jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt

Live - Chicago

Daniel Wyszogrodzki (z książeczki dołączonej do boxu "Syn Marnotrawny", Pomaton 2004)

Koncert Jacka Kaczmarskiego profesjonalnie zarejestrowany w Chicago w 1983 roku daje najpełniejsze pojęcie o występach artysty w skupiskach polonijnych. Nagranie z 19 i 20 lutego 1983 roku w Sali Audytorium Wright College w Chicago dokumentuje okres pobytu barda w USA i Kanadzie. Repertuar występu jest charakterystyczny w doborze materiału znanego, natomiast wśród pieśni nowych najważniejsze miejsce zajmują utwory wchodzące w skład pierwszego cyklu emigracyjnego, "Zbroja".

Spośród trzech "wojennych" płyt Kaczmarskiego, dwie - "Sztokholm" i "Chicago" - stanowią zapis jego recitali, jakich setki dawał podówczas w skupiskach polonijnych. Występ w Chicago ukazuje jednak artystę w bardziej "bojowej" formie, natomiast zachowane tu zapowiedzi utworów dokumentują jego relację z publicznością, bez której recital Kaczmarskiego nie mógł być pełny. Oczywiście musimy zrozumieć konieczność wyjaśniania pewnych spraw oczywistych dla polskiego słuchacza - "amerykańska" widownia barda składała się z Polaków, których stan wojenny pozbawił kontaktu z krajem. Stąd na przykład tłumaczenie kim jest Spawacz.

Koncert otwiera seria "przebojów" powszechnie utożsamianych z Kaczmarskim. Modlitwa o wschodzie słońca traktowana jest ciągle jak hymn "Solidarności" (tak samo zresztą, jak i kończące koncert Mury). Dalej następują pieśni zgromadzone na zatrzymanym w produkcji albumie KRZYK: Kasandra, Sen Katarzyny II, Obława. Serie "malarską" reprezentują tu - jakże odmienne w historycznym kontekście, ale jakże aktualne w 1983 roku - Rejtan, czyli raport ambasadora i Czerwony autobus.

Na szwedzkim recitalu zagościł - po raz pierwszy - utwór Świadkowie. Ta pieśń, której rodowód zostaje tu dokładnie przez artystę wyjaśniony, osadzona w koszmarze lat po II wojnie światowej, uderza w sercach słuchaczy znajome struny. Telewizyjny program był doskonale pamiętany przez młodą Polonię. Kontrowersyjne Świadectwo, utwór osadzony w realiach stanu wojennego (powstał w maju 1982 roku w Szwecji), wymaga natomiast szerszego nakreślenia kontekstu, jak również pewnej pomocy "leksykalnej"... "Jaja w kraju nie wyjęte - Solidarność dała ciała, Spawacz gra w bambuko z Glempem, Partia trzyma się na pałach". Ale w tej niewinnej piosence pojawił się fragment wzbudzający w wielu słuchaczach odruchowe oburzenie: "Koleżanki wychowane/ Nie certolą się na marne, Dają chętnie i na zmianę - Wszystkie bardzo solidarne". Za wcześnie było na "dotykanie świętości".

Wyjątkowe miejsce w całej twórczości Kaczmarskiego zajmuje większość utworów nowych wykonanych na koncertach w Chicago. Wszystkie powstały na emigracji w 1982 roku (składając się na - nie utrwalony żadnym zapisem - program "Zbroja").

Utwór Listy - chętnie stosowana przez artystę forma epistolarna - ukazuje tragiczny konflikt jednostki i totalitarnego systemu w szerszej niż dotąd, bo międzynarodowej perspektywie. Dotyczy losów więzionego kubańskiego poety Armando Valladaresa i heroicznej postawy jego żony, walczącej o wolność męża. Do szczęśliwego skutku, albowiem "choć osobno - jesteśmy silniejsi/ Od kata - oraz od przyjaciół kata. "

Epitafium dla Brunona Jasieńskiego wpisuje się w trudną serię pieśni "słowiańskich", kontynuowaną już wkrótce utworem Aleksander Wat (album LITANIA): "A mój port jest w stolicy krasnolicych Azjatów, Gdzie w moździerzu historii nowy utrze się lud, Tam mi Kałmuk otworzy duszę swoją, jak bratu..." Zbrodniczego konfliktu pomiędzy bolszewizmem a kulturą cywilizacji zachodniej dotyczy - pisany "za Norwidem" - Koncert fortepianowy: "Do fortepianu po coś siadał chamie/ Nie wydobędziesz zeń dźwięku rozkazem! Pod pięścią pryśnie kość i klawisz złamiesz! Ale nie zabrzmią dziejowe pasaże". Najmocniejsze są tu jednak teksty Kaczmarskiego dotyczące bezpośrednich wyborów moralnych Polaków w konfrontacji z władzami PRL.

Dedykowany Andrzejowi Wajdzie utwór Artyści ("myśmy dawno wybrali, sen o wierzbie płaczącej sczezł") dotyczy postaw polskich twórców w obliczu konfliktu wolność/kariera. Najostrzejszym biczem słusznego oburzenia chłosta jednak bard - wymienionych tutaj z nazwiska - intelektualistów, owe salonowe pieski totalitarnej władzy: "Jestem postacią na wskroś tragiczną! Najtrudniejszegom dokonał wyboru: Między obozem dla nieprawomyślnych! A honorami i łaską dworu." Najciekawsze, że rozpoznamy w tych "niezatapialnych" postaciach osoby publiczne, efektywnie i bez cienia wstydu funkcjonujące w III Rzeczpospolitej (Marsz intelektualistów).

Kluczowym utworem dla tego okresu w działalności autorskiej Kaczmarskiego (warto zauważyć pogłębiający się rozdźwięk pomiędzy repertuarem nowym i wykonywanym - bard czyni konieczne ustępstwa pod adresem publiczności) jest Zbroja. A dlaczego? "Magicznych na niej rytów/ Dziś nie odczyta nikt/ Ale wykuta z mitów/ I wieczna jest jak mit/ Do ciała mi przywarła/ Przeszkadza żyć i spać/ A tłum się cieszy z karła/ Co chce giganta grać". Dlatego, że w pieśni napisanej w marcu 1982 roku Kaczmarski rozpoczyna demitologizowanie własnej twórczości i własnej osoby. Dlatego, że Zbroja chroni nas nawet, gdy "myśli toną w paranojach". A to niebezpieczne.

Recital kończy piosenka na bis - Spotkanie w porcie, bezpośrednia adaptacja z Wysockiego (utwór ten znajdzie się po latach w repertuarze płyty BANKIET). Po takim wykonaniu Epitafium dla Wysockiego, jakie Kaczmarski zaprezentował w Chicago, przypomnienie pieśni rosyjskiego barda wydaje się jak najbardziej na miejscu. Natomiast cały koncert CHICAGO LlVE dowodzi, że polski uczeń prześcignął mistrza, zdystansował się do niego i odnalazł własną drogę.

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj