|
FilatelistaNehebkau przerwał, bo nagle grotę znów wypełniła muzyka. To już nie był Wagner. Rozległy się głośne, agresywne akordy gitary, a potem dołączył do nich stanowczy, zachrypnięty głos barda:
Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas, Pieśń zamilkła równie nagle, jak wybuchła. - No właśnie - powiedziała w zadumie Kali. - Pomniki... Autorytety... Wszystko za pomocą słownych manipulacji obrócono w proch i pył. Ale żadna władza nie może funkcjonować bez autorytetów... Więc oczywiście z pomocą następnych kłamstw przywołano do życia nowe. Autorytetami stali się, którzy kiedyś grzeszyli jeszcze bardziej... A wszystko to ubrano w cudowną otoczkę powrotu do przeszłości, do mitycznej historii, którą oczywiście nazwano najwspanialszą, najwznioślejszą. Słowa, słowa, słowa... Chram, plemię, ród, kopiec, odwaga. Gloryfikacja przedchrześcijańskiego barbarzyństwa...
Zbigniew Wojtyś |