Carmagnole 1981

Carmagnole 19812017-10-10T10:02:07+00:00

Płyta wydana w RFN, w pięciuset egzemplarzach.

Wypowiedź J.K. została wykorzystana w dwóch tych artykułach:

Krzysztof Masłoń, “Villon ma 40 lat”, Rzeczpospolita – 01.03.1997.
Krzysztof Masłoń, “Nie kłam sobie, a nikt ci nie skłamie”, Rzeczpospolita – 17.04.2004.

Pytany o przyjaciół, Jacek Kaczmarski na pierwszym miejscu wymienia Andrzeja Koszyka, mieszkającego w Niemczech filmowca, którego poznał przez Agnieszkę Holland. Właśnie Agnieszka, Jacek Petrycki, Antoni Krauze, i – oczywiście – Krzysztof Kieślowski, całe kino “moralnego niepokoju”, było tym środowiskiem, które w końcu lat 70. ukształtowało go i – jak twierdzi – przyspieszyło jego rozwój.
– Andrzej Koszyk w jakimś sensie mnie usynowił, w pierwszym okresie emigracji, opiekował się mną, organizował mi koncerty, woził po całej Europie. Dopasowaliśmy się do siebie jako biesiadnicy, obaj Barany, buszowaliśmy po Paryżu za jego pieniądze, potem się musiał wygrzebywać z długów. Wydał mi płytę “Karmaniola ’82”. Nie zapomnę naszego wspólnego pobytu u Jana Lebensteina, kiedy to obaj zastanawiali się nad tym, co ze mnie będzie.

Daniel Wyszogrodzki (z książeczki dołączonej do boxu “Syn Marnotrawny”, Pomaton 2004)

Paradoksalnie, pierwsza płyta Jacka Kaczmarskiego, która ukazała się bez przeszkód, została wydana w Niemczech Zachodnich w ilości pięciuset egzemplarzy. Winylowy longplay trafił w ręce nielicznych fanów i kolekcjonerów, ale – jak praktycznie cała “bibuła” przemycana do kraju z zachodu drogę do Polski znalazł. Czy sam artysta miał poczucie ciężaru związanego z tym faktem? Przecież – poza oficjalnie wydaną kasetą magnetofonową z MURAMI – polscy słuchacze nie mieli dostępu do innych nośników z jego twórczością. Szansa na zarejestrowanie kilkunastu pieśni w studio pojawiła się w 1982 roku w Wiesbaden. Jakie utwory wybrał więc Kaczmarski?

Mamy tu sześć utworów “nowych”. Użycie cudzysłowu warunkuje to, że znaczna ich część powstała dużo wcześniej – po prostu są to pieśni, które nie weszły w repertuar programów MURY, RAJ i MUZEUM i nie znalazły miejsca na longplayu KRZYK. Zresztą z różnych powodów. Trzynaście z zapisanych tutaj pieśni to utwory znane koncertowej publiczności Kaczmarskiego i tria Gintrowski/Kaczmarski/Łapiński.

Źródło oraz Encore, jeszcze raz to piosenki – zarówno w ocenie samego artysty, jak chyba i jego publiczności – tak ważne, że powtarzają się na obu płytach nagranych w pierwszych miesiącach wymuszonej emigracji. Program MURY reprezentują utwory takie jak Pompeja i Starzy ludzie w autobusie. Chronologicznie nowszy KRZYK (jak można się domyślać, bliższy sercu poety) powraca w utworze tytułowym oraz m.in. w pieśniach Kasandra, Lekcja historii klasycznej i Przedszkole. Powtarza się Ballada o spalonej synagodze. Z utworów o tematyce “biblijnej” wysuwa się na pierwszy plan Arka Noego oraz Walka Jakuba z aniołem. Ale jeśli owo zawołanie “Budujcie Arkę przed potopem!” można było – jeszcze kilkanaście miesięcy wcześniej – odczytać w kategoriach analogii politycznej, to heroiczny pojedynek człowieka z Bogiem z tej kolejnej pieśni stroni od łatwych konkluzji. Wolnych poznać po tym, że kulawi?

Intelektualny dystans do tematyki narodowej czy wolnościowej, z powodu którego Kaczmarskiemu czyniono zarzuty w następnych latach emigracji, był obecny w jego poezji już w 1979 roku. Walka Jakuba z aniołem to ewidentny dowód, że priorytety artysty spoczywały gdzie indziej – przede wszystkim na osobistej relacji z losem.

