Kosmopolak

Kosmopolak2017-10-10T10:02:07+00:00

“Kosmopolak” – program z 1987 roku, był powielany przez nieoficjalne wydawnictwa często pod nieprawidłowym tytułem “Pierestrojka”. Sześć piosenek pierestrojkowych Jacek napisał w czasie pracy nad “Kosmopolakiem” i pięć z nich: “List z Moskwy”, “Rehabilitacja komunistów”, “Czastuszki o pierestrojce”, “Widzenie”, “Zmartwychwstanie Mandelsztama” włączył do programu w ostatniej chwili (szósta to “Pierestrojka w KGB”). Program “Kosmopolak” przedstawiamy w oryginalnej autorskiej wersji.

autor: Wojciech Kuhn źródło: Wkładka kasety

autor: Wojciech Kuhn
źródło: Wkładka kasety “Kosmopolak”, Pomaton 1991

Fragmenty wspomnień Tomasza Kopcia, współzałożyciela firmy Pomaton, www.pomaton.pl, 17 marca 2004 roku:

Pamiętam, jak z Piotrem Kabajem szukaliśmy pomysłu na “dorosłą” działalność w latach 90-tych. O ile przejście od Pomarańczarni do nazwy Pomaton było pomysłem oczywistym, dalej było trudniej. Pomyślałem, by wydawać śpiewniki z piosenkami Jacka. Zamiast przepisywać od kolegów bądź kserować, trzeba sprawić, aby można było twórczość Jacka kupować w księgarniach. Udało mi się zdobyć adres Kaczmarskiego. Napisałem do Monachium o Batorym, o harcerzach, o pomysłach i o Pomatonie. Potem zadzwoniłem. Jacek powiedział: Jak się masz! Powiedział też, że grał kiedyś w Batorym koncert i choć nas nie zna, sądzi, że można nam zaufać skoro byliśmy harcerzami z Batorego. Przysłał mi krótki list, który był przez wszystkie lata w Pomatonie moim największym zaszczytem i dowodem zaufania, którego staram się nie zawieść do dzisiaj.

Niniejszym wyrażam zgodę na wydanie moich dzieł wszystkich przez spółkę wydawniczą Pomaton w W-wie
Monachium, 7.12.89 r. – Jacek Kaczmarski.

Fragmenty wspomnień Tomasza Kopcia, współzałożyciela firmy Pomaton, Polska Fundacja Muzyczna www.pfm.art.pl, Warszawa, 18 maja 2004 :

MONACHIUM
Jeszcze bardziej zaskoczyłeś mnie podczas mojej pierwszej wizyty w Monachium, kiedy pokazałeś mi gdzie i jak nagrywasz swoje piosenki, które potem dawałeś przyjaciołom, by przywieźli je do Polski. Nie mogłem uwierzyć, że nagrywasz się… sam. To znaczy, że ustawiasz w studio dwa mikrofony, następnie parametry na konsolecie i potem śpiewasz, podczas gdy w reżyserce nie ma nikogo! Rozumiałeś, że studio RWE było jedynie studiem emisyjnym, służyło najwyżej do rejestracji głosu. Tak nagrywane piosenki wystarczały na jakość transmisji do Polski, a nawet na jakość powielanych domowo kaset. Jednak, gdy dałeś mi programy KOSMOPOLAK I DZIECI HIOBA, by (chyba trzeba dodać: zrobić z nich)profesjonalne kasety, żałowałem, że w Wolnej Europie nie było lepszych warunków do nagrywania taśm-matek. A jednak – jak pamiętasz – jakoś się udało…

POMATON
No, właśnie. Przecież Pomaton miał w nazwie tylko: Oficyna Wydawnicza. Chcieliśmy wydawać śpiewniki z nutami i akordami, bo jako byli harcerze i studenci wiedzieliśmy, że młodzież tego potrzebuje, Ty zaś – najbardziej ze wszystkich twórców poezji śpiewanej -zasługujesz na całą serię takich śpiewników. Pamiętam, że na konkurs na serię okładek, wszyscy graficy przynosili pomysły z gitarami, które rozwalają grube mury albo z ludźmi uciekającymi przez czołgiem. Były też jakieś więzienne kraty, wszystko na dodatek w czerni i bieli. A nam bardzo zależało, aby przede wszystkim zobaczyć w Twojej twórczości poezję i tak właśnie te Twoje wiersze “opakować”. Wiedziałem przecież z wierszy i rozmów z Tobą, że nie walczysz, tylko tworzysz. To zaś, że ludzie biorą Twoje pieśni na usta czy sztandary – w różnym celu – nie zawsze było zgodne z Twoimi intencjami. Dlatego też konkurs na serię okładek wygrała studentka, Blanka Łątka (Blanka – odezwij się!). Gdy kończyłem prace redakcyjne przy pierwszych czterech słownikach (śpiewnikach chyba?), przyjechałeś w maju 1989 roku do Polski. Na jednym z pierwszych spotkań położyłeś na stole dwie szpulowe taśmy radiowe z pytaniem, czy może nie wydalibyśmy przy okazji dwóch Twoich programów na kasetach (płyty CD były nowością światową i w Polsce jeszcze się o nich nie mówiło). Powiedziałem, że oczywiście i z przyjemnością. Potem spojrzałem na Kabaja, szukając ratunku, którego w jego oczach nie było. O produkcji kaset nie mieliśmy bladego pojęcia, ale już na drugi dzień… zaczęliśmy szukać. Kasety POM 001 i 002, KOSMOPOLAK i DZIECI HIOBA, ukazały się na pierwszą trasę Jacka i były wielkim sukcesem. A Pomaton? Już po miesiącu od opisanych wydarzeń staliśmy się Oficyną Wydawniczą i… Fonograficzną! I szykowaliśmy się do wydania naszej pierwszej płyty kompaktowej. Był to, oczywiście, Kaczmarski i album LIVE’90 – nasze pierwsze CD, o numerze POM CD 001.

