|
AutorAutor, autor! - Kaczmar jeszcze raz - recenzja Krzysztofa Gajdy z wkładki do płyty: Wiele wody upłynie w polskich rzekach nim pojmiemy, kim był Jacek Kaczmarski dla naszej kultury - jeśli kiedykolwiek pojmiemy. Krzysztof Grabowski pokazuje cząstkę tego, kim może być Kaczmarski A.D.2007. Piosenki nagrane na płycie Autor to z pewnością nie "złota dziesiątka" hitów pieśniarza. Nie ma Zbroi, Obławy, Naszej Klasy, Źródła, Krzyku, Arki Noego. Są - z konieczności Mury, choć nie taki był zamysł zespołu. Świadomym wyborem artystycznym było nagranie mniej znanych piosenek. Kazimierz Wierzyński - to na nowo odkryta opowieść o znakomitym poecie, mało znana nawet wytrwałym miłośnikom Kaczmarskiego. Jest Ballada dla obywatela miasteczka P., wolny przeklad z Georg'a Brassensa, rzadko wykonywana przez samego barda. Jest napisana według Włodzimierza Wysockiego ballada Siedzimy tu przez nieporozumienie, zarejestrowana przez poetę dopiero w 2001 roku w przeczuciu zbliżającej się choroby. Szklana góra z sierpnia 1989 - typowa dla Kaczmarskiego poetycka reakcja na wydarzenia polityczne, która dzisiaj na nowo odkrywa swe sensy i znaczenia. Są i piosenki bardziej popularne: Czerwony autobus porywa młodych ludzi na koncertach Strachów. Inaczej niż działo się to ćwierć wieku temu, ale wciąż z tą samą siłą. Przedszkole, Walka Jakuba z aniołem, Encore okazują się ciągle świetnymi piosenkami, które w nowych aranżacjach zyskują nową wymowę. Żywiołowe A my nie chcemy uciekać stąd, mroczny Autoportret Witkacego nie weszły w skład płyty bo tak zadecydował kompozytor muzyki do tych znakomitych tekstów. Ci którzy dotrą do "strachowych" wersji, będą mogli sami ocenić, na ile była to słuszna decyzja. Mało kto usłyszy, że w jednym z utworów zespół wykorzystał specjalnie na tę okoliczność zdobyta perkusję z 1954 roku. Inny utwór jest grany przez zespół "od tyłu", od końca, żeby osiągnąć efekt odwrócenia porządku. Wątpię żeby wielu osobom udało się odśledzić brzmienie starej, nie całkiem zestrojonej, lecz niepowtarzalnej ukraińskiej gitary w kolejnej piosence. To takie zagadki - mówi autor projektu - zostawiane w poczuciu, że może kiedyś ktoś się nad tym pochyli i będzie umiał odczytać. Wielbiciele Kaczmarskiego - ci którzy przebiją się przez Mur dogmatyzmu- poznają Grabaża. Poetę rocka , inteligentnego i wrażliwego wykonawcę, który punkowy bunt traktuje jako wciąż aktualny sposób myślenia o świecie. Fani Strachów i Grabaża odnajdą tutaj Kaczmarskiego, którego wielu z nich usłyszy po raz pierwszy i dzięki temu sięgnie do - nomen omen - Źródła. Poznają artystę uniwersalnego, ciągle aktualnego, dostarczającego nowych doznań, poetę, którego czas - choć trudno w to uwierzyć przy dzisiejszej popularności - dopiero nadejdzie. Głos Wielkopolski - Schadzki z Jackiem - 30.08.2007 - Marcin Kostaszuk Jako pierwsi usłyszeliśmy utwory Kaczmarskiego według Krzysztofa "Grabaża" Grabowskiego - we wtorek w Pile odbyła się pierwsza otwarta próba nowego muzycznego projektu jego zespołu Strachy Na Lachy. Bywalcy pilskiego klubu Browar to najczęściej fani dyskoteki. We wtorek przemieszali się oni z wielbicielami