jacek kaczmarski
jacek kaczmarski
Strona główna
Mapa strony

Twórczość
Życie
Media
Galeria
Ciekawostki

Forum

Dziękujemy

Linki
Kontakt

Bankiet

Daniel Wyszogrodzki (z książeczki dołączonej do kompletu płyt "Bankiet" i "Głupi Jasio", Pomaton 2004)

Wersja "Bankietu" znana do tej pory z kasety magnetofonowej (POM 051), została rozszerzone w edycji kompaktowej o trzy tytuły, po raz pierwszy przywrócono także wszystkie zapowiedzi artysty. Tak więc niezwykły kwietniowy wieczór z 1992 roku, artystyczne wydarzenie ze stołecznego klubu Remont, powraca do nas dopiero teraz w oryginalnej postaci (ograniczeniem pierwszej edycji był czas trwania kasety).

Daniel Wyszogrodzki (z książeczki dołączonej do boxu "Syn Marnotrawny", Pomaton 2004)


BANKIET to nietypowy recital Jacka Kaczmarskiego. Sam artysta już na początku deklaruje, że "przestało mu się chcieć śpiewać o historii, polityce i o komunistach" i postanowił zaśpiewać o tym, "czym wieczorami żył". A żył trochę miłością, bardziej alkoholem, zawsze wspomnieniami, nie tracąc przy tym nic ze swojego wyjątkowego daru obserwowania rzeczywistości i odnajdywania inspiracji w doświadczeniach tak odległych, jak wieczór kawalerski kolegi, czy występ telewizyjny Boba Dylana.

BANKIET to same takie odmienne piosenki. Bynajmniej nie są to utwory biesiadne, jak też deklarowane zmęczenie "śpiewaniem o historii i polityce" nie jest traktowane zbyt rygorystycznie. Dowodzi tego zwłaszcza nowa, pełna edycja zapisu recitalu.

Wersja BANKIETU znana do tej pory z kasety magnetofonowej (POM 051), została rozszerzone w edycji kompaktowej o trzy tytuły, po raz pierwszy przywrócono także wszystkie zapowiedzi artysty. Tak więc niezwykły kwietniowy wieczór z 1992 roku, artystyczne wydarzenie ze stołecznego klubu Remont, powraca teraz po raz pierwszy w oryginalnej postaci (ograniczeniem pierwszej edycji był czas trwania kasety).

Trzy utwory z tego recitalu, których zabrakło na kasecie to - obszerne i przewrotnie "historyczne" - Limeryki o narodach oraz dwie piosenki kończące występ: polityczne w kontekście Świadectwo (chociaż w tym kontekście chciałoby się dodać: niestety...) i przepojona dogłębną goryczą Piosenka żebracza. Przed wykonaniem tego ostatniego utworu artysta - także z dawką goryczy - zaznacza we wstępie, że jest to jedna z jego kilkunastu piosenek "nie puszczonych" w Wolnej Europie. Bardzo ciekawe dlaczego? Czyżby nawet w Monachium końca lat 80. wiersz o staruszku, który odbudowywał Warszawę, żeby "mieć na starość gdzie żebrać", był... niepoprawny politycznie?

Pozostałe utwory - poza wczesnym Cieniem, piosenką wypełnioną bardzo intymnym liryzmem i zaskakującym Epitafium dla Dylana (pomysł na "epitafium" dla żyjącego artysty wyjaśnia Kaczmarski w zapowiedzi) - poruszają problematykę "alkoholową", nawiązując przy tym do jakże chwalebnej bardowskiej tradycji Brela i Wysockiego, reprezentowanych w recitalu przez trzy piosenki: Spotkanie w porcie i Wydarzenie w knajpie (według Wysockiego) oraz Pijak (według Brela). To już kanon światowy.


Otwierający koncert Hymn wieczoru kawalerskiego pozornie zdradza intencje już w tytule, jednak warto zastanowić się nad dopiskiem: Żale polonistycznych degeneratów oraz nad jedną myślą głębszą, wręcz aforystyczną: "człek wraca tam, gdzie pił".

Pozostajemy przy temacie: Ballada o ubocznych skutkach alkoholizmu ("Rozmowa z wódek zeszła wnet na politykę"), Bankiet ("Wtem coś łamie się we mnie: Co ja robię zalany? Trzeba wyjść stąd, uciekać!") oraz Pijany poeta ("Pijany poeta ma za złe, że klaszczą..."). Ale w samo sedno alkoholowego etosu - pijaństwa jako egzystencjalnej terapii, ucieczki od niedoli tego świata - trafia Kaczmarski za Brelem: "Więc pijmy całą noc, aż zwalę się pod stół, by smutek stracił moc, bym nie czuł nic, com czuł".

Wyjątkowe miejsce w tym wyjątkowym recitalu zajmuje sekwencja znanych dzisiaj powszechnie piosenek Stanisława Staszewskiego, których - co warto podkreślić - Jacek Kaczmarski był "odkrywcą" i popularyzatorem na wiele lat przed nagraniem płyty "Taty Kazika" przez zespół Kult. Sam Kazik na koncercie "Śpiewak nie może być sam" w Sali Kongresowej (maj, 2002) przyznał, że poznanie twórczości własnego ojca zawdzięcza wykonaniom Kaczmarskiego. Słyszymy tu cztery utwory składające się na rodzaj "Tata Kazika - Greatest Hits": Baranek, Inżynierowie z Petrobudowy, Bal kreślarzy oraz Celinę. Warto porównać obie "konkurencyjne" interpretacje.

Największym atutem nowej edycji może okazać się przywrócenie zapowiedzi artysty. Magia barda ujawnia się w jego kontakcie z publicznością. Także i w tym przypadku doskonałym wzorem jest - ulubiony przez Jacka Kaczmarskiego - Wołodia Wysocki, którego dwa utwory, Spotkanie w porcie i Wydarzenie w knajpie, zdobią BANKIET w polskiej wersji językowej Kaczmarskiego. Nagrania z recitali Wysockiego w Toronto czy w Nowym Jorku obfitują w dowcipne, anegdotyczne zapowiedzi, które ocalono.

Ktoś powie, że piosenka broni się sama? Zgoda. Ale jej zapowiedź - a szczególnie poza tłem czysto faktograficznym - ujawnia osobisty stosunek artysty do utworu.

Nowa edycja BANKIETU w pełnej, nie okrojonej postaci, ma więc dodatkowy walor: umożliwi słuchaczom "wirtualne" w przeniesieniu się na recital Kaczmarskiego do Remontu w 1992 roku. Minęło 10 lat od tego wydarzenia, ale BANKIET to piosenki, które nie tracą na aktualności. Przekonujemy się o tym i z bólem głowy i bez.

jacek kaczmarski
Copyright © 1999-2011 www.kaczmarski.art.pl - Anna Grazi & Artur Nogaj