Nagrań dokonano 1987 r. w rozgłośni RWE w Monachium.

Fragmenty wywiadu z JK, na lotnisku we Frankfurcie nad Menem 18-go października 1987 roku. Wywiad nie był autoryzowany a opublikowane (w wydawnictwach drugiego obiegu) wersje różnią się dość poważnie. Podajemy trzy wersje wypowiedzi nt.: “Kosmpololaka”:

“Nie walczę pod żadnym sztandarem”, rozmowa z Adamem Laskowskim (Promieniści, nr 16(110) Kraków, 6 VI 1988 r.)

– Skoro już mówimy o Twoich najnowszych dokonaniach, powiedz kilka słów o najnowszym programie “Kosmopolak”.

– Jego tematem jest poemat satyryczno-dygresyjny “Widzenia na temat końca świata”, opisujący mój pobyt w San Francisco i kontakty z tamtejszą Polonią i Amerykanami. Jest to taki absurdalny troszkę poemat od którego zaczęło się moje patrzenie na sprawy polityczne z dystansem, z ironią, z humorem; z surrealistycznego, a nie z martyrologicznego punktu widzenia.
Teraz stał się on rodzajem pamiętnika pisanego wierszem, we frazie bliskiej Brunonowi Jasieńskiemu (którego wielbię), mówiącym o moich przeżyciach emigracyjnych: w Australii, w Stanach, w Afryce, we Francji, w Niemczech…
Program składa się z tego poematu czytanego przez mojego przyjaciela i z piosenek, które są jakby wokół niego budowane. Samo pojęcie “kosmopolak” wzięte jest z twórczości polskiego publicysty i literata powojennej emigracji, zmarłego w 1961 roku w Gwatemali, Andrzeja Bobkowskiego, któremu marzyło się, żeby Polak nauczył się funkcjonować na Zachodzie jako normalny obywatel świata. Ta zbitka słów “Polak” i “kosmopolita”, to właśnie jego pomysł. Program jest właśnie o tym, dlaczego to jest niemożliwe i jednocześnie o tym, jak bardzo jest mi to bliskie – swojego syna wychować chciałbym właśnie w duchu “kosmopolskości”. Mówię (śpiewam) o tych wszystkich ograniczeniach, które spotykają Polaka wyjeżdżającego na Zachód, o tym że nie może wyzwolić się ze wszystkich swoich obciążeń kulturowych, politycznych, które są jego potwornymi wadami i… zaletami, które stanowią jakąś wartość w oczach świata, a której on nie potrafi spożytkować. Wartość tego, że żyje na styku kultury europejskiej i sowieckiej i posiada kolosalną wiedzę na temat komunizmu, Azji, ale nie potrafi tego przekazać wolnemu światu. To oczywiście tylko wielkie słowa, piosenki tych problemów ledwo dotykają, ale ich główną myślą jest to że coś w nas jest, coś czego nie umiemy nazwać, a co jest naszym lękiem przed światem.
Swoistym wyjątkiem jest piosenka o Czarnobylu (Dzień gniewu II), którą bardzo lubię i która nie walczy oczywiście z energią jądrową, ale mówi o anonimowej śmierci która czyha na każdego nie wiadomo gdzie…
Cykl piosenek o Powstaniu Warszawskim pozornie nie związany z kosmopolityzmem, ma dużo wspólnego ze świadomością Polaków na emigracji; jest to pewien symbol tych którzy w 1945 r. niby byli zwycięzcami jako alianci, a stracili ojczyznę. W poemacie jest taki fragment:
Szalał Londyn w lampionach, a im – Polskę ktoś zabrał,
Więc płakali “zwycięzcy” nad hańbieniem Jej zwłok.
Więc znowu o tym co jest naszym kompleksem, naszym ciężarem świadomościowym… i Powstanie i dzieje Polski niepodległej… i też coś zupełnie nowego, a mianowicie “wymazywanie białych plam”. Wokół tego robi się dużo szumu, ale ja jestem przekonany, że jest to tylko próba wymazania z psychiki Polaków prawd ich oczywistych, bliskich, na których zbudowali swą świadomość historyczną; natomiast nie jest to próba ujawnienia nieznanych rzekomo faktów historycznych. Te fakty są Polakom dość dobrze znane już od dawna!

