W okresie po wprowadzeniu stanu wojennego (grudzien 1981) i aż do wyjazdu na stałe
do Monachium (zima 1983-1984) Jacek Kaczmarski mieszkał w Paryżu, gdzie dość regularnie
koncertował w lokalu (piwnicy) "Nasza Wiosna" w okolicach placu Bastylii.
W tym to okresie nagrał, wydał i rozprowadzał poniższe trzy kasety.
Piotr Chruszczyński "Polski Paryż 1981-1989", Biuletyn IPN nr 10(21), październik 2002.
"Na początku 1982 r. miejscem spotkań nowej, solidarnościowej emigracji stała się
pracownia polskiego artysty Grzegorza Wróblewskiego. W miejscu zwanym "Nasza Wiosna"
można było przy lampce wina posłuchać ballad w wykonaniu Jacka Karczmarskiego czy
też Nataszy Czermińskiej i wymienić informacje na temat sytuacji w Polsce."
"To było miejsce związane właśnie z tym pierwszym pionierskim i dekadenckim okresem nowej grupki wychodźczej na paryskim bruku. Nazwa wzięła się oczywiście od hasła głośnego zimą 1981 roku: "Zima wasza, wiosna nasza". Niedaleko placu Bastylii, w jednej z tysiąca anonimowych uliczek paryskich był zaniedbany lokal sklepowy z futryną wyłożoną pomalowanym na zielono drewnem. W lokalu trwał właśnie remont, w wyniku którego miało powstać coś, czego nikt nie potrafił przewidzieć. Przy ścianie na prawo od drzwi była ciasna
dziura w podłodze, a w niej drewniane drabinoschody prowadzące do trzech chyba piwnicznych komór z sufitami sklepionymi w łuk. Przybysza otaczała zewsząd goła cegła. Panował tam półmrok, z którym współżyły słabe żarówki i płonące świece, a także lekki chłodno-stęchły zapach piwnicy. Jedna z sal to była sala występów, w ostatniej można było wypić wino, piwo lub kawę i przekąsić tanią kanapkę. "Wiosnę naszą" założyli nieznani mi młodzi ludzie z potrzeby jakiegoś towarzyskiego miejsca spotkań, żeby zabić choć na chwilę samotność emigracyjnego początku, a przy okazji zarobić. W "Wiośnie naszej" bywał często niezły tłumek, swoje najnowsze piosenki śpiewał Jacek Kaczmarski, przychodziła
Natasza Gorbaniewska i inni emigranci rosyjscy, czescy, zjawiali się Smolarowie, Pomianowie. To miejsce było nam bardzo potrzebne, niestety, potrzeba bez siły nabywczej nie miała szansy, a wychodźczy tłumek z 1981 roku tą siłą jeszcze nie rozporządzał i po jakimś czasie "Wiosna nasza" została zamknięta."