Nagranie zostało zrealizowane podczas koncertów w warszawskim klubie RIVIERA-REMONT 26 maja 1990 roku.
Live vol I: Zdjęcie: Wojciech Kuhn
Live vol. II: Zdjęcie: Grzegorz Tusiewicz
Wypowiedź Tomasza Kopcia z wkładki do kasety Live vol. 1, wydanej przez Pomaton w 1991
Nagrania te stanowią jedyny oficjalny i profesjonalny zapis fonograficzny jednego z najważniejszych wydarzeń artystycznych 1990 r., jakim niewątpliwie była pierwsza po 9 latach emigracji, trasa koncertowa Jacka Kaczmarskiego w Polsce.
Wśród, stanowiących własny wybór Jacka, najlepszych jego piosenek, każdy z nas ma TĘ swoją najważniejszą, którą kojarzy z nieoficjalnym śpiewnikiem, stanem wojennym, audycją Jacka w Radiu Wolna Europa czy też z innym wydarzeniem z naszego życia lat 80-tych. Wtedy rzeczywiście trudno było być obojętnym wobec wzruszającej "Naszej klasy", porywających "Murów" i innych zmuszających do refleksji ballad.
Ale rok 1990 to już inne czasy, dopiero wtedy Jacek mógł przyjechać do kraju gdzie dał blisko 30 koncertów, których fenomenu nie można już przecież tłumaczyć komuną i antykomuną. Entuzjazm i przepełnienie sal koncertowych sprawił z pewnością jego twórczy i wykonawczy talent, ale przede wszystkim, niespotykana siła i energia tkwiąca w jego piosenkach, powodująca emocje jakie potrafią wyzwalać w nas tylko DZIEŁA WYBITNE.
Wypowiedź Piotra Bratkowskiego z wkładki do kasety Live vol. 2, wydanej przez Pomaton w 1991 .
Przestrzegał przed samozagładą rewolucji i został uznany za jej piewcę. Śpiewał o ponadczasowych zagrożeniach, by w efekcie stać się bardem społeczeństwa uderzonego stanem wojennym. Potem przez osiem lat śpiewał właściwie w ciemno, oddzielony od swej publiczności, zaś jego dawne nagrania objęte były w kraju, przecież kompletnie nieskutecznym, zakazem rozpowszechniania, a gdy później przyjechał do Polski okazało się, że jego publiczność jest niewspółmiernie większa niż w momencie wyjazdu. Pisał dla intelektualistów, a okazało się, że jest idolem obecnych piętnastolatków.
Przyjechał do odmienionego kraju gdzie stare "Mury" okazały się niestety bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Piewca podziemnej Polski stanu wojennego, zaczyna teraz wolnym Polakom mówić rzeczy przykre.
To chyba będzie dobry czas dla jego twórczości. Lecz czy nadal będziemy kochali jego piosenki?