“Jam po prostu jest rusofil – antykomunista”, rozmowa z Adamem Laskowskim (18 X 1987), INDEKS wydawany przez krakowski NZS (AR, PK i WSP)

Skoro mowa o Twoich najnowszych dokonaniach, “zareklamuj” może swój ostatni program pt. “Kosmopolak”.

Te utwory które są na kasecie to piosenki napisane jakby wokół tematu programu, gdyż osią programu jest poemat dygresyjno – satyryczny, który zacząłem dwa lata temu w Kalifornii pisząc “Widzenia na temat końca świata”. A teraz jest to rodzaj pamiętnika pisanego wierszem we frazie bliskiej twórczości Bruno Jasieńskiego, którego wielbię, o moich przeżyciach emigracyjnych. Poemat jest niedokończony, więc nie wiem kiedy zostanie opublikowany. Część ukazała się drukiem (“Puls” 21-23), część była na antenie, ale całości jeszcze nie ma.

Czyli, gdy ukończysz poemat, program zafunkcjonuje jako całość…

Mam nadzieję. Samo pojęcie “kosmopolak” wzięło się z twórczości literata, publicysty powojennej emigracji Andrzeja Bobkowskiego (zmarł w 1974 r.), któremu marzyło się, żeby Polak mógł funkcjonować na Zachodzie jako normalny obywatel świata. Stąd ta zbitka słów, jest to jego pomysł. Mój program jest o tym dlaczego jest to niemożliwe, a jednocześnie bardzo bym chciał, żeby to było możliwe. Program jest o wszystkich ograniczeniach, które spotykają Polaka wyjeżdżającego i przebywającego na Zachodzie, który nie może wyzwolić się ze swoich obciążeń kulturowych, które jednocześnie stanowią jego potworne wady, a z drugiej strony jedyną dla świata zaletę, jakąś wartość, której on nie umie wykorzystać. Wartość tego, że żyje się na styku kultur (Zachodniej i Sowieckiej) i ma się kolosalną wiedzę na temat tego czym jest komunizm, czym jest Rosja, a nie umie się jej przekazać ludziom żyjącym w wolnym świecie.
Są to oczywiście duże słowa i piosenki dotykają tylko tych problemów, jednak jest to ich główna myśl; od utworu “Bajka” do piosenki “Przeczucie (Cztery pory niepokoju)” – że coś w nas siedzi czego nie umiemy nazwać, a co jest naszym lękiem przed światem.

“Moją pasją jest życie”, w : Jan Ostrowski, “Kosmopolak” (śpiewnik), Nowa Fala, 1987r.

– “Kosmopolak” to również tytuł Twojego ostatniego programu, który miałem przyjemność tutaj usłyszeć. Powiem szczerze, że jestem zaskoczony kondycją w jakiej się ciągle znajdujesz. Jednego dnia napisałeś 5 piosenek o pierestrojce do tego programu. Kilka programów to prawdziwe cacka. “Starość Norwida” wydaje mi się jeszcze lepsza niż napisana w kraju “Starość Piotra Wysockiego”. W pisaniu o starości stajesz się coraz młodszy…

– Hm, albo lepiej się na starości znam.

– Ale powiedz parę słów o samej koncepcji programu.

– Jestem ciągle w trakcie pisania tego bardzo obszernego poematu satyryczno – dygresyjnego pt. “Kosmopolak”, o moich doświadczeniach emigracyjnych. Dziełko omawia w zasadzie wszystkie moje podróże; ale nie jest autobiograficzne, lecz lekko fabularyzowane. Trzy postacie: Kosmopolak, Cwaniaczek i Patriota szwendają się po świecie po stanie wojennym. Poemat na tyle spodobał się moim współpracownikom i znajomym, że postanowiliśmy zaprezentować go ludziom ze sceny. A ponieważ jestem jednoznacznie kojarzony z piosenką, a nie deklamowaniem wierszy, więc powierzyłem je mojemu przyjacielowi Staszkowi Załuskiemu, natomiast sam napisałem dookoła tego poematu wiele piosenek, niekoniecznie związanych z emigracją, ale np. z poczuciem obcości jak “Opowieść pewnego emigranta”, piosenka o Norwidzie, z tym wszystkim, co w jakiś sposób kojarzy się z przemijaniem, samotnością, wyobcowaniem… Zrobiło się dosyć przygnębiające widowisko, w związku z czym dla urozmaicenia dopisałem kilka utworów tego rodzaju co “Krowa” czy parę piosenek o pierestrojce. W końcu Związek Radziecki też jest częścią świata…

– I to całkiem pokaźną…

– Dlatego Kosmopolak musi mieć do tego stosunek, który wyrażony jest właśnie w pięciu piosenkach o pierestrojce, do której, nie ukrywam, osobiście nastawiony jestem bardzo sceptycznie.

