła; Pamięć! – nie pamięta; Krzyczącym: Łaska! – śni się szafot.” Przy tak intensywnym ładunku intelektualnym nie dziwi nas wcale, że piosenka tytułowa porywa… rytmem tanga. Bowiem w każdym takcie tych innych, “upiększonych” nagrań, jest Jacek Kaczmarski niezmiennie taki sam, jak wcześniej – wrażliwy, mądry, przemawiający do głębi.
Tak więc MIĘDZY NAMI to nie tyle nowe oblicze Jacka Kaczmarskiego, co nowe szaty. Jak wiemy, artysta nie poszedł dalej tą drogą i od lat konsekwentnie nagrywa recitale wyłącznie z akompaniamentem własnej gitary. A chociaż trudno oprzeć się wrażeniu, że jego pieśni jednak zyskują na barwnym i wysublimowanym brzmieniu tego albumu, to ocena – jak zawsze – należy do słuchaczy. Postmodernistycznych?

Między Nami (Arka Noego)

Między Nami (Syn Marnotrawny)

Między Nami

Między Nami

Między Nami