Nasz Heliogabal

Nasz Heliogabal2015-08-23T21:04:49+00:00

Opera Jacka Kaczmarskiego i Andy Harrisa

Heliogabal, najbardziej ekstrawagancki wśród cezarów Imperium Rzymskiego, znany z braku umiaru i perwersji seksualnych, jest bohaterem opery w trzech aktach, której premiera planowana jest na lato przyszłego roku. Skomponowania muzyki podjął się brytyjski kompozytor Andy Harris, mieszkający i tworzący w Warszawie. Autorem libretta, opartego na historii krótkiego życia Heliogabala, który jako czternastolatek zasiadł na tronie, żeby po zaledwie czterech latach, w 222 roku naszej ery, zginąć z rąk pretorianów, jest Jacek Kaczmarski.

“Heliogabal”

“Historia ta rozpoczyna się w Emesie, dokąd Heliogabal, wraz ze swą matką Soemias, ciotką Mameą i jej synem Aleksjanusem oraz babką Julią Mezą, został wygnany przez ówcześnie panującego cesarza Makrynusa. Meza, będąca bardzo silną i ambitną osobą, knuje plan mający na celu wyniesienie Heliogabala na tron i powrót całej rodziny do Rzymu.

Meza osiąga swój cel i wraz z córką Soemias oraz doradcami, Gannysem i Eutychianusem, rozpoczyna swe panowanie zza kurtyny, podejmując wszystkie decyzje polityczne. Jednak już wkrótce zdaje sobie sprawę ze swego błędu, bowiem dziecinne zachcianki Heliogabala, jego głupawe figle, zboczenie seksualne (przebierał się za kobietę) i uwielbienie dla Słońca uosabianego przez święty Czarny Kamień, stopniowo zaczynają zniechęcać do niego wszystkich.

Meza namawia więc Heliogabala, by adoptował Aleksjanusa jako swego syna i spadkobiercę. Czyniąc to, podpisuje on na siebie wyrok śmierci. Heliogabal zostaje zabity w wieku lat 18 przez tych samych pretorian, którzy wynieśli o na tron” – czytamy w streszczeniu libretta.

Autorska spółka.

Andy Harris i Jacek Kaczmarski nie znali się. W skontaktowaniu współtwórców opery pomogli ich znajomi. Andy Harris słyszał wcześniej o Jacku Kaczmarskim, ale nie znał jego twórczości. Od przyjaciół dowiedział się, że pieśniarz, poeta i autor piosenek pisze po angielsku. Jacek Kaczmarski zaproponował kompozytorowi wspólną pracę nad operą, do którego librettem miałyby być dzieje Heliogabala. Poeta, zainteresowany historią antyku, już kilka lat wcześniej opisał jego tragiczne losy.

Andy Harris podszedł początkowo do tego pomysłu z dystansem, gdyż temat go nie zainspirował. Po przestudiowaniu historii małoletniego Cezara zdecydował się jednak podjąć wyzwanie i rozpoczął pracę nad operą. Zaczął interesować się tym okresem dziejów, choć przyznaje, że historia ta mogła wydarzyć się w każdym czasie, w każdym wieku i dotyka problemów bardzo uniwersalnych.

Libretto Kaczmarskiego, rozmiłowanego w poetyckim przetwarzaniu, interpretowaniu losów postaci historycznych jest już gotowe.

Opera inna niż wszystkie.

– Ja jestem mniej więcej w połowie pracy nad operą – mówi Andy Harris. Mam nadzieję, że premiera odbędzie się latem przyszłego roku.

Zdaniem autora muzyki będzie to opera inna niż wszystkie, niespotykana – z wyraźnymi wpływami jazzu, minimalizmu, z rozbudowaną sekcją perkusyjną. Andy Harris mówi o swoim dziele, że będzie ono pełne dramatyzmu, z agresywnymi brzmieniami, ale jednocześnie przepełnione liryzmem, obfitujące w piękne, wzruszające partie. Liryzm i dramatyzm zestawione zostaną kontrastowo, co pozwoli oddać nastrój panujący w rzymskim imperium. Kompozytor przesłał już pierwsze próbki Jackowi Kaczmarskiemu do Australii, ale przyznaje, że łatwiej by mu się pracowało, gdyby mógł bezpośrednio kontaktować się z autorem libretta.