– Jak większość Polaków.

– No, nie koniecznie, Rosiewicz śpiewa “Michaił, Michaił, ty postroisz nowyj mir…” o wolności idącej ze wschodu…

– Rosiewicz to stary kawalarz…

– Ale kilka poważnych osób zupełnie serio zastanawia się nad przemianami w ZSRR, które być może są nieodwracalne – w kraju Adam Michnik, a tu na zachodzie np. Leopold Unger. Ja w każdym razie nie jestem politykiem, ani poważnym historiozofem, w związku z czym mogę pozwolić sobie na drwiny w piosenkach.

Wypowiedź artysty znajdująca się na wkładce kasety “Kosmopolak”, wydanej przez Pomaton w 1991 r.

“Kosmopolak” to szereg utworów napisanych niejako “przy okazji” powstawania poematu dygresyjnego pod tym samym tytułem. Większość z nich zawiera refleksje i doświadczenia emigracyjne, odwołujące się do sztafażu historycznego, i do moich osobistych przeżyć.

Fragment z rozmowy z J. Antczakiem i M. Nikodemskim – Autoportret z kangurem, Słowo Polskie 1998

Dz. – Co to znaczy być, jak w tytule jednego z pana programów, “Kosmopolakiem”?

J.K. – To znaczy poczuwać się do swoich korzeni, żyć z całym bagażem swojej świadomości kulturowej, który wynieśliśmy z historii i dokonań naszych przodków, a jednocześnie widzieć otwartymi oczami świat, interesować się wszystkim, co się wydaje interesujące i konfrontować te wartości.

Jacek Kaczmarski na temat Pomatonu, w trakcie czatu (rozmowy) na www.wp.pl, 13 października 2000

Pamiętam, jak ci chłopcy przyszli do mnie 10 lat temu z prośbą o pozwolenie wydawania moich kaset, kopiowali je po nocach w łazience, dowozili na koncerty rozpadającym się Wartburgiem, przyjeżdżali na piwo do Monachium.

Daniel Wyszogrodzki (z książeczki dołączonej do boxu “Syn Marnotrawny”, Pomaton 2004)

KOSMOPOLAK rozpoczyna w dorobku nagraniowym Jacka Kaczmarskiego cykl utworów zarejestrowanych w rozgłośni Radia Wolna Europa (RWE) w Monachium, kontynuowany następnie na płytach DZIECI HIOBA (1989) i GŁUPI JASIO (1990). Jednak różnica pomiędzy zaprezentowanym tu materiałem, a kolejnymi edycjami owych monachijskich nagrań jest zasadnicza i ma to swoje uzasadnienie historyczne: repertuar płyty stanowią utwory napisane przed “wielkim przełomem” 1989 roku.
Album otwiera Koń wyścigowy – podobnie jak umieszczony dalej Czołg – piosenka inspirowana twórczością Wysockiego, (duch rosyjskiego barda obecny jest w wielu nagraniach Kaczmarskiego). Utwór, którego tematem jest pragnienie wolności, to najlepsze preludium do płyty z repertuarem wywodzącym się z ponurych i wypranych z nadziei latach 1986-87. Zaskakująco liczne są tutaj refleksyjne piosenki o śmierci – Baczyńskiego (Barykada), Witkacego (Witkacy wraca do kraju) – o przemijaniu i starości (Starość Owidiusza, Ostatnie dni Norwida). Refleksjom tym zawsze towarzyszy przesłanie adresowane do współczesności. Czyli do nas.
Śmierć powraca zresztą w czasie teraźniejszym i w wymiarze masowym, jak w pieśni Dzień gniewu (Czarnobyl), albo w kontekście historii tak niedawnej, że jeszcze żywej – być może najbardziej przejmującym utworem z całego albumu KOSMOPOLAK jest bolesna do bólu Ballada o bieli, przestroga na temat Białych Plam w dziejach.
Inna lekcja historii niedawnej, napisana z bardzo ludzkiego, indywidualnego punktu widzenia, to Opowieść pewnego emigranta, poruszająca bliski Kaczmarskiemu trudny problem oceny postaw przyjmowanych w naszych dziejach przez Żydów. Jak można się przekonać słuchając tych emigranckich wyznań, trudny także dla nich samych… Do tematyki powyższych utworów pośrednio nawiązuje też Zaproszenie do piekła, które jawi się w tej przejmującej pieśni jako kraina zadziwiająco dobrze znajoma.
Bardzo ważnym utworem jest Tradycja – myślenie w kategoriach krytycznie pojętej tradycji jest szkieletem większości rozważań historiozoficznych Kaczmarskiego (“to ich historia temu winna, że nasza będzie całkiem inna”). Przewrotnie koresponduje z tym tekstem utwór Ambasadorowie (“w postawach wielkość osiągnięta już za życia”), jeden z licznych w pisarstwie Kaczmarskiego utworów inspirowanych malarstwem – tutaj Holbeina, początkowo głównie polskim, m.in. Matejki i Malczewskiego.

