|
Orła wrona nie pokonaZablokowana ulica Mickiewicza, na środku drogi wojskowa amfibia... Do tego muzyka tamtych lat śpiewana przez Kaczmarskiego, Gintrowskiego i Piekarczyka. Jubileuszowy koncert z okazji 20. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, trzy dni po 13 grudnia zorganizowało Stowarzyszenie Indeks i powiatowa komisja kultury. Było to spotkanie szczególne. Nie tylko muzykaOprócz piosenek z lat 70. i 80. koncertowi towarzyszyła wystawa fotografii i plakatów z tamtego okresu, zorganizowana w namiocie przed kinem Kultura. W holu głównym kina, na ścianach, można było obejrzeć przegląd prasy z grudnia 1981 roku. Nie zabrakło maszyny do drukowania ulotek i druków konspiracyjnych. Przed wejściem na salę każdy otrzymywał kartkę na przydział żywnościowy i opornik - symbol buntu i walki z ustrojem komunistycznym. Zamiast biletów uczestnicy koncertu otrzymywali przy wejściu "skierowanie na pobyt przymusowy" - Chcieliśmy przypomnieć stan wojenny nie tylko muzyką, dlatego zorganizowaliśmy ten cały happening. Mam nadzieję, że tym, którzy wydarzeń grudnia 81 nie pamiętają, pokazaliśmy rys prawdy. A tym, którzy żyli i działali w tamtym czasie, powróciły wspomnienia - powiedział nam prezes Stowarzyszenia Indeks, Marek Kaczkowski. Koncert trzechWypełniona publicznością do ostatniego miejsca sama wołomińskiego kina czekała najbardziej na muzyków - trzech bardów. Najpierw jednak do narodu, obywatelek i obywateli, przemówił gen. Wojciech Jaruzelski - pamiętne przemówienie z 13 grudnia 1981 roku. Jako pierwszy na scenie pojawił się Przemysław Gintrowski z zespołem. Towarzyszyli mu dwaj młodzi klawiszowcy: Adam Ształa i Michał Salamon. Gintrowski przedstawił głównie poezję śpiewaną do wierszy Herberta i Jacka Kaczmarskiego. Był "Raport z oblężonego miasta" i "Pompeja 2". Artysta zaśpiewał także piosenki ze swojej nowej płyty pt. "Kanapka z człowiekiem". Występ Przemysława Gintrowskiego chyba najbardziej przypadł publiczności do gust. Został nagrodzony największymi brawami. Jacek Kaczmarski podczas wydarzeń grudniowych przebywał na emigracji we Francji, Dlatego też w swoich piosenkach ukazał wytwór wyobraźni emigranta - romantyka. Zaśpiewał "Kołysankę" o dzieciach internowanych rodziców. Była też "Ballada pozytywna" i "List do redakcji Prawdy" Paweł Piekarczyk zwany bardem współczesnej prawicy zaśpiewał piosenki "ze śpiewnika oszołoma". W imię naszej wolnościW przerwach między występami bardów, swoje wspomnienia ze stanu wojennego opowiadali ówcześni działacze podziemia Roman Bielański z Zielonki i senator Zbigniew Romaszewski. Ponosiliśmy koszty w imię naszej wolności - powiedział Zbigniew Romaszewski. Warto było się narażać. Komunizm był równią pochyłą, po której zjeżdżał kraj - stwierdził Roman Bielański. - Mam nadzieję, że swoim uporem pokonaliśmy ten ustrój. Na zakończenie wyświetlono kronikę wydarzeń z 1981 roku, a na deser wspólnie zagrali dwaj słynni bardowie Solidarności Kaczmarski i Gintrowski.
Nadesłał: Jacek Pechman |