|
Wywiadu przeprowadzony z Jackiem Kaczmarskim - 25.05.1978 dla rozgłośni SARP w GdańskuPrzed rozpoczęciem wywiadu - "Obława" Dziennikarz - Rozmawiam z Jackiem Kaczmarskim, jednym z laureatów XV Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. W związku z tym, że środowisko gdańskie bardzo mało Ciebie zna może opowiesz swoją historię twórczą, bo jesteś już, jak słyszałem od Andrzeja Poniedzielskiego, dosyć znanym piosenkarzem. Jacek - Po prostu półtora roku zdecydowaliśmy się z przyjacielem - Piotrem Gierakiem - zaprezentować swoje produkcje. Mianowicie moje piosenki, które robiliśmy we dwóch na dwie gitary i na dwa głosy na eliminacjach w Warszawie. Wygraliśmy te eliminacje, przyjechaliśmy do Krakowa, wygraliśmy Kraków, no i to tak niemalże automatycznie wciągnęło nas w ruch kultury studenckiej, z którym nie mieliśmy wiele wspólnego. Zaczęliśmy jeździć po Polsce, występować w klubach studenckich. W Gdańsku nie byliśmy, zresztą to wyjątkowo jakiś przypadek, ponieważ zaproszenia były, inicjatywa wychodziła od kolegów z Gdańska. Myśmy raz nie mogli, innym razem nie wyszło. Z Grzesiem Bukałą spotkaliśmy się już chyba rok temu po raz pierwszy i on również proponował nam przyjazd. No i cóż, no pracowaliśmy nad poszerzeniem repertuaru i w tym roku postanowiliśmy wystąpić po raz drugi i ostatni. Ostatni z tego wzglądu, że jest to estrada dla ludzi wchodzących, a nie dla tych co, prawda, już w jakiś sposób mają odbiór wśród studentów i bez laurów festiwalowych, a po drugie dlatego, że chcieliśmy zaprezentować coś odmiennego, bardziej naszym zdaniem głębokiego albo po prostu no lepiej powiedzieć innego niż w zeszłym roku. Po prostu "Obława" i "Przybycie tytanów", które spotkały się z przychylnym odbiorem na ubiegłym Festiwalu zaszufladkowały nas jako takich, jak to Poprawa napisał w "Studencie" - "autorów przewrotnych wypowiedzi politycznych". Chcieliśmy to rozszerzyć o pewne prawdy ogólniejsze. W przerwie - "Przybycie tytanów" Dziennikarz - Zarzucają Ci odbiorcy - studenci, że Twoje piosenki są przejaskrawione, że ta egzaltacja na scenie jest zbyt ostra, że przesadzasz. Jacek - Ja po prostu daję się ponieść emocjom, które mnie ogarniają kiedy śpiewam. Poza tym wydaje mi się, że jest to metoda u nas być może dla mentalności polskich odbiorców i wykonawców obca. Ja byłem zafascynowany wykonaniem Włodzimierza Wysockiego, radzieckiego balladzisty i poety, z tym że uważam, że po prostu czasy są takie, że jak już powiedziałem kiedyś, należy mówić pełnym głosem i to zarówno metaforycznie jak i dosłownie. Oczywiście po prostu uważam, że twórczość dzieli się na twórczość ciszy i krzyku. Ja akurat, mój temperament skłania mnie do tego, żeby jak coś chcę powiedzieć co mnie bulwersuje, co mnie denerwuje, żeby to wrzasnąć, bo inaczej po prostu siebie samego z tych wątpliwości nie oczyszczę. W przerwie - "Pompeja" Dziennikarz - Jesteś studentem... Jacek - Polonistyki. Dziennikarz - Którego roku? Jacek - Trzeci rok. W tej chwili trudno mi powiedzieć co będzie dalej. Na pewno będę dalej pisał piosenki i śpiewał. Oczywiście w festiwalach już nie będę brał udziału, bo... Dziennikarz - Uważasz, że już wypowiedziałeś się dostatecznie, tak? Jacek - Na kanwie festiwalowej, tej konfrontacyjnej, tej rywalizacji, to jest, w jakiś sposób swoje ambicje, jeżeli jakieś miałem w tym kierunku, zaspokoiłem. Teraz myślimy w grupie Piosenkariat, przy klubie Riviera Remont, w której pracuję, myślimy o stworzeniu czegoś w rodzaju widowiska muzyczno-słownego, poetyckiego, który byłby jakimś krokiem naprzód w rozszerzaniu środków wyrazu jakimi operujemy. Na koniec - "Ze sceny"
Nadesłał: Paweł Stolarski Przepisała: Iwa |