Kultowy status zyskała na przestrzeni lat pieśń Zmartwychwstanie Mandelsztama: “skądże mają wiedzieć w syberyjskich borach, że życie to tylko taka metafora…” Natomiast kultowe od zarania Mury mają tutaj kontynuację, Mury ’87 (Podwórko). “Jak tu wyrywać murom zęby krat, gdy rdzą zacieka cegła i zaprawa?” – pyta autor, jakby świadomie odzierając swoją sztandarową niegdyś pieśń z resztek heroizmu.
Nieodłącznym elementem twórczości Kaczmarskiego, są poetyckie miniatury, owe perełki, które znajdujemy niemal na wszystkich jego płytach. Tutaj reprezentuje ten gatunek utwór wyjątkowo gorzki, Ciąg dalszy: “Staniemy światu twarzą w twarz – bez siły, normalni” Ale taki będzie “ciąg dalszy” świata, a nie Kaczmarskiego.
On sam pozostanie silny i “nienormalny” – w tym sensie, że nie przestanie przeżywać zdziwienia światem i nie przestanie dzielić się z nami swoim zdziwieniem. Czasem w tak humorystycznej formie, jak w Czastuszkach o pierestrojce (słowo “Pierestrojka” przez pewien czas służyło – mylnie – za tytuł płyty KOSMOPOLAK). Ale nawet zawadiackie czastuszki mają tu przeciwwagę w satyrycznym Liście z Moskwy.
Na album KOSMOPOLAK składa się – być może – najważniejszy repertuar w całej polskiej tradycji współczesnej pieśni patriotycznej, politycznej czy historycznej (są to wszak dziedziny, których w twórczości Jacka Kaczmarskiego rozdzielać nie sposób). Zdumiewająca, jak na jedną płytę, jest tutaj liczba piosenek “ważnych”, jak choćby finałowy Konfesjonał z autorefleksją: “Bo widzę, że ta spowiedź – ta piosenka – dla siebie ją samego wykonuję, to też grzech – więcej grzechów nie pamiętam, ale tego jednego – nie żałuję! KOSMOPOLAK to doskonały punkt wyjścia do twórczości Kaczmarskiego. Bogatszy repertuarowo od bardziej znanych płyt wcześniejszych, stanowi fascynującą zapowiedź tego, w jakie rejony zaprowadzi nas dalej artysta.

Marcin Wroński – Obraz charakteru Polaków i Narodu Polskiego w twórczości Jacka Kaczmarskiego na podstawie tekstów Jacka Kaczmarskiego zawartych w zbiorach “Sarmatia” oraz “Kosmopolak” – tekst ukazał się na łamach “Magazynu Reporter” – www.magazyn.reporter.pl.

Jacek Kaczmarski to znany poeta, bard, twórca ponad ośmiuset tekstów poetyckich. Jego piosenki przez długi czas odbierane były jako tzw. “twórczość zaangażowana”, co dodatkowo przysparzało popularności autorowi, mimo iż często jego utwory niosły zgoła inne przesłanie niż starano się im nadać (np. piosenka “Mury”).

Zbiory “Kosmopolak” oraz “Sarmatia” są próbą porachunku Kaczmarskiego z upiorami przeszłości i teraźniejszości. Szczególnie w “Sarmatii” piętnuje Kaczmarski wady i przywary Polaków – ich charakteru. Jest to “poetycki rozrachunek z dziedzictwem historycznym stereotypów i sarmackiej mitologii Polaków”. “Kosmopolak” to cykl powstały na emigracji (1987 rok), większość utworów z tego programu “zawiera refleksje i doświadczenia emigracyjne, odwołujące się do szafarzu historycznego” i do osobistych doświadczeń autora.

“Sarmatia” powstała w 1994 roku, a więc dużo później, po 1989 roku. Rozprawiając się z własną przeszłością (piosenka “Drzewo genealogiczne”), piętnując nasze narodowe wady, Kaczmarski – poprzez pokazanie nam naszego własnego obrazu – stara się przekazać pewne przesłanie. Jakie? Żeby odpowiedzieć na to pytanie musimy zobaczyć jaki to obraz. Odpowiedzieć należy też na inne pytania. Jakie cechy naszego charakteru zdecydowały o tym, że po pełnym chwały i zwycięstw wieku XVI nastąpiły dni anarchii, klęski i rozbiorów? Czy cechy, które doprowadziły ówczesną Rzeczpospolitą do wielkości i upadku dalej są obecne w naszym społeczeństwie, w naszym charakterze? Jakie są cechy tego charakteru?

