Daniel Wyszogrodzki (z książeczki dołączonej do boxu "Syn Marnotrawny", Pomaton 2004)
DZIECI HIOBA - druga odsłona "monachijskiego tryptyku" z nagrań dla rozgłośni RWE - to album, który miał wszelkie podstawy, aby stać się dziełem "artysty na rozdrożu". Zebrane tutaj piosenki pochodzą wszak z okresu, kiedy kurz nie opadł jeszcze na gruzach "starego świata" (komunistycznej Europy Wschodniej), zaś pojęcie o nadchodzącym "nowym świecie" było nadal bardzo mgliste.
Jeżeli tak się nie stało, jeżeli album Jacka Kaczmarskiego uratował się przed piętnem "przejściowości", to w dużej mierze zasługa zaprezentowanych tu cykli tematycznych wywodzących się z literatury polskiej i obcej - "Trylogia" oraz "Podróże Guliwera".
Kaczmarski uwiecznił w swych piosenkach trzech bohaterów Sienkiewicza. I tak "Ogniem i mieczem" reprezentuje Pan Podbipięta - symbol rycerza doskonałego, uosobienie niewinności i czystości w świecie (a przynajmniej w czasie i w miejscu), gdzie wszystko jest winne i brudne i zbrukane krwią ludzi, co nazywają się wzajem mianem "niewiernych". Pieśń Pan Kmicic ("Potop") to już metafora indywidualnej przemiany, chociaż wartość prezentowanych przez bohatera-watażkę walorów zależy wyłącznie od umieszczenia ich w szerszym kontekście historycznym. Tom trzeci "Trylogii" otwiera się przed nami po śmierci "Małego rycerza". Pan Wołodyjowski leci do nieba powiedzieć Panu Bogu swoje - powtarzane Basi - credo: Nic to! Powraca Pan Zagłoba, nad którego płaczącą postacią wypowiada Kaczmarski jedną ze swych najbardziej przejmujących refleksji nad naszym etosem historycznym ("bo umrzeć łatwo - żyć jest trudno"). I inny cytat: "Do nieba jest najbliżej z Polski..."
Klasyczna opowieść Swifta "Podróże Guliwera" posłużyła Jackowi Kaczmarskiemu do zbudowania aż czterech paraboli: "Jak ciężko żyć wśród małych ludzi" (Liliput), "Dobrze jest żyć wśród wielkich ludzi" (Brobdingnag), potem "Głupio jest żyć wśród mądrych ludzi" (Laputa) i na sam koniec "Jak wstyd jest żyć wśród pięknych koni" (Houyhnhnm). A wszystkie one prowadzą nieuchronnie do tej oto optymistycznej pointy: "Nie pisałbym, gdybym nie kochał człowieka - lecz poza gatunkiem".
Tyle literatury, paraboli historycznych i aluzji. Przy całym oczytaniu i erudycji, Jacek Kaczmarski, nigdy nie zawężał się do myślenia historiozoficznego, zaś jako najlepszy nawet literaturoznawca nie mógł pozostawać poza bezpośrednim kontaktem z naszą rzeczywistością. Dwa cykle "literackie" na albumie DZIECI HIOBA rzucają się po prostu w oczy. A jednak najwięcej o autorze i o jego czasach wydaje się opowiadać cykl trzeci: "Pięć głosów z kraju" (w wydaniu książkowym podpisany: październik 1989) i składające się na niego wiersze -wszystkie ważne, mocne i poruszające:
Modlitwa ("Jeśli nas Matka Boska nie obroni, to co się stanie z Polakami, codziennie modły więc zanoszę do Niej, by ocaliła nas - przed nami"),
Pochwała ("Nie dziw już, że komuniści, tak się chcieli dzielić władzą"),
Lament ("Nie spełnia nam się tutaj nic, wtedy, gdy się powinno spełnić"),
Protest ("nabierajcie ich, nie mnie, na Polskę naszych pragnień").
Osobnego miejsca w dorobku Jacka Kaczmarskiego doczekała się piosenka piąta, zamykająca cykl -
Bieszczady ("zawsze, gdy jest jakiś ruch w narodzie - wyjeżdżam w Bieszczady"). A jednak eskapistyczne odwrócenie się od biegu wydarzeń bywa potrzebne nawet jemu.
Dopełnieniem tej bogatej i zróżnicowanej płyty jest - jak zwykle u Kaczmarskiego, który tworząc cykle, nie przestaje reagować spontanicznie i pisać "poza cyklami" - garść utworów rozproszonych. Poczynając od tytułowych Dzieci Hioba (datujących się z 1981 roku), przez inne utwory inspirowane Biblią (Wygnanie z raju i Sara) czy antykiem - jak przejmująca (jako że, niestety, ostatnia) Kołysanka dla Kleopatry.
Jedną z tak licznych w całej twórczości Jacka Kaczmarskiego perełek, jaśniejących niczym klejnoty w bogatej szacie jego imponującego dorobku, jest miniatura Światło, zainspirowana popularną powieścią Josepha Hellera "Pomaluj to" (Picture This): "Wszyscyśmy z fałszu afiszy: płaski wrzask w wielkiej ciszy". Gorzka pointa?
Podsumowaniem albumu DZIECI HIOBA jest nierozwiązywalny dylemat moralny zawarty w utworze tytułowym, opartym na najbardziej prowokującej ze wszystkich przypowieści biblijnych: "Za ten zakład diabła z Bogiem, czyj silniejszy będzie ogień". Człowiek jako igraszka obojętnego i niesprawiedliwego losu - pionek, którym zawsze poruszają jakieś "siły wyższe" - to wizja bardzo bliska Kaczmarskiemu. Początek jego prywatnej teodycei, która wiedzie do Śniadania z Bogiem (1999)