folk-rockowej grupy Strachy Na Lachy, która to właśnie miejsce wybrała na pierwszą, przedpremierową prezentację swego nowego projektu - nowych wersji piosenek Jacka Kaczmarskiego. Wszyscy słuchali w skupieniu, choć nowe aranżacje dodały do poezji przebojowy potencjał. Utwory przeklęte i błogosławione Zmarły trzy lata temu poeta, autor tekstów i wokalista skończyłby w tym roku 50 lat. Nazywany był powszechnie bardem "Solidarności", choć w swej autobiografii z dystansem podszedł zarówno do tej etykietki, jak i do środowisk, które chciały w nim widzieć wieszcza choćby ze względu na "Mury" - symboliczną, ale przewrotną pieśń, której nadano status hymnu "Solidarności". - Wiedział, że są one interpretowane opacznie i to na pewno mu przeszkadzało. Ale śpiewał je przecież. Takie utwory bywają często przekleństwem i błogosławieństwem jednocześnie. Każdy artysta potrzebuje dzieł, które go niosą, tkwią w masowej pamięci. Ona przechowa "Mury", "Obławę" czy "Źródło" - mówił w wywiadzie dla "Głosu" Krzysztof Gajda, autor doktoratu o twórczości Kaczmarskiego, pracujący aktualnie nad jego biografią. Z trzech wspomnianych przez poznańskiego naukowca utworów Strachy opracowały na nowo tylko "Mury" i to w dość zaskakującej konwencji ska. Nie było to jedyne zaskoczenie muzyczną formą. "Przedszkole" bazowało na rytmie reggae, w "Autoportrecie Witkacego" powiało mroczną psychodelią, a nowa muzyka do "Kazimierza Wierzyńskiego" spodoba się fanom punkowców z Ramones. Apogeum zgrania tekstu z jego muzyczną oprawą pilski zespół osiągnął w dwóch utworach: "Szklanej górze" i "A my nie chcemy uciekać stąd", gdzie niepokojącą aurę wzmagają dźwięki fletu pikolo i akordeonu. Grabaż jak Grzesiuk - Jak się podobało? - pytał po zejściu z niewielkiej sceny Krzysztof "Grabaż" Grabowski, lider Strachów. Usłyszawszy aprobatę, chętnie opowiadał o historii projektu. - Kaczmarskim nasiąknąłem jako student, bo jego piosenki otaczały mnie ze wszystkich stron. Sięgnęliśmy po utwory mniej znane, dostępne między innymi na albumie "Suplement". Efektem będzie płyta, która ma ukazać się 22 października. Na razie jednak mamy problem z uzyskaniem zgody na wykorzystanie niektórych z nich, skomponowanych przez Przemysława Gintrowskiego, między innymi "Autoportretu z Witkacym" - mówił muzyk, który jeszcze w punkowej Pidżamie Porno, sięgał po wiersze takich poetów jak Władysław Broniewski czy Rafał Wojaczek. Dla utworów Kaczmarskiego niemal całkowicie zmienił sposób śpiewania, przywodząc na myśl Włodzimierza Wysockiego. Po pierwszym przesłuchaniu efekt wydaje się znakomity, znacznie lepszy niż w przypadku reggae'owego zespołu Habakuk, który pół roku temu także nagrał swoje wersje utworów warszawskiego pieśniarza. "Miałem niejedną schadzkę z Kaczmarskim Jackiem" - śpiewał kilka lat temu w utworze "Pogrzeb króla" Grabaż ze Strachów. Wygląda na to, że po okresie chwilowego zapomnienia, schadzki z legendą Wolnej Europy znów stały się popularne. Pierwsza oficjalna, prezentacja projektu "Kaczmarski" odbędzie się 31 sierpnia w Lubinie, podczas obchodów 25. rocznicy krwawego stłumienia demonstracji "Solidarności".
|