“Polak to embrion narodziarski” śpiewa Kaczmarski- to niewątpliwie ciekawa uwaga, wręcz decydująca jeśli chodzi o obraz Polaków- narodowa niedojrzałość. Niedojrzałość ta, według Kaczmarskiego jest skutkiem naśladowania innych “(…) w genealogii tej określił oryginalny naród się by gdyby się uczył własnej treści zamiast przymierzać cudze gęby”. Bardzo obrazowo przedstawione jest to na przykładzie “narodowego obrusu” na którego wzór wpływ wywierają różne narodowości, obrus- jako symbol naszego narodowego charakteru. Okres dojrzewania charakteryzuje się sprzecznościami, ścieraniem się idei, łatwo ulega różnym argumentom, emocjom. Tak więc drugą po niedojrzałości cechą naszego narodu jest wewnętrzna sprzeczność. W jednej ze swoich piosenek Kaczmarski śpiewa o symbolice pasa słuckiego. Pas ten miał dwie strony, z których każda znaczyła co innego “(…) błyszczy złotem brzuch na czas pokoju a karmazynem na czas wojny”, “(…) tak się opaszesz jużeś kalwin, odwrotnie katolik”. A więc łatwość zmiany, dwulicowość “dwuznaczna mina na dwóch twarzach”. Nie chodzi tu bynajmniej o jakąś celową fałszywość ale po prostu o niekonsekwencję, nie trzymanie się wcześniejszych ustaleń, niechęć do spisanych umów “(…) kłamie inkaust, krew jest szczera”, uleganie chwilowym emocją.

Niedojrzałość i wewnętrzne sprzeczności powodują nadmierne oglądanie się za siebie, nadmierne przywiązanie do tradycji i historii, ciągłe porównywanie tego co jest z tym co było “(Polak)… jak dziecko lubi się przebierać powtarzać miny słowa gesty, w dziadkowych nosić się orderach”. Próbujemy określić siebie patrząc jacy byliśmy kiedyś. Tak więc kolejne cechy Polaków to oglądanie się za siebie, zbyt mocne przywiązanie do tego co było kiedyś, wręcz gloryfikowanie wielkich triumfów i klęsk przeszłości a co za tym idzie patrzenie na przyszłość i teraźniejszość przez ich pryzmat.

Mamy też tendencje do przerzucania winy i odpowiedzialności na dawne pokolenia. Kaczmarski w cyklu “Kosmopolak” śpiewa bardzo dosadnie “(…) niczyja inna jak ich wina sojusz Hitlera i Stalina”. Piosenka ta jednak pełna jest gorzkiej ironii i zamiarem Kaczmarskiego było tu raczej pokazanie sposobów jakimi staramy się uciec od odpowiedzialności. To nasza kolejna narodowa cecha – uciekanie od odpowiedzialności, a czasami coś wręcz przeciwnego, branie na swoje barki odpowiedzialności o wiele za dużej (np. Polska jako mesjasz narodów). Widać tu wyraźnie, jak łatwo popadamy w skrajności (pas słucki jako symbol tej cechy). Mamy wprawdzie jako naród określone cele nadrzędne ale jawią się one zawsze jako sprawa przyszłości, przyszłych pokoleń. Trafny przykład daje Jacek Kaczmarski śpiewając o naszym narodzie:

“W niewoli za wolnością płacze
Nie wierząc że ją kiedyś zyska
Toteż gdy wolność swą zobaczy
Święconą wodą na nią pryska
Bezpiecznie tylko chciał gardłować
I romantycznie o niej marzyć
A tu się ciałem stały słowa
I Bóg wie co się może zdarzyć”

Słowa – kolejna cecha narodowa Polaków, w gębie, w deklaracjach byliśmy mocni zawsze. Słowa- odwołują się do naszych największych wartości: Boga, Ojczyzny, wolności, uderzają w narodowo – patriotyczną nutę, ale czyż rokoszanie nie odwoływali się również do tych wartości przy najróżniejszych okazjach “(…) dalej na zamek, dalej, dalej precz z hetmanem precz w potrzebie wzywa nas ku chwale Pospolita Rzecz”, “(…) z nami hufce są niebieskie świetliste bastiony”.

Zauważmy też, że Polacy to naród krewki kierujący się jak już wcześniej wspomniałem emocjami, podejmujący decyzje szybko, bez zastanowienia “(…) Czas uzdrowić państwo chore szlag mnie trafia ergo sum po sąsiadach partie zbiorę uczynimy szum”; tak, Polak “gardzi szczegółami” jak śpiewa Kaczmarski.

Ma to jednak i “dobrą” stronę – wszak w szczegółach “gości diabeł”. Wiara wiele znaczyła dla szlachcica – jako symbol, odnośnik, pomagała się określić. Z kolei patriotyzm był dla Sarmaty czymś wręcz symbolicznym, Sarmata był niewątpliwie patriotą. Jednak miłość dla ojczyzny znaczyła dla niego raczej obronę swych własnych praw, wolności, niż pozbywanie się ich w imię celów wyższych.

Mówiąc inaczej – to co było dobre dla szlachcica Sarmaty było również (w jego mniemaniu) dobre dla ojczyzny “(…) niech jeden z nas na tronie siędzie i weźmie w ręce nasze sprawy”, “(…) niech rządzi kto bądź byle wolnych nie pętał…”. Możemy więc wymienić indywidualizm, dbanie o własne interesy, egoizm – to cechy widoczne w obrazie Polaka – Sarmaty jaki ukazuje nam Kaczmarski w swoich tekstach. Zamykanie się w obrębie własnej tradycji, zwyczajów i wiary, zamykanie się na idee z zewnątrz – “(…) cudzoziemskich ksiąg nie czytaj czego nie wiesz księdza pytaj…” – na co zwraca uwagę Kaczmarski w swoich utworach prowadzi do zaściankowości i zacofania. Jest to jednak tylko jedna strona medalu, którym jest charakter naszego narodu. Drugą stroną jest naśladownictwo, zazwyczaj powierzchowne, tego co przychodzi do nas z zewnątrz, jest modne – lub po prostu inne. Widać tu jak na dłoni wewnętrzną sprzeczność jaka tkwi gdzieś w naszych umysłach, z jednej strony jesteśmy zamknięci na obce idee, z drugiej przyjmujemy je często nie zastanawiając się nad nimi. Można przy tym podzielić społeczeństwo na tych zamkniętych – tradycjonalistów i na tych “otwartych” przyjmujących bez zastanowienia nowe idee, wartości. Przy czym te nowe idee są często przyjmowane tylko po to aby móc podkreślić swoją pozycję, zdystansować się od tych “zacofanych” – szarej masy. Dlatego jest to otwartość pozorna i bardzo powierzchowna “(…) spójrzcie na królów naszych poczet, kapłanów durnej tolerancji, twarze jak katalogi zboczeń zniesionych z Niemiec, Włoch i Francji”. Tak pojmowany postęp, bezkrytyczny stosunek do idei z zewnątrz nie jest chyba lepszy od ich całkowitego negowania a prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku.

Jak pisałem wcześniej wolność szlachecka na początku przyczyniła się do rozkwitu Polski, dopiero później jej ideały stały się tylko pustymi słowami lub zostały wypaczone i przejaskrawione. Jeden z zarzutów Kaczmarskiego do XVI-wiecznego szlachcica “pysznego szaławiły” z okresu największego rozkwitu naszego państwa to “(…) czemuś synów nie uczył z czegoś sam korzystał”. Jest to zarzut ważny bo pokazuje nam, iż system wolności szlacheckich nie był zły od zawsze, że dopiero jego przeobrażenie i przejaskrawienie doprowadziło do upadku ówczesnej Rzeczypospolitej. Nie wykorzystaliśmy więc szansy jaką dała nam historia – Polska systematycznie słabła, aż w końcu jej teren został podzielony między zaborców – utraciliśmy niepodległość. Cechy które odpowiadają za ten stan rzeczy to wg Kaczmarskiego egoizm i krótkowzroczność “(…) że się naszą mizerią płaci ich potęga bo za życia umieli myśleć tylko o sobie”. Do czego to doprowadziło wiemy, nich jeszcze raz przemówi Kaczmarski “(…) a my co rusz to przed kimś od nowa na kolana…” oto skutki szlacheckiego rozpasania.

Z przeszłością własnego rodu i swoją rozprawia się Kaczmarski w piosence “Drzewo genealogiczne” zawartej w zbiorze “Sarmatia”. Jest to oczywiście przeszłość w dużej mierze symboliczna – od czasów Popiela do dnia dzisiejszego. Piosenka ta pokazuje nam jednak coś bardzo ważnego, Kaczmarski na swoim własnym przykładzie pokazuje nam, że można być Polakiem mimo tego, że przodkowie nie byli pod Grunwaldem, nie uczestniczyli w powstaniach, że byli wśród nich różni ludzie, o różnych charakterach, że można być Polakiem mimo dobrych ocen w komunistycznej szkole i mimo dekady spędzonej na emigracji – wszystko co tu wymieniłem to oczywiście w dużej mierze symbole, ważne symbole – nawołujące do zgody i pojednania, skończenia z wewnętrzną sprzecznością, z ciągłym oglądaniem się za siebie, nawołujące do zaakceptowania siebie, pogodzenia się ze sobą.

Cechy które opisałem nie są dla naszego narodu pochlebne. “Śpiewy te pisane były ku przerażeniu serc. Więcej tu bezlitosnej drwiny i historycznego pesymizmu niż we wcześniejszych cyklach autora” – takim komentarzem jest opatrzony zbiór “Sarmatia”. Należy jednak pamiętać, że cykl ten jest satyrą, prowokacją, “romantycznym z ducha moralitetem” pisanym ku naszej przestrodze. Także cykl “Kosmopolak” jest próbą Kaczmarskiego porachowania się z naszym narodowym dziedzictwem – także dziedzictwem czasów powojennych, komunizmem. Kaczmarski z szacunkiem pisze o tych którzy walczyli o wolność Polski (tym bardziej z szacunkiem, gdyż często była to walka skazana na niepowodzenie, walka z przeważającymi siłami, mówi o tym piosenka “Rozbite oddziały” z cyklu “Kosmopolak”). Jako podsumowanie tego co napisałem warto raz jeszcze przytoczyć słowa poezji Kaczmarskiego:

“Z tych co jeszcze się chwieją na istnienia kładce
Mało kto zamiast gniewać się na to co było
Ściśnie zęby i powie długi ojców spłacę
A co ich ułomnością naszą będzie siłą”

Ci właśnie ludzie są naszą nadzieją, zdecydowani budować od nowa, nieobciążeni upiorami przeszłości choć odnoszący się do niej samej z należytym szacunkiem. Prawdziwą bowiem sztuką jest umiejętność pogodzenia nowego i starego. To, że wiele ze słabości naszych przodków możemy zaobserwować w czasach dzisiejszych może być dla nas znakiem do działania, do zmiany, do przekucia słabości i klęsk w siłę i sukcesy – czego sobie i nam wszystkim życzę.

Obecnie Jacek Kaczmarski potrzebuje pomocy – informacje jak jej udzielić możemy znaleźć np. na stronie www.kaczmarski.ltd.pl
Źródła:
1.”Encore, jeszcze raz. Piosenki z lat 74 – 95″ Jacek Kaczmarski, Wydawnictwo S.R. 1995 rok.
2. “Sarmatia” Jacek Kaczmarski, Zbigniew Łapiński, POMATON 1994
3. “Kosmopolak” Jacek Kaczmarski, POMATON 1990

Serdeczne podziękowania dla Marcina Wrońskiego za pozwolenie publikacji tego tekstu.

Kosmopolak (Kolekcja 20-lecia Pomatonu)

Wydawnictwo: Warner Music Poland
Nośnik: płyta CD
Numer w katalogu: 65899700
Data wydania: 2010
Nadesłał:
Informacje dodatkowe: 4 płyty CD

Kosmopolak (Arka Noego)

Kosmopolak (Syn Marnotrawny)

Kosmopolak (Kosmopolak / Dzieci Hioba)

Wydawnictwo: Pomaton EMI
Nośnik: płyta CD
Numer w katalogu: 5414822
Data wydania: 2002
Nadesłał:
Informacje dodatkowe: cyfrowy remastering nagrania Casina Studio

Kosmopolak

Wydawnictwo: Pomaton
Nośnik: kaseta magnetofonowa
Numer w katalogu: POM 001
Data wydania: 1991
Nadesłał: lodbrok
Informacje dodatkowe: Pierwsza kaseta firmy Pomaton. Projekt graficzny okładki: Blanka Łątka

Kosmopolak

Wydawnictwo: Agencja Fonograficzna ZAKRES
Nośnik: brak danych
Numer w katalogu: brak danych
Data wydania: brak danych
Nadesłał: Mariusz Grondowy
Informacje dodatkowe:

Pierestrojka

Wydawnictwo: NOWA FALA Solidarnosci
Nośnik: brak danych
Numer w katalogu: brak danych
Data wydania: brak danych
Nadesłał: Przemek (docent) Lipski
Informacje dodatkowe:

Kosmopolak

Wydawnictwo: Agencja Fonograficzna KRES
Nośnik: brak danych
Numer w katalogu: 001
Data wydania: brak danych
Nadesłał: Mirek Danielowski
Informacje dodatkowe:

Kosmopolak

Wydawnictwo: Agencja Fonograficzna OSA
Nośnik: brak danych
Numer w katalogu: brak danych
Data wydania: brak danych
Nadesłał: Tomasz Kaczan
Informacje dodatkowe:

Kosmopolak

Wydawnictwo: Oficyna Fonograficzna CDN
Nośnik: kaseta magnetofonowa
Numer w katalogu: brak danych
Data wydania: brak danych
Nadesłał: thomas.neverny
Informacje dodatkowe:

Kosmopolak

Wydawnictwo: brak danych
Nośnik: kaseta magnetofonowa
Numer w katalogu: brak danych
Data wydania: brak danych
Nadesłał: Adam Laskowski
Informacje dodatkowe: Jest to prawdopodobnie kaseta wyprodukowana przez samego Jacka, w Monachium.