Nagrano 6 grudnia 1999 r. podczas koncertu w Teatrze Małym w Warszawie.

Uparty Gość – Krzysztof Masłoń, Rzeczpospolita, 16.10.2000.

Najnowszy album Jacka Kaczmarskiego nosi tytuł “Dwie Skały”, od nazwy miejscowości, w której artysta mieszka w Australii (Two Rocks). Koncert promujący płytę odbył się w sobotę w radiowym Studiu im. Agnieszki Osieckiej w Warszawie.
Co najmniej kilka z 16 utworów składających się na tę płytę powinno zdobyć popularność. A właściwie już tę popularność zdobyło, gdyż Jacek Kaczmarski ten zarejestrowany w grudniu ub. roku materiał przedstawiał już na trasie koncertowej, gdzie fanom artysty najbardziej podobały się: “Wakacyjna przypowieść z metafizycznym morałem” (krócej: “Idziemy po muszelki”), kontynuujący cykl malarski “Sąd nad Goyą”, poruszające i, powiedziałbym, eschatologiczne “Śniadanie z Bogiem” oraz przezabawny “Romans historiozoficzno-erotyczny o princessie Doni i parobku Ditku ze wstawką etnograficzną”. Ten ostatni utwór, istotnie romans wzbogacony o ukraińską dumkę, niesie ze sobą całkiem przekonującą interpretację jednego z najważniejszych wydarzeń kończącego się stulecia: Rewolucji Październikowej i tego wszystkiego, co po niej nastąpiło.
Mamy też na tej płycie zestaw nader śmiałych ballad erotycznych wywodzących się z “Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Literackich odniesień jest zresztą, jak zwykle u Kaczmarskiego, więcej: do Słowackiego (w jedynym tu songu wyraźnie nawiązującym do sytuacji politycznej w dzisiejszej Polsce), Mickiewicza, Herberta. W “Trenie spadkobierców” poświęconym właśnie twórcy “Pana Cogito”, brzmi gorzki wyrzut pod adresem tych, którzy podzielili społeczeństwo na godnych i niegodnych poezji Zbigniewa Herberta:

Będziemy zatem rozszarpywać
schedę
Słów przemyślanych, myśli
przebolałych
Każdy dla siebie, każdy podług
siebie.

“Dwie Skały” to 16 przypowieści o życiu, miłości i śmierci. Kolejny, po “Pochwale łotrostwa” i “Między nami”, program Jacka Kaczmarskiego, bardziej dystansującego się od swego wizerunku z lat burzy i naporu, wyciszonego, refleksyjnego, nie wahającego się jednak nazywać po imieniu tego, co boli. W “Śniadaniu z Bogiem” śpiewa:
Mój Bóg nie stworzył świata
w tydzień
Robota mu niesporo idzie
Ciągle się myli i przeklina;

Grzebiąc w szczegółach
– gubi wątek,
Nie wie, gdzie koniec,
gdzie początek

I sarka, że to moja wina.
Wciąż mu nie dość
Zmylonych dróg –
Uparty gość

Mój Bóg.

Dwie Skały (Arka Noego)

Dwie Skały (Syn Marnotrawny)

Dwie Skały

Dwie Skały