Zapytany o miejsce, gdzie chciałby wystawić swoją operę, Andy Harris, przyznaje, że wymarzoną przez niego sceną jest amfiteatr w Łazienkach Królewskich – Nie wiadomo jeszcze, kto zaśpiewa główne partie i, jak sądzę, trudno będzie znaleźć wykonawców – twierdzi Andy Harris.

Kompozytor chciałby zaproponować zagranie swej muzyki orkiestrze Państwowej Szkoły Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Warszawie, z którą pracował przy swojej poprzedniej realizacji – musicalu “Nightingale”, muzycznej adaptacji baśni Hansa Christiana Andersena “Słowik”.

– To wspaniali młodzi muzycy – mówi Andy Harris. – Jeżeli jednak opera będzie miała premierę w teatrze dysponującym własną orkiestrą, to z chęcią będę z nią pracował.

Andy Harris

– Przyjechałem do Polski cztery i pół roku temu – wspomina Andy. – Chciałem zmienić otoczenie, poznać nową kulturę, żyć i tworzyć w nowych warunkach. Życie artystyczne w Wielkiej Brytanii jest bardzo skostniałe, obwarowane wieloma ograniczeniami. Tu jest o wiele więcej szans, możliwości wyboru, jest dużo ciekawiej – twierdzi.

Andy Harris początkowo osiedlił się w Krakowie, gdzie tworzył i uczył muzyki. Od dwóch lat mieszka w Warszawie, którą, jak twierdzi, woli bardziej niż Kraków.

Artysta komponuje muzykę różnych gatunków, od symfonicznej po piosenki dla dzieci. Jego utwory są publikowane i wykonywane zarówno w Polsce, jak i Wielkiej Brytanii.

– Wybrałem Polskę, bo chciałem tworzyć w innych warunkach, pracować zgodnie z własnym rytmem. – Mam przyjaciół w Anglii, którzy większość energii pożytkują na komponowanie muzyki komercyjnej, muzyki do reklam, telewizji, radia, wideo – mówi Harris. – Zarabiają bardzo dużo, ale nie mają możliwości rozwoju w innych dziedzinach.

– Ja bardzo lubię pracować z dziećmi, a robiąc to, mogę jednocześnie komponować, pisać duety fortepianowe, muzykę dla orkiestr, piosenki, muzykę dla dzieci. Andy Harris uważa się za szczęściarza, bo może się realizować. Twierdzi, że to właśnie w Polsce osiągnął pełnię wolności i swobody twórczej.

Kompozytor napisał trzy utwory na fortepian, które oddają jego uczucia związane w Warszawą. – Mam nadzieję, że uda mi się wydać je na płycie kompaktowej – mówi. Tematem pierwszego z nich jest zima w Warszawie. Ta pora roku wywarła na Andym bardzo silne wrażenie – ludzie zabiegani, marznący na przystankach, spieszący do pracy, do domów. Szare, krótkie dni bez słońca, a w tym ludzkie uczucia, tęsknoty, namiętności i marzenia o lepszej przyszłości. Trzeci utwór jest artystycznym wyrazem przemyśleń muzyka na temat warszawskiego getta i Holocaustu. Drugi natomiast wyraża jego osobiste uczucia wywołane pobytem w Polsce, tęsknotą za rodziną i przyjaciółmi, w Wielkiej Brytanii.

Artysta nie chce jednak wracać. – Bardzo mi się tu podoba – twierdzi.

Iwona Ławecka-Marczewska
"Życie", 15/16 XII 1996r., s. 8.

Nadesłał: Grzegorz Szostak
Przepisał: Mateusz Wlazło