Premierową pieśnią była tytułowa Karmaniola, nawiązującę do czasów Rewolucji Francuskiej ostrzeżenie przed pochopnym entuzjazmem nowych rewolucjonistów: “Lecz wy widzicie dół kopany w piachu/ I sztandar który płynie ponad trony/ Nienawiść dzieckiem śmiertelnego strachu/ A czegóż mają bać się miliony?”

Znamienne, że pieśń zatytułowana Karmaniola – faktycznie napisana w 1981 roku – dała tytuł albumowi CARMAGNOLE 1981 (wydanemu w roku 1982). Jej przesłanie, a raczej zawarta w nim przestroga, nabrało szczególnie aktualnego znaczenia w owym niezapomnianym roku nadziei, kiedy miliony Polaków naprawdę przestały się bać. Lekką w tonie satyrą na stosunki panujące w PRL jest – sensownie zestawiona tutaj ze znanym Przedszkolem (,W przedszkolu naszym nie jest źle/ Szczególnie, gdy się śpi”) – Ballada o powitaniu. Piosenka ogranicza się do relacji uczestnika tak wielu w tamtych latach oficjalnych powitań (“Po trzech godzinach z dala usłyszałem wrzawę/ Podniosłem chorągiewkę, zamachałem z wprawą”). Wszystko w zasadzie jest tak, jak było naprawdę. “Lecą do góry czapki, to już nie przelewki, Witają gościa papierowe chorągiewki/ Dojrzałem kołnierz, ucho i brew kędzierzawą/ Błyszczący hełm, lecz to już chyba ktoś z obstawy…”. Komizmem w stylu Barei trąci wers “nieprzewidziane było też przygotowane” – piosenkę napisał w 1974 roku bardzo młody Kaczmarski.

Niewiele od niej nowsze są premierowe pieśni inspirowane dziełami malarskimi – Przypowieść o ślepcach (1975) i Mistrz Hieronimus van Aeken, zwany Boschem (1977). Oba utwory można potraktować jako swoiste “preludium” do programu MUZEUM. Jacek Kaczmarski już w latach 70. pisał cykle pieśni na kanwie dzieł Bruegela, Boscha albo Rembrandta. Jego Bosch jest Uczniem Czarnoksiężnika lub nawet samym Mistrzem: “A ja dosiadam świni/ Omijam wszystkie rafy/ Popatrzcie, jeżeli prócz siebie cokolwiek widzicie/ Korzystać, póki darmo rozdaję cyrografy/ Szafuję krwią z palca, bo na to mnie stać/ Jam Król Życia!”. Do głębszej metafory prowokuje jednak orszak upadających ślepców, z naturalizmem odmalowany przez Bruegela: ,Z ręką na cudzych plecach iść – poniżenie i męczarnia/ Każdy z nich inną kryje myśl, w inną się stronę garnie. Przy żarciu też – ten pierwszy syty się poczuje, Kto szybciej zmaca, gdzie jest chleb i szybciej go przeżuje!”. Alegoria władzy?

Z tego samego okresu pochodzi Pamiętnik znaleziony w starych nutach (1977), piosenka – tak zresztą, jak Przypowieść o ślepcach – przypomniana na jubileuszu artysty w 2001 roku: ,I stoimy na galerii chór kastratów/ Płynie nasz łagodny śpiew, pochwalny śpiew/ – Laudatur – śpiewamy – Laudatur! Głos nasz równo i szeroko niesie się…”. Wątek “chóru kastratów” powróci już niedługo w ostrych słowach Marsza intelektualistów. Na szczęście Jacek Kaczmarski śpiewał wtedy solo.

I bodaj nigdy nie czynił tego równie dramatycznie i przejmująco, niż w Epitafium dla Wysockiego (w pieśń wplecione są fragmenty “Białej łaźni” Wysockiego w udanej polskiej adaptacji). Dantejskie kręgi pochłaniające artystę w delirycznej wędrówce to więcej niż parabola pogmatwanych losów poety. To jego rozliczenie z przeszłością i z tradycją – słowiańską, polską, własną. I zarazem hołd oddany rosyjskiemu bardowi.

Carmagnole 1981 (Arka Noego)

Carmagnole 1981 (Syn Marnotrawny)

Carmagnole 1981