|
Carmagnole 1981Daniel Wyszogrodzki (z książeczki dołączonej do boxu "Syn Marnotrawny", Pomaton 2004) Paradoksalnie, pierwsza płyta Jacka Kaczmarskiego, która ukazała się bez przeszkód, została wydana w Niemczech Zachodnich w ilości pięciuset egzemplarzy. Winylowy longplay trafił w ręce nielicznych fanów i kolekcjonerów, ale - jak praktycznie cała "bibuła" przemycana do kraju z zachodu drogę do Polski znalazł. Czy sam artysta miał poczucie ciężaru związanego z tym faktem? Przecież - poza oficjalnie wydaną kasetą magnetofonową z MURAMI - polscy słuchacze nie mieli dostępu do innych nośników z jego twórczością. Szansa na zarejestrowanie kilkunastu pieśni w studio pojawiła się w 1982 roku w Wiesbaden. Jakie utwory wybrał więc Kaczmarski? Mamy tu sześć utworów "nowych". Użycie cudzysłowu warunkuje to, że znaczna ich część powstała dużo wcześniej - po prostu są to pieśni, które nie weszły w repertuar programów MURY, RAJ i MUZEUM i nie znalazły miejsca na longplayu KRZYK. Zresztą z różnych powodów. Trzynaście z zapisanych tutaj pieśni to utwory znane koncertowej publiczności Kaczmarskiego i tria Gintrowski/Kaczmarski/Łapiński. Źródło oraz Encore, jeszcze raz to piosenki - zarówno w ocenie samego artysty, jak chyba i jego publiczności - tak ważne, że powtarzają się na obu płytach nagranych w pierwszych miesiącach wymuszonej emigracji. Program MURY reprezentują utwory takie jak Pompeja i Starzy ludzie w autobusie. Chronologicznie nowszy KRZYK (jak można się domyślać, bliższy sercu poety) powraca w utworze tytułowym oraz m.in. w pieśniach Kasandra, Lekcja historii klasycznej i Przedszkole. Powtarza się Ballada o spalonej synagodze. Z utworów o tematyce "biblijnej" wysuwa się na pierwszy plan Arka Noego oraz Walka Jakuba z aniołem. Ale jeśli owo zawołanie "Budujcie Arkę przed potopem!" można było - jeszcze kilkanaście miesięcy wcześniej - odczytać w kategoriach analogii politycznej, to heroiczny pojedynek człowieka z Bogiem z tej kolejnej pieśni stroni od łatwych konkluzji. Wolnych poznać po tym, że kulawi? Intelektualny dystans do tematyki narodowej czy wolnościowej, z powodu którego Kaczmarskiemu czyniono zarzuty w następnych latach emigracji, był obecny w jego poezji już w 1979 roku. Walka Jakuba z aniołem to ewidentny dowód, że priorytety artysty spoczywały gdzie indziej - przede wszystkim na osobistej relacji z losem. Premierową pieśnią była tytułowa Karmaniola, nawiązującę do czasów Rewolucji Francuskiej ostrzeżenie przed pochopnym entuzjazmem nowych rewolucjonistów: "Lecz wy widzicie dół kopany w piachu/ I sztandar który płynie ponad trony/ Nienawiść dzieckiem śmiertelnego strachu/ A czegóż mają bać się miliony?" Znamienne, że pieśń zatytułowana Karmaniola - faktycznie napisana w 1981 roku - dała tytuł albumowi CARMAGNOLE 1981 (wydanemu w roku 1982). Jej przesłanie, a raczej zawarta w nim przestroga, nabrało szczególnie aktualnego znaczenia w owym niezapomnianym roku nadziei, kiedy miliony Polaków naprawdę przestały się bać. Lekką w tonie satyrą na stosunki panujące w PRL jest - sensownie zestawiona tutaj ze znanym Przedszkolem (,W przedszkolu naszym nie jest źle/ Szczególnie, gdy się śpi") - Ballada o powitaniu. Piosenka ogranicza się do relacji uczestnika tak wielu w tamtych latach oficjalnych powitań ("Po trzech godzinach z dala usłyszałem wrzawę/ Podniosłem chorągiewkę, zamachałem z wprawą"). Wszystko w zasadzie jest tak, jak było naprawdę. "Lecą do góry czapki, to już nie przelewki, Witają gościa papierowe chorągiewki/ Dojrzałem kołnierz, ucho i brew kędzierzawą/ Błyszczący hełm, lecz to już chyba ktoś z obstawy...". Komizmem w stylu Barei trąci wers "nieprzewidziane było też przygotowane" - piosenkę napisał w 1974 roku bardzo młody Kaczmarski. Niewiele od niej nowsze są premierowe pieśni inspirowane dziełami malarskimi - Przypowieść o ślepcach (1975) i Mistrz Hieronimus van Aeken, zwany Boschem (1977). Oba utwory można potraktować jako swoiste "preludium" do programu MUZEUM. Jacek Kaczmarski już w latach 70. pisał cykle pieśni na kanwie dzieł Bruegela, Boscha albo Rembrandta. Jego Bosch jest Uczniem Czarnoksiężnika lub nawet samym Mistrzem: "A ja dosiadam świni/ Omijam wszystkie rafy/ Popatrzcie, jeżeli prócz siebie cokolwiek widzicie/ Korzystać, póki darmo rozdaję cyrografy/ Szafuję krwią z palca, bo na to mnie stać/ Jam Król Życia!". Do głębszej metafory prowokuje jednak orszak upadających ślepców, z naturalizmem odmalowany przez Bruegela: ,Z ręką na cudzych plecach iść - poniżenie i męczarnia/ Każdy z nich inną kryje myśl, w inną się stronę garnie. Przy żarciu też - ten pierwszy syty się poczuje, Kto szybciej zmaca, gdzie jest chleb i szybciej go przeżuje!". Alegoria władzy? Z tego samego okresu pochodzi Pamiętnik znaleziony w starych nutach (1977), piosenka - tak zresztą, jak Przypowieść o ślepcach - przypomniana na jubileuszu artysty w 2001 roku: ,I stoimy na galerii chór kastratów/ Płynie nasz łagodny śpiew, pochwalny śpiew/ - Laudatur - śpiewamy - Laudatur! Głos nasz równo i szeroko niesie się...". Wątek "chóru kastratów" powróci już niedługo w ostrych słowach Marsza intelektualistów. Na szczęście Jacek Kaczmarski śpiewał wtedy solo. I bodaj nigdy nie czynił tego równie dramatycznie i przejmująco, niż w Epitafium dla Wysockiego (w pieśń wplecione są fragmenty "Białej łaźni" Wysockiego w udanej polskiej adaptacji). Dantejskie kręgi pochłaniające artystę w delirycznej wędrówce to więcej niż parabola pogmatwanych losów poety. To jego rozliczenie z przeszłością i z tradycją - słowiańską, polską, własną. I zarazem hołd oddany rosyjskiemu